Iga Świątek pokonała kolejno Rebeccę Sramkovą, Emmę Raducanu oraz Jaqueline Crisitan, bez straty seta meldując się w czwartej rundzie Roland Garros. Polka po pokonaniu ostatniej z wymienionych została zapytana o to, czy w kolejnym meczu wolałaby zagrać z Jeleną Ostapenko, czy może z Jeleną Rybakiną - starcie tych zawodniczek miało bowiem wyłonić kolejną rywalkę tenisistki z Raszyna. "Nie robi mi to różnicy" - powiedziała z kamiennym wyrazem twarzy, po czym sama zaczęła się śmiać. "Nie potrafiłabym grać w pokera" - dodała z uśmiechem na ustach. Nie jest bowiem tajemnicą, że Ostapenko jest dla Świątek bardzo niewygodną przeciwniczką. Do tej pory grała z Łotyszką sześciokrotnie, wszystkie te spotkania przegrała, przez co Ostapenko jest nazywana "koszmarem" lub "zmorą" naszej reprezentantki. Do starcia Ostapenko ze Świątek w Paryżu jednak nie dojdzie, ponieważ Rybakina w dwóch setach poradziła sobie z pochodzącą z Rygi zawodniczką i to właśnie ona zmierzy się z Polką o ćwierćfinał. Łotyszka z kolei pozostała w stolicy Francji, ponieważ razem z Su-Wei Hsieh była zgłoszona do rywalizacji deblu. Roland Garros. Jelena Ostapenko odpada z turnieju w Paryżu Ostapenko doskonale czuje się w deblu - w 2025 roku wygrała już dwa turnieje (w Abu Zabi u boku Ellen Perez oraz w Charleston w duecie z Erin Routliffe), razem z Hsieh zagrała też w finale Australian Open i "tysięcznika" w Dubaju. Rozstawiony z "3" duet w Paryżu najpierw pokonał Annę Bondar i Greet Minnen, w sobotę z kolei zmierzył się z nierozstawionymi Kamilllą Rachimową i Anną Siskovą. Łotyszka i reprezentantka Tajwanu były bliskie tego, by bardzo udanie rozpocząć spotkanie, jednak w drugim gemie nie wykorzystały żadnego z wypracowanych break pointów (miały ich w sumie pięć), przez co rywalki obroniły podanie. Czeszka i Rosjanka po chwili same przełamały rywalki, kilka minut później poszły za ciosem i prowadziły już 4:1. Hsieh i Ostapenko odrobiły część strat, wprawdzie ponownie straciły serwis, ale też same dwukrotnie przełamały rywalki. Przy stanie 3:5 wybroniły piłkę setową, równie dzielnie broniły się w dziesiątym gemie. Za czwartym razem Rachimowa i Siskova dopięły jednak swego, pieczętując zwycięstwo w partii 6:4. Finalistki Australian Open i "tysięcznika" w Dubaju również na początku drugiej partii dały się zaskoczyć rywalkom. Rachimowa i Siskova przełamały Hsieh i Ostapenko, po chwili bez straty punktu wygrały własnego gema serwisowego. Łotyszka i Tajwanka szybko otrząsnęły się po początkowych niepowodzeniach, nawet wybroniły break pointa, a następnie postawiły się rywalkom w czwartym, granym na równowagi gemie, ale i tak wciąż musiały gonić wynik. Rosjanka i Czeszka z kolei dzięki przełamaniu rywalkom na początku partii były w komfortowej sytuacji. Wypracowanego prowadzenia już nie wypuściły, a nawet je podwyższyły, ponownie przełamując rywalki i wygrywając 6:2, a cały, trwający 87 minut mecz 6:4, 6:2. Rachimowa i Siskova i zameldowały się w trzeciej rundzie Roland Garros, w której zagrają z Iriną-Camelią Begu oraz Yanina Wickmayer.