Reklama

Reklama

Novak Djoković nie budzi w Australijczykach zaufania

- Delikatnie mówiąc, Djoković nie budzi sympatii w Australii. Po ostatnich wydarzeniach mają go za kombinatora – mówi w rozmowie z Interią Patrick Jozwik, Australijczyk polskiego pochodzenia, były trener Nicka Kyrgiosa.

Olgierd Kwiatkowski, Interia: Jak Australijczycy oceniają sprawę Novaka Djokovicia?

Patrick Jozwik, Australijczyk polskiego pochodzenia, były tenisista, potem trener Nicka Kyrgiosa w wieku juniorskim: - Delikatnie mówiąc, Djoković nie budzi sympatii w Australii. Po ostatnich wydarzeniach mają go za kombinatora. Okazuje się, że robił wszystko, żeby wystartować w Australian Open, ale nie wszystko zgodnie z prawem. Patrząc na różne informacje o jego działaniach, trudno mieć do niego zaufanie. Niedawno wyszła sprawa z kodem QR. W tym kodzie nic nie da się zmienić, bo jak w rachunkach, system generuje datę testu jeden po drugim, i na tej podstawie wyszło, że Djoković miał pozytywny test nie 16 a 26 grudnia. Jedyny zgrzyt w tej sprawie to nieporozumienie między Tennis Australia a australijskimi służbami granicznymi. Tennis Australia orzekł, że Djoković może przylecieć do kraju, skoro ma wyjątek medyczny i przeszedł Covid w grudniu, natomiast Australian Board Force twierdzi, że jeżeli ktoś miał koronawirusa, ale wcześniej nie przyjął dwóch dawek szczepionki, to nie można go wpuścić do kraju.

Reklama

Australijczycy surowo przestrzegają restrykcji sanitarnych?

- Tak. Większość z nas, bo 92 procent mieszkańców, przyjęła dwie dawki. Nosimy maski, a ja od miesiąca znów pracuję z domu. Bez paszportu covidovego można wejść tylko do supermarketu, ale w muzeach, kinach, klubach, siłowniach musimy go pokazywać. W klubach tenisowych również. Są pewne różnice między stanami, ale w zasadzie tylko jeden stan - Zachodnia Australia - ma dużo większe restrykcje. Możemy się już poruszać między stanami, wyjeżdżać za granicę. Warunkiem, żeby tak się stało, było osiągnięcie progu - najpierw 80 procent, a potem 90 procent - zaszczepionych. Australijczycy zrozumieli jak ważne są szczepienia, by żyło się łatwiej i byśmy byli bezpieczni. Ze względu na duży poziom wyszczepienia mamy mało zgonów. Przy ponad 100 tysiącach zakażeń to jest 30-40 zgonów. W stanie gdzie mieszkam - w Queensland - zgony stanowią około 0,1-0,2 procent w stosunku do zakażeń, podczas gdy w Polsce to jest aż 5 procent!

Nie będzie więc miało dla nich znaczenia, jeśli Novak Djoković nie zagra w Australia Open, turnieju, który wygrywał dziewięć razy?

- Nie. Australijczycy patrzą na to, jak się zachowuje nie tylko w tej sprawie jako człowiek. A jak mówiłem, nie budzi swoim postępowaniem zaufania. Mimo swoich zwycięstw nie jest u nas - poza serbską kolonią - szczególnie lubiany. Jakby pojawił się taki problem z Rogerem Federerem byłoby pewnie inaczej. Australijczycy kochają go i wciąż chcieliby go widzieć jak gra na żywo.

Australia nie boi się Serbów. Są bardzo głośni podczas protestów, a kilka lat wcześniej wywoływali ekscesy na trybunach Melbourne Park.

- Oni są wszędzie nieco szaleni. Wszyscy o tym wiedzą, przyzwyczailiśmy się do tego.

Grałeś w czasach juniorskich z Djokoviciem?

- Kiedy byłem juniorem występowałem w tym samym juniorskim Australian Open, w którym grał Novak Djoković. To był chyba 2004 rok. Ja przegrałem w pierwszej rundzie, Novak w półfinale. Najbardziej znanym rywalem, z którym grałem był kilka lat wcześniej Jo-Wilfried Tsonga.

Po zakończeniu kariery byłeś trenerem tenisowym i prowadziłeś bardzo znanego dziś Australijczyka.

- Nicka Kyrgiosa przez cztery lata, od 12 do 15 roku życia. Już wtedy miał niesamowitą pewność siebie. Był normalny, nie miał swoich wyskoków z których go dziś znamy. Kiedy stał się znany, został gwiazdą, zrobił się trochę szalony.

Wróćmy do Djokovicia. Jak oceniasz go jako zawodnika?

- Niesamowity. Atleta, doskonale przygotowany fizycznie. Na korcie jest mistrzem. Poza kortem - bardzo kontrowersyjny. Mówi co chwila coś dziwnego, z czym czasami trudno się zgodzić.

Jeśli Djoković zagra w Australian Open wygra ten turniej po raz 10-ty?

- Bardzo trudno to powiedzieć, bo był w kwarantannie, jego przygotowania trochę zostały zaburzone. Nie jest tak przygotowany do turnieju jak być powinien. Dla niego to zawsze bardzo ważne, żeby wszystko układało się tak jak on tego chce. Gdyby nie te fakty, byłby faworytem. Jeśli wystartuje, mogą mu zagrozić przede wszystkim Daniił Miedwiediew i Alexander Zverev.

Ale czy twoim zdaniem wystartuje w turnieju, czy jednak władze szukają rozwiązania, żeby anulować jego wizę?

- Myślę że rząd australijski nie chce dopuścić Djokovicia do startu. W ten sposób oddałby też nastrój Australijczyków. Ale sprawa zrobiła się ogólnoświatowa. Premier musi uważać. Chce więcej faktów, zbiera twarde dowody, żeby wysłać Djokovicia z powrotem do domu. Dlatego to tak długo trwa.

Australian Open bez lidera rankingu, dziewięciokrotnego zwycięzcy tego turnieju?

- Z nim albo bez niego będzie to nadal Wielki Szlem i wciąż bardzo fajny i dobry turniej. Myśla tak nie tylko Australijczycy, ale wszyscy ci, co kochają tenis.

Rozmawiał Olgierd Kwiatkowski

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy