Oskarżyła Świątek i Sabalenkę. Tak Ukrainkę w Indian Wells potraktowała Rybakina
Mocno kontrowersyjne słowa Marty Kostiuk o poziomie testosteronu Igi Świątek i Aryny Sabalenki zapadły w pamięć kibiców i ciągną się za Ukrainką. Pijar 28. rakiety świata został w ostatnim czasie mocno nadszarpnięty, a szansą na jego poprawę był mecz z Jeleną Rybakiną. Liczyła ona na przełamanie i pierwsze od 2023 roku zwycięstwo nad Kazaszką. I w drugim secie dwukrotnie ją nawet na starcie przełamała. Oto jak potoczyło się ostatecznie spotkanie 1/16 finału Indian Wells.

Słowa, jakie padły z ust Marty Kostiuk na temat biologicznych różnic pomiędzy nią, a Igą Świątek i Aryną Sabalenką mocno wryły się w pamięć kibicom, a zwłaszcza tym z Polski. Zinterpretowano je jednoznacznie - jako atak wymierzony w Polkę i Białorusinkę. Gorąco zrobiło się do tego stopnia, że dochodzenie w tej sprawie postanowiła WTA.
- Każda z nas ma swoją biologiczną strukturę. Niektóre mają wyższy poziom testosteronu, inne niższy. To po prostu natura. Czuję, że jestem od nich mniejsza. Próbuję zrozumieć, jak mogę pokonać te zawodniczki, prezentując swój tenis, ale i tak muszę pracować ciężej na punkty. Muszę biegać znacznie więcej od nich, żeby z nimi wygrywać - stwierdziła Kostiuk.
- To zabawne, że rozmawiamy obecnie o komentarzach kogoś takiego jak Marta Kostiuk, podczas gdy jedyne co ja obecnie słyszę, to wymówki. To śmieszne, bo ona jest silną dziewczyną, ma większą masę mięśniową ode mnie. Wygląda na wysportowaną i silną. Tak więc uważam, że to nie był powód jej porażek ze mną - a tak odpowiedziała jej w mediach Sabalenka.
Indian Wells. Marta Kostiuk kontra Jelena Rybakina w trzeciej rundzie
Po pewnym zwycięstwie nad Taylor Townsend w 2. rundzie Indian Wells Kostiuk trafiła na Jeleną Rybakinę, która po ostatnich nieudanych turniejach w Dosze, czy Dubaju miała coś sobie i kibicom do udowodnienia.
W mecz z Kostiuk weszła jednak bez werwy. W trzecim gemie straciła serwis, co pozwoliło rywalce wyjść na prowadzenie 2:1. Szybko jednak sama sięgnęła po przełamanie, a gra toczyła się gem za gem. Aż do dziesiątego. Chociaż Ukrainka prowadziła już 40:15, cztery kolejne piłki padły łupem 3. rakiety świata, która triumfowała 6:4.
Kostiuk wyraźnie się denerwowała, czego pokłosiem były liczne podwójne błędy serwisowe. W pierwszym secie przytrafiły jej się aż czterokrotnie. W całym meczu łącznie siedem.
Druga partia rozpoczęła się nietypowo, bo od aż trzech przełamań z rzędu. Rybakina w trzecim gemie została rozbita do zera, a miny członków jej sztabu były nietęgie. Chwilowy kryzys udało się jednak szybko zażegnać.
Rybakina lepsza od Kostiuk. Potrzebowała 87 minut
W pewnym momencie Kostiuk prowadziła już 3:1. jednak zabrakło jej zimnej krwi, aby obronić prowadzenie. Z 3:1 stosunkowo szybko zrobiło się 4:4, a sytuacja zaczęła obracać się na korzyść Rybakiny.
Łącznie od stanu 4:2 dla Kostiuk to Kazaszka wygrała cztery gemy z rzędu, dwukrotnie przełamując rywalkę i to ona po 87 minutach walki mogła unieść w górę pięść w geście triumfu. Kazaszka wygrała 6:4, 6:4, a w 1/8 finału Indian Wells czeka ją starcie z Sonay Kartal.














