Niespodzianka w meczu mistrzyni US Open, niemal 400 miejsc różnicy. Będzie rewanż z Andriejewą
Gdyby uwzględnić tylko miejsca zajmowane w rankingu WTA, to wynik meczu Sloapen Stephens z Tatjaną Marią w turnieju WTA 500 trzeba uznać za sensację, bowiem zawodniczka notowana na 552. miejscu w zestawieniu ograła 61. rakietę świata. Triumfatorka tego starcia jednak ma na koncie wielkoszlemowy tytuł, z kolei zwycięstwem w Austrii zagwarantowała sobie możliwość rozegrania drugiego w karierze meczu z Mirrą Andriejewą. Rosjanka będzie miała okazję do rewanżu.

Rozpoczął się sezon na tzw. mączce, a pierwszy w 2026 roku tytuł na tej nawierzchni niedawno świętowała Jessica Pegula, która wygrała turnieju WTA 500 w Charleston. Emocje po rywalizacji na amerykańskich kortach nie zdążyły jeszcze opaść, a już ruszył kolejny turniej, tym razem w austriackim Linzu. Tam rozstawiona z "1" jest Mirra Andriejewa, której start ogłoszono zaledwie kilka dni przed rozpoczęciem rywalizacji.
Rosjanka z racji rozstawienia zmagania rozpocznie od drugiej rundy, jej pierwszą rywalkę wyłonił mecz Sloane Stephens z Tatjaną Marią. Pierwsza z wymienionych to była wielkoszlemowa mistrzyni (w 2017 roku wygrała singlowy US Open), która ostatni turniej wygrała jednak niemal dwa lata temu, wówczas w finale w Rouen pokonała Magdę Linette.
Później Amerykanka już tak nie błyszczała, regularnie żegnała się z turniejami na etapie pierwszej rundy. Nieudany był dla niej także 2025 rok, bo nie wygrała żadnego singlowego meczu, przez długie miesiące zresztą pauzowała z powodu problemów zdrowotnych.
To wszystko sprawiło, że 33-latka traciła miejsce w rankingu, obecnie jest notowana na dopiero 552. pozycji. A w Austrii wystąpiła dzięki dzikiej karcie.
WTA Linz. Zacięty mecz Sloane Stephens - Tatjana Maria
Tatjana Maria z kolei zajmuje 61. miejsce w rankingu WTA, a w trwającym sezonie nie zachwyca, bo nie zdołała jeszcze wygrać dwóch meczów z rzędu, ostatnio w Bogocie musiała uznać wyższość Katarzyny Kawy. Rywalizację ze Stephens zaczęła jednak świetnie, bo szybko zdominowała rywalkę i pierwszego seta wygrała 6:1.
Druga partia już tak jednostronna nie była, gra toczyła się gem za gem i mimo sześciu break pointów po drodze do pierwszego przełamania doszło dopiero w tie-breaku. A w tym górą była Amerykanka, która doprowadziła tym samym do trzeciego seta.
Była mistrzyni US Open świetnie weszła w kolejną odsłonę meczu, prowadziła już bowiem 3:0. Niemka wygrała jednak kolejne dwa gemy i chociaż wciąż musiała gonić wynik, to nieustannie wywierała presję na rywalce. Ta przy stanie 5:3 miała nawet trzy piłki meczowe, ale nie zdołała przypieczętować zwycięstwa. Stało się to dopiero w kolejnym gemie, wówczas Stephens, która w rankingu WTA znajduje się niemal 400 miejsc niżej niż Maria, przypieczętowała triumf 2:1 (1:6, 7:6(5), 6:4) i to ona w drugiej rundzie zagra z Mirrą Andriejewą.
Takie zestawienie oznacza, że dojdzie do rewanżu, ponieważ Stephens i Andriejewa w przeszłością już raz ze sobą zagrały. W 2023 roku, w drugiej rundzie turnieju w Cleveland górą była wówczas Amerykanka (6:3, 6:3), która zresztą była wówczas wyżej notowana w rankingu WTA niż dopiero rozpoczynająca swoją przygodę z tenisową elitą utalentowana Rosjanka. Teraz mistrzyni US Open dzięki pokonaniu Marii już zapewniła sobie znaczny awans w światowym zestawieniu - w notowaniu WTA Live przesunęła się o 152 pozycje.















