Pech Hurkacza w Dubaju, a potem taki zwrot akcji. Polacy mogą się cieszyć
Hubert Hurkacz z pewnością był załamany, gdy w turnieju w Dubaju odpadł już w pierwszej rundzie po porażce z Jakubem Mensikiem. Jak się jednak okazuje, w przypadku Polaka można mówić o "szczęściu w nieszczęściu" - zdążył on bowiem, tak jak Kamil Majchrzak opuścić Zjednoczone Emiraty Arabskie przed zamknięciem przestrzeni powietrznej nad Zatoką Perską. Kilku jego rywali utknęło natomiast na Bliskich Wschodzie i nie będzie miało możliwości przygotować się odpowiednio do zmagań w Indian Wells.

Hubert Hurkacz podczas tegorocznego Australian Open powrócił do rywalizacji po dłuższej przerwie spowodowanej kontuzją. W Melbourne 29-latek poradził sobie jednak przeciętnie i odpadł już w drugiej rundzie. Na nadmiar szczęścia nie mógł liczyć także podczas imprezy w Montpellier, gdzie został wyeliminowany w 1/16 finału. Podobny los spotkał go w Rotterdamie i Dubaju - w obu przypadkach po zaledwie jednym meczu musiał pożegnać się z marzeniami o końcowym triumfie.
Po porażce z Jakubem Mensíkiem w 1/16 finału Dubai Tennis Championships Hurkacz opuścił niezwłocznie Zjednoczone Emiraty Arabskie i udał się do Stanów Zjednoczonych, gdzie już wkrótce rozpocznie zmagania w ramach Indian Wells Masters. Nie wszyscy zawodnicy mieli jednak tyle szczęścia.
Rywale utknęli w Dubaju, Hurkacz i Majchrzak zdążyli opuścić ZEA przed zamknięciem przestrzeni powietrznej
Sytuacja ma związek z eskalacją konfliktu na Bliskim Wschodzie. Po rozpoczęciu działań militarnych przez USA i Izrael przeciwko Iranowi oraz odwetowych atakach na amerykańskie bazy w regionie, w tym w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, zamknięto przestrzeń powietrzną nad Zatoką Perską. W efekcie ponad 40 zawodników, działaczy i pracowników ATP utknęło w Dubaju. Wśród nich znaleźli się m.in. Daniił Miedwiediew, Andriej Rublow oraz Tallon Griekspoor, którzy rywalizowali tam do samego końca.
Półfinały rozegrano w piątek, a finał z udziałem Miedwiediewa i Griekspoora miał odbyć się w sobotę w Aviation Club Tennis Centre. Do meczu jednak nie doszło - Holender wycofał się z powodu kontuzji ścięgna udowego, co dało Rosjaninowi 23. tytuł ATP w karierze. Wydarzenia sportowe szybko zeszły jednak na dalszy plan. Zawodnicy zostali w hotelach i czekają na rozwój sytuacji. ATP rozważało alternatywne trasy lądowe do Omanu lub Rijadu, lecz gracze - po analizie ryzyka - zdecydowali się pozostać na miejscu.
Tymczasem menedżerka PR Hurkacza, Katarzyna Montgomery, przekazała Polskiej Agencji Prasowej, że Polak opuścił ZEA niezwłocznie po odpadnięciu z turnieju w Dubaju i bez przeszkód dotarł do Kalifornii, zanim podjęto decyzję o odwołaniu lotów nad Zatoką Perską. W obliczu problemów rywali jego pozycja przed startem w Indian Wells wydaje się więc wyraźnie korzystniejsza. Nie musi on obawiać się bowiem o to, czy zdąży dotrzeć do Ameryki na czas i może skupić się w pełni na przygotowaniach do rywalizacji. Cieszyć może się także Kamil Majchrzak. Najlepszy obecnie polski zawodnik w rankingu ATP - podobnie jak Hurkacz - przedwcześnie zakończył rywalizację w Dubaju i obecnie przebywa w Indian Wells, gdzie odbył już sesje treningowe.











