Alexandra Eala podczas tegorocznego Wimbledonu dotarła do czwartej rundy, po drodze pokonując m.in. Igę Świątek. Mecz Filipinki z obrończynią tytułu zakończył się wynikiem 7:6(9), 6:2, co mogło podbudować niżej notowaną zawodniczkę. Ta jednak nie poszła za ciosem, po porażce z Jasmine Paolini pożegnała się z londyńskimi kortami.
Mecz Eali z Paolini rozegrano 6 lipca, od tego dnia 20-latka pozostaje niepokonana. Przeszła jak burza przez kolejne rundy turnieju WTA 500 w Waszyngtonie, aż sięgnęła po tytuł wygrywając przerywany z powodu opadów deszczu finał z Jessiką Pegulą. Po zmaganiach w USA nie miała wiele czasu na odpoczynek, od razu przeniosła się do Kanady. Tutaj z racji rozstawienia zmagania w "tysięczniku" rozpoczęła od drugiej rundy.
Filipinka w Waszyngtonie rozegrała trzysetowy bój z Pegulą, również od trzysetowego starcia rozpoczęła występy w Toronto. Pokonała jednak Alycię Parks 6:1, 4:6, 6:2, pieczętując awans do trzeciej rundy. W tej w nocy z piątku na sobotę czasu polskiego przyszło jej zmierzyć się z sensacyjną pogromczynią Lindy Noskovej, Caty McNally.
WTA Toronto. Znowu trzy sety w meczu Alexandry Eali
Filipinka (20. miejsce w rankingu WTA) fatalnie weszła w meczu z niżej notowaną rywalką (70. w światowym zestawieniu), bo wprawdzie przy pierwszej okazji przełamała Amerykankę, ale później przegrała trzy gemy z rzędu, przegrywała już 1:3. Rozpoczęła jednak udaną pogoń za McNally, zgarniała gema za gemem i triumfowała 6:3.
W drugiej odsłonie tego spotkania gra toczyła się gem za gem, przy stanie 5:4 Eala serwowała po zwycięstwo w meczu. Dała się jednak przełamać, to McNally kilka minut później znalazła się o krok od wygrania partii. Wypracowaną okazję wykorzystała, wygrywając 7:5.
Amerykanka drugiego seta zwieńczyła wygraniem trzech gemów z rzędu i na tym jej seria się skończyła. Filipinka w trzeciej partii szybko odskoczyła na prowadzenie 2:0, ciągle trzymała McNally na dystans. Aż przypieczętowała zwycięstwo 6:3, 5:7, 6:4. Był to trzeci trzysetowy mecz Eali z rzędu i trzeci przez nią wygrany. Po spotkaniu przyznała, że nie była to łatwa przeprawa.
"Było bardzo ciężko. Chcę podziękować Caty za świetną walkę i za to, że jest świetną sportsmenką. To jedna z tych walk, które mogły potoczyć się w obie strony. Zależało na szczegółach i odrobinie szczęścia. To była świetna walka" - podkreśliła cytowana przez WTA.
Teraz triumfatorka turnieju w Waszyngtonie w czwartej rundzie zagra z Belindą Bencic, która w trzeciej rundzie, również po trzysetowym boju, wyeliminowała Taylor Townsend.











