Padło pytanie o tenisistki transpłciowe. Sabalenka nie gryzła się w język. Ostro
Aryna Sabalenka dosyć swobodnie czuje się przed kamerą i przy mikrofonie. Potrafi zdobyć się na dosadną wypowiedź bez względu na charakter pytania, które jest do niej kierowane. Tym razem miała okazję wypowiedzieć się na temat zawodniczek transpłciowych w tenisowej rywalizacji kobiet. Przedstawia swój punkt widzenia bez owijania w bawełnę. - Kategorycznie nie zgadzam się z czymś takim - oznajmia stanowczo.

Aryna Sabaleka powoli zaczyna już okres przygotowawczy do nowego sezonu. W miniony weekend rozegrała w Atlancie pokazowy mecz z Naomi Osaką. Zeszła z kortu jako zwyciężczyni, ale więcej było w tym spotkaniu humoru niż tenisa.
O wiele poważniej zrobiło się niedługo potem, gdy Białorusinka odpowiadała na pytania dziennikarzy. Został zagadnięta m.in. o kwestię zawodniczek transpłciowych w zawodowym sporcie. Odpowiedziała szorstko, nie siląc się na dyplomację.
Sabalenka otwarcie o zawodniczkach transpłciowych. "Kategorycznie nie zgadzam się z czymś takim"
- To skomplikowany temat. Nie mam nic przeciwko osobom transpłciowym, ale sądzę, że mają ogromną przewagę nad kobietami. Nie wydaje mi się fair, że musimy mierzyć się z rywalkami, które w zasadzie są biologicznymi mężczyznami - oznajmiła liderka światowego rankingu.
-To niesprawiedliwe - dodała, nie czekając na kolejne pytanie. - Kobiety całe życie pracują, żeby osiągnąć najwyższy pułap i mają rywalizować z mężczyzną, który jest biologicznie silniejszy? Kategorycznie nie zgadzam się z czymś takim.
Być może drażliwa kwestia nie zostałaby poruszona, gdyby nie fakt, że już niebawem Sabalenka rozegra kolejne spotkanie pokazowe. Tym razem pod szyldem... "Bitwa płci". Jej rywalem będzie Nick Kyrgios.
Znamienne, że ta część kortu, po której biegać będzie Białorusinka, zostanie zwężona. Z kolei Australijczyk będzie miał do dyspozycji tylko jeden serwis. Wynika to naturalnie z jego przewagi fizycznej uwarunkowanej płcią.
Do niecodziennej konfrontacji dojdzie 28 grudnia w Dubaju.













