Paolini sprawdziła pierwszą rywalkę Świątek w WTA Finals. Polski "szpieg" na trybunach
Osiem najlepszych tenisistek świata w sobotę rozpocznie rywalizację o ostatni prestiżowy tytuł w 2025 roku - WTA Finals. Pierwszego dnia na głównym korcie w King Saud University Indoor Arena pojawią się Jasmine Paolini oraz Madison Keys, pierwsza zagra w deblu, druga zaś rozpocznie turniej starciem z Igą Świątek. Dziś obie szlifowały formę w bezpośredniej potyczce, o czym doniósł z Rijadu... polski "szpieg". Wniosek? Polka musi być w sobotę czujna.

Jasmine Paolini i Madison Keys to dwie z ośmiu uczestniczek WTA Finals w grze pojedynczej - trafiły jednak do dwóch różnych grup. Włoszka zagra w tej fazie z Aryną Sabalenką (w niedzielę), a później z Coco Gauff i Jessicą Pegulą. Keys z kolei będzie w sobotę rywalką Igi Świątek w grupie nazwanej na cześć Sereny Williams jej nazwiskiem, tu są też: Amanda Anisimova i Jelena Rybakina.
Obie wyjdą jednak na kort w sobotę, bo Paolini wspólnie z Sarą Errani tworzy też duet w deblu. Mało tego, zostały jako para najwyżej rozstawione. I to starcie Włoszek rozpocznie całą batalię w Rijadzie.
Dla Keys będzie to pierwszy występ od nieudanego dla niej US Open - przegrała wtedy już w pierwszej rundzie ponad trzygodzinną rywalizację z Meksykanką Renatą Zarazuą. I wycofała się z azjatyckiego tournee, opuściła m.in. tysięczniki w Pekinie i Wuhanie. Nie straciła jednak zbyt wielu punktów w rankingu, bo rok wcześniej jesienią zdecydowała się tylko na te dwa turnieje w Chinach, a i tak dość wcześnie się z nimi żegnała. Później miała już ważniejsze sprawy rodzinne na głowie - ze ślubem na czele. Wróciła wypoczęta w Australii i triumfowała najpierw w WTA 500 w Adelajdzie, a później w Australian Open. Dziś to niemal 60 procent jej punktów, zarazem przepustka do tego startu w Rijadzie.

Inaczej zaś o kwalifikację musiała walczyć Paolini - niemal do ostatniej chwili. Ona bowiem pierwszą połowę roku miała słabszą niż sezon wcześniej, nie obroniła dorobku za zeszłoroczne finały w Paryżu i Londynie, triumfowała za to w domowym turnieju w Rzymie. Aż w końcu przystawiła pieczątką na swoim awansie do WTA Finals - dzięki dobrym występom w Chinach. W tym i pierwszym w karierze zwycięstwie nad Igą Świątek.
WTA Finals. Paolini i Keys trenowały w piątek. Na jednym korcie. Polski dziennikarz pod wrażeniem
Zawodniczki przebywają w Rijadzie już od niemal tygodnia, miały więc czas na przystosowanie się do warunków w Arabii Saudyjskiej, kortów w King Saud University Indoor Arena. A nawierzchnia jest, jak twierdzą, taka sama jak rok temu. Czyli dość szybka, a jednocześnie gra pod dachem zmienia nieco parametry uderzeń. Dla Świątek nie jest to akurat dobra wiadomość, ona w trudnych warunkach potrafi radzić sobie rewelacyjnie, pokazała to m.in. dwa lata temu w Cancun. A w hali grała w tym roku w jednym turnieju - w Stuttgarcie. Choć czasem zdarza się to w pojedynczych spotkaniach w niektórych miejscach, np. w Sydney, Melbourne, Paryżu, Londynie, Nowym Jorku czy Wuhanie.
W ostatnim dniu przed startem zawodów można już spodziewać się niemal ptymalnej dyspozycji, rywalizację Keys z Paolini śledził z trybun m.in. dziennikarz Canal+ Żelisław Żyżyński. I był pod wrażeniem gry obu zawodniczek. "Dobrze się tę gierkę Keys z Paolini oglądało" - zaznaczył.
W sobotę zmagania zaczną się od meczu deblowego Errani/Paolini kontra Muhammad/Schuurs - początek po godz. 13.30. A około 16 na korcie powinna zacząć się batalia Igi Świątek z Madison Keys - relacja "na żywo" oczywiście w Interii Sport.
Rywalizacja w WTA Finals zakończy się finałami singla i debla 8 listopada. Relacje oraz najważniejsze informacje dotyczące zmagań będzie można znaleźć TUTAJ.














