Reklama

Reklama

Pekao Szczecin Open - ćwierćfinały bez Polaków

Paweł Ciaś jako ostatni z polskich tenisistów pożegnał się z 23. edycją tenisowego challengera w Szczecinie (korty ziemne, pula nagród 106,5 tys. euro). Polak w meczu 1/8 finału przegrał z Argentyńczykiem Ranzo Olivo 3:6, 1:6.

Mecz dnia rozegrany w sesji wieczornej odbył się na raty. Przy prowadzeniu 5:1 dla Argentyńczyka w drugiej partii tenisistów z kortu wygonił deszcz. Po kilku minutach wrócili, by dograć ostatniego gema.

Reklama

"Nie ukrywam, że myślałem o tym, by padało dłużej i końcówkę meczu przeniesiono na następny dzień. Może udałoby mi się przeanalizować to spotkanie i jeszcze odwrócić jego losy" - mówił Polak po porażce.

Argentyńczyk już w pierwszym gemie przełamał serwis Polaka i objął prowadzenie 2:0.

"Przez całego seta musiałem gonić wynik. Bywały chwile, że byłem już blisko, ale nie udało się odrobić straty" - ubolewał Ciaś.

W drugiej partii reprezentant Polski miał spore problemy z pierwszym serwisem, a drugi rywal był w stanie zaatakować. Szybko na tablicy wyświetlił się wynik 5:0 i dopiero wówczas udało się wygrać jednego gema przy swoim podaniu. Mimo porażki Ciaś wielokrotnie był nagradzany oklaskami przez licznie zgromadzoną publiczność, za ambicję i walkę o każdą piłkę. Kilka razy popisał się bowiem udanymi sprintami do skrótów zagrywanych przez Olivo.

"Znam atmosferę tego turnieju i nie ukrywam, że marzyłem o tym, by zagrać tu w Szczecinie w sesji wieczornej przy wypełnionych trybunach. Jak już mi się to udało, to okazało się, że stres mnie trzymał i chwilami przeszkadzał w grze. Dlatego pozostał niedosyt po turnieju, bo jestem przekonany, że stać mnie na lepszą grę niż tu zaprezentowałem" - ocenił polski tenisista.

Ciaś przepustkę do turnieju głównego wywalczył sobie wygrywając mistrzostwa Polski seniorów, w których jedną z nagród była właśnie dzika karta do Szczecina.

Tegoroczna edycja jest pierwszą od 2011 r., w której ani jeden z Polaków nie awansował do ćwierćfinałów, mimo że tym razem w turnieju głównym wystartowało ich aż siedmiu.

Największą niespodzianką czwartkowych zmagań była porażka rozstawionego z numerem drugim Robina Haase z kwalifikantem z Ukrainy Artemem Smirnowem 3:6, 6:4, 4:6. Holender w niedzielę w finale turnieju tej samej rangi w Genui przegrał z Hiszpanem Nicolasem Almagro. Chwilę potem obaj wsiedli w samolot do Szczecina, gdzie zagrali o awans do ćwierćfinału.

Wyniki czwartkowych meczów 1/8 finału:

Filip Krajinovic (Serbia, 3) - Alessandro Giannessi (Włochy) 7:6 (7-0), 4:6, 6:2

Nicolas Almagro (Hiszpania, 6) - Filippo Volandri (Włochy) 4:6, 7:5, 6:1

Inigo Cervantes (Hiszpania, 5) - Jan Mert (Czechy) 6:3, 6:4

Marco Cecchinato (Włochy, 4) - Julien Cagnina (Belgia) 6:1, 6:2

Artem Smirnow (Ukraina) - Robin Haase (Holandia, 2) 6:3, 4:6, 6:4

Renzo Olivo (Argentyna) - Paweł Ciaś (Polska) 6:3, 6:1



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje