Reklama

Reklama

Novak Djoković pokonał Rogera Federera w finale Wimbledonu

Rozstawiony z numerem pierwszym Serb Novak Djoković pokonał Szwajcara Rogera Federera (4.) 6:7 (7-9), 6:4, 7:6 (7-4), 5:7, 6:4 w finale wielkoszlemowego Wimbledonu. Wicelider światowego rankingu tenisistów po raz drugi wygrał londyńską imprezę.

Niedzielny mecz między dwoma czołowymi zawodnikami przyciągnął na trybuny nie tylko brytyjską parę książęcą, ale i wiele znanych postaci ze świata sportu (m.in. byłego angielskiego piłkarza Davida Beckhama) i kina (np. amerykańskiego aktora Samuela L. Jacksona).

Reklama

Ciekawie wyglądała także konfrontacja zasiadających w boksach trenerów obu tenisistów - 27-letni Djoković współpracuje z Niemcem Borisem Beckerem, a starszy o sześć lat Federer ze Szwedem Stefanem Edbergiem.

Szwajcar potrzebował nieco więcej czasu, by wejść w mecz - na początku popełnił trzy niewymuszone błędy. To w gemach przy jego podaniu trwała bardziej zacięta walka, Serb wygrywał swoje pewniej. Żaden jednak nie dał się przełamać i doszło do tie-breaka. Skuteczny serwis pozwolił tenisiście z Bazylei na objęcie prowadzenia 3-0. Jego rywal doprowadził do wyrównania i nieznacznie przeważał. Miał dwie okazje do rozstrzygnięcia tej odsłony na swoją korzyść, ale imponujący precyzją Federer odwrócił jej losy. W ostatniej akcji pomógł mu Djoković, który posłał piłkę w siatkę.

Już na początku drugiej partii starszy z zawodników był w dużych opałach. Jego rywal miał dwie okazje na "breaka", ale najpierw piłka po siatce wyszła na aut, a chwilę później poślizgnął się i upadł na kort, co uniemożliwiło mu dalszy udział w wymianie. Szwajcar zachował zimną krew i objął prowadzenie. Kilka minut później Serbowi udało się go jednak przełamać, po czym poprosił o przerwę medyczną. Wrócił do rywalizacji, wygrywając zaciętego czwartego gema i powiększając przewagę do 3:1. Tenisista z Belgradu dobrze radził sobie w tej części meczu z returnem. Potem nadszedł jednak słabszy okres w jego grze, z czego skrzętnie skorzystał Federer. Serb zdołał jednak wygrać 6:4.

Kolejny set miał zbliżony przebieg do inauguracyjnego. Szwajcar świetnie serwował (w tej partii posłał 13 asów, a w całym meczu 29 przy 13 Djokovicia w spotkaniu). Często kierował się do siatki, ale wtedy udane minięcia często notował jego rywal. W 11. gemie Serb miał dwie szanse na przełamanie, ale nie wykorzystał żadnej z nich. Drugi w tym pojedynku tie-break jednak wygrał.

Podbudowany takim przebiegiem rywalizacji Djoković prowadził w kolejnej odsłonie 5:2 i serbscy kibice powoli szykowali się do świętowania. Dopadła go jednak niemoc. Zaczął popełniać proste błędy, wyrzucać piłkę poza pole gry. Doświadczonemu Federerowi zaś nie zadrżała ręka w najważniejszych momentach i wygrał pięć gemów z rzędu, broniąc po drodze piłkę meczową.

Trudy długiej walki dały się we znaki Serbowi w piątym secie - przy stanie 2:1 po raz kolejny poprosił o pomoc medyczną, tym razem miał problemy z łydką. Teraz to on bardziej od rywala musiał się natrudzić przy wygrywaniu kolejnych akcji i gemów. Czasem znowu dawał o sobie znać pech - w jednej z akcji piłka odbiła się od górnej krawędzi siatki i została po jego stronie kortu. Nie wykorzystał też prowadzenia 40:15 przy podaniu Federera w ósmym gemie. W decydującym momencie Szwajcar zawiódł, popełniając proste błędy.

35. spotkanie tych zawodników trwało trzy godziny i 55 minut. Djoković poprawił swój bilans - ma teraz 17 zwycięstw i 18 porażek. Po raz 12. zmierzyli się zaś w turnieju wielkoszlemowym (6-6), a dziesiąty w finale (6-4 dla Serba).

Serb rozegrał w niedzielę swój drugi pięciosetowy mecz w tegorocznej edycji Wimbledonu. Poza tym miał za sobą jeszcze dwa spotkania złożone z czterech partii. Droga Federera do finału była znacznie pewniejsza i szybsza - stracił tylko jednego seta w ćwierćfinale.

Szwajcarowi na pocieszenie pozostaje fakt, że został najstarszym od 40 lat finalistą londyńskiej imprezy. W 1974 roku w decydującym spotkaniu wystąpił niespełna 39-letni Australijczyk Ken Rosewall.

Serb poprzednio świętował sukces na kortach All England Club trzy lata temu. Federer zwyciężył w tych zawodach siedmiokrotnie (2003-07, 2009, 2012), dzięki czemu jest jednym z trzech liderów klasyfikacji wielokrotnych triumfatorów. Łącznie pierwszy z nich ma na koncie siedem tytułów wielkoszlemowych, drugi - 17. Djoković na ponowny sukces w turnieju tej rangi czekał 18 miesięcy, Federer po raz ostatni wygrał dwa lata temu właśnie w Wimbledonie.

Niedzielny zwycięzca przełamał złą passę, jaką ostatnio notował w decydujących spotkaniach Wielkiego Szlema - wcześniej przegrał pięć z sześciu ostatnich występów w finale.

Dzięki niedzielnej wygranej 27-letni tenisista z Belgradu w poniedziałek wróci po dziewięciu miesiącach przerwy na pozycję lidera rankingu ATP, wyprzedzając Hiszpana Rafaela Nadala. Federer awansuje z czwartego na trzecie miejsce. Do czołowej trójki wróci po roku nieobecności.

Z puli nagród Wimbledonu, która wynosi łącznie 25 mln funtów, Djoković otrzyma 1,76 mln, a drugi finalista - 880 tys. funtów.

Wynik finału gry pojedynczej mężczyzn:

Novak Djoković (Serbia, 1) - Roger Federer (Szwajcaria, 4) 6:7 (7-9), 6:4, 7:6 (7-4), 5:7, 6:4.

Dowiedz się więcej na temat: Novak Djoković | roger federer | Wimbledon

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje