Obrończyni tytułu rezygnuje, będzie debiut Chwalińskiej. Już oficjalnie
Maja Chwalińska jednym turniejem podbiła serca kibiców tenisa na całym świecie - drogą od kwalifikacji do finału Rolanda Garrosa. To oznaczało też olbrzymie korzyści dla niej samej - z 114. miejsca w rankingu WTA awansowała na 21. A to powoduje, że dziś może grać w każdym turnieju na świecie. Nie wiadomo, czy 24-latka zagra jeszcze na mączce w Hamburgu, ale później czekają ją już imprezy za oceanem. I właśnie nadeszło oficjalne potwierdzenie ws. debiutu Polki w turnieju rangi 1000. Zabraknie zaś... obrończyni tytułu.

Gdyby Maja Chwalińska zajmowała dziś 114. miejsce w rankingu, prawdopodobnie znajdowałaby się gdzieś na granicy... miejsca w kwalifikacjach imprezy rangi 1000. Tej o powiększonej drabince, a takie turnieje są w Kanadzie i Cinncinati. Jednym turniejem, Wielkim Szlemem w Paryżu, podopieczna trenera Jaroslava Machovsky'ego zapewniła sobie awans na 21. pozycję. Nie tylko ma spokój w kontekście gry w turniejach poprzedzających US Open, ale zostanie rozstawiona. Z którym numerem, o tym zdecyduje ranking z 27 lipca.
Może trudno w to uwierzyć, ale do tej pory Chwalińska... nie zagrała jeszcze w turnieju rangi 1000. Próbowała w kwalifikacjach w zeszłym roku w Madrycie i Rzymie, nie przeszła ich, na Foro Italico przegrała finał z Marią Sakkari. A dziś już tego problemy nie ma. Jest za to inny.
Podczas Wimbledonu Polka doznała kontuzji, w decydujących chwilach spotkania z Mananchayą Sawangkaew. Prowadziła 6:2, 5:2, miała piłkę meczową. I upadła w trakcie tej akcji. Do urazu stawu skokowego doszły skurcze ciała, spowodowane zapewne presją. I tym, co się stało później na korcie.
A mecz ten przegrała.
Kontuzja sprawiła też, że zmieniły się plany reprezentantki Polski. W najbliższym tygodniu miała grać w turnieju WTA 250 w Jassach, później w takim w Hamburgu. Oba zaś kończą tegoroczne zmagania w głównym cyklu na mączce. Z wyjazdu do Rumunii już zrezygnowała, losy zmagań w Niemczech nie są jeszcze jasne. Później już nie powinno być jednak komplikacji.
WTA 1000 w Toronto. Cztery Polki na liście zgłoszeń do wielkiego turnieju w Kanadzie
Od 27 lipca zawodniczki będą się już przygotowywać do gry w Ameryce - najpierw w Waszyngotnie (500) i Memphis (250), później w Toronto i Cincinnati. W planie Chwalińskiej, podobnie jak Igi Świątek, Magdy Linette i Magdaleny Fręch, są te dwa ostatnie turnieje. Wszystkie Polki znalazły się na liście zgłoszeń, opublikowanej właśnie przez organizatorów Canadian Open.

Ku rozpaczy miejscowych kibiców, nie będzie zaś w Toronto zeszłorocznej triumfatorki tej imprezy, choć wtedy rozgrywanej w Montrealu. A mowa o Victorii Mboko, która w czerwcu doznała kontuzji kolana w trakcie zawodów w Queens. To zaś oznacza, że Chwalińska będzie rozstawiona o jedną pozycję wyżej. Nie zgłosiły się też: Hailey Baptiste i Dajana Jastremska.
Ciekawa sytuacja może spotkać Igę Świątek. W rankingu WTA "na żywo" Raszynianka zajmuje już ósme miejsce.
W stawce są zaś aż cztery zawodniczki, które w przeszłości wygrywały Canadian Open: Jessica Pegula (2023, 2024), Biance Andreescu (2019), Elina Switolina (2017) i Belinda Bencic (2015). Andreescu dostała dziką kartę.
Ceremonia losowanie głównej drabinki odbędzie się 31 lipca. Zmagania ruszą 2 sierpnia.











![Tak wyglądały najlepsze zagrywki meczu Japonia – Polska [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N1EPC1DT3YM9C-C401.webp)


