Reklama

Reklama

Nieprawdopodobny wyczyn pogromczyni Igi Świątek! Kosmiczny awans

Iga Świątek w 1/8 finału turnieju WTA w Toronto przegrała z Beatriz Haddad Maią 4:6, 6:3, 5:7 i pożegnała się z rywalizacją. Brazylijka, pokonując liderkę rankingu WTA napisała z kolei kolejny, niesamowity rozdział kariery. Zaledwie dwanaście miesięcy temu była klasyfikowana na 183. pozycji. Teraz jest już 24., a na tym z pewnością nie koniec.

24-letnia tenisistka z Sao Paulo trenuje od 4. roku życia. Przez długie lata jej kariera nie mogła jednak nabrać rozpędu, a dodatkowo skomplikowała ją kara 10-miesięcznego zawieszenia po tym, jak wykryto w jej organizmie zabronione środki: enobosarm i ligandrol. Do rywalizacji wróciła w maju 2020 roku.

Niesamowity wyczyn pogromczyni Igi Świątek

Od tamtej pory niemal nieustannie Haddad Maia pnie się w rankingu WTA, a ostatnie 12 miesięcy jest już jej prawdziwym popisem. Dość powiedzieć, że 9 sierpnia ubiegłego roku była klasyfikowana na 183. pozycji. W najnowszym zestawieniu jest już 24.

Reklama

Na przełomie sierpnia i września 2021 roku Brazylijka wygrała 13 kolejnych spotkań, co już dało jej awans o prawie 60 lokat. Prawdziwy popis daje jednak w sezonie 2022. W ten rok weszła jako 83. zawodniczka zestawienia. Fenomenalnie spisywała się zwłaszcza na kortach trawiastych - wygrała imprezy w Nottingham i Birmingham, a w Eastbourne dotarła do półfinału. Przed Wimbledonem stawiano ją w roli "czarnego konia", ale w tej prestiżowej imprezie nie udźwignęła ciężaru - już w pierwszej rundzie uległa Kai Juvan.

Po zakończeniu turnieju wielkoszlemowego pojawiła się w akcji na imprezie w San Jose, lecz i tam odpadła na pierwszej przeszkodzie. Wpadki nie było już za to w Toronto, a najlepszym tego potwierdzeniem jest ogranie Igi Świątek. - Wiedziałam, że muszę zagrać swój najlepszy tenis. Walczyłam o każdy punkt bez wymówek - mówiła "na gorąco po sukcesie.

W ćwierćfinale Haddad Maia zagra z Belindą Bencic.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL