Niedowierzanie w Brisbane, 4:6 Andriejewej na starcie sezonu. Mistrzyni AO jednak odpadła
Mirra Andriejewa w imponujący sposób zameldowała się w tenisowej elicie - jeszcze przed 18. urodzinami wygrała dwa wielkie turnieje rangi WTA 1000. Tyle że gdy wskoczyła do TOP 10, pojawiła się presja. I druga część poprzedniego sezonu była już kiepska. Podopieczna Conchity Martinez zaczęła obecną kampanię w Brisbane - w drugiej rundzie jej rywalką byłą 204. na liście Olivia Gadecki. I to Australijka wygrała pierwszą partię 6:4, a na starcie drugiej uzyskała dwa break pointy.

Zaledwie 10 miesięcy temu Andy Roddick wróżył, że Mirra Andriejewa zostanie liderką rankingu WTA - i nie był to głos odosobniony. Młoda Rosjanka wygrała właśnie turniej WTA 1000 w Dubaju, za moment powtórzyła ten wyczyn w jeszcze większej imprezie w Indian Wells, ogrywając najpierw Igę Świątek, a później w finale Arynę Sabalenkę.
Latem, już po 18. urodzinach, wskoczyła na piąte miejsce na liście ATP - najwyższe w karierze. I wtedy zaczęły się jej problemy - przenosiny z trawy, a w Wimbledonie doszła do ćwierćfinału, na korty twarde okazały się nieudane. Być może wyszło też zmęczenie i łączenie gry singlowej z podwójną, na co decyduje się niewiele czołowych tenisistek. I każda z nich prędzej czy później płaci za to cenę.
WTA 500 w Brisbane. Mirra Andriejewa kontra Olivia Gadecki w drugiej rundzie. Zaskakujący pierwszy set
Andriejewa grała w końcówce sezonu źle, wręcz fatalnie. Turnieje w Pekinie, Wuhanie i Ningbo kończyła porażkami ze znacznie niżej notowanymi rywalkami: Sonay Kartal, Laurą Siegemund i Lin Zhu. Była rozbita mentalnie, na dodatek - prawdopodobnie przez błędy organizacyjne w teamie i brak wizy - nie poleciała do Tokio na turniej WTA 500. A tam straciła miejsce w WTA Finals w Rijadzie, na rzecz Jeleny Rybakiny.
W Arabii Saudyjskiej się pojawiła, ale w deblu: wspólnie z Dianą Sznajder. Tu jednak też pojawił się kryzys, przegrały wszystkie mecze, ale obniżkę formy tej pary było widać już wcześniej.

I prawdopodobnie to doprowadziło do "separacji" młodych Rosjanek, przynajmniej tymczasowej. W Brisbane nie broniły wspólnie tytułu, Andriejewa zagrała tu debla z Jekateriną Aleksandrową. I przegrała. Sznajder zgłosiła się tylko do singla, ale w Australian Open ona zagra też w grze podwójnej. A Mirra - nie.
18-latka dziś zaczęła zmagania singlowe - i wydawało się, że większych problemów mieć nie powinna. Po drugiej stronie siatki pojawiła się Olivia Gadecki, wielkoszlemowa mistrzyni Australian Open z 2025 roku, ale w rywalizacji par mieszanych. 23-latka jeszcze w trakcie ostatniego French Open była w pierwszej setce rankingu, później straciła ponad 200 pozycji. Teraz próbuje te straty odrabiać, w Brisbane dostała się do głównej drabinki przez kwalifikacje.
Sęk w tym, że niedawno właśnie takie mecze 18-latka przegrywała. A teraz też pojawiły się problemy.
Gdy Andriejewa przełamała Australijkę i odskoczyła na 3:1, nic jeszcze nie zapowiadało sensacyjnego scenariusza. Mirra grała co najwyżej poprawnie, ale w utrzymaniu prowadzenia pomagał jej serwis.
Tyle że on przestał funkcjonować, momentalnie pojawiły się problemy. Gadecki szybko odrobiła tę stratę, a w końcówce seta wykorzystywała każdy błąd coraz bardziej sfrustrowanej Rosjanki. Z ostatnich 15 akcji wygrała aż 12, ku radości kibiców, triumfowała więc w pierwszej partii 6:4.
A w trzecim gemie drugiego seta, przy stanie 1:1, Gadecki uzyskała dwa break pointy. To mógł być kluczowy moment tego spotkania, pogłębiający niepokój nastolatki.
Tyle że Andriejewa się uspokoiła, serwisami odrobiła stratę, a później zaczęła już kontrolować wydarzenia na korcie. Grała może trochę mniej ryzykownie, za to skuteczniej. I momentalnie pokazała się różnica, jaka dzieli dziewiątą rakietę świata od 204.
Andriejewa wygrała dziewięć kolejnych gemów, całkowicie panowała na korcie. A Gadecki pogodziła się z tym, że po wygraniu trzech meczów w Brisbane, teraz przyjdzie jej przegrać. I tak zrobiła więcej niż się pewnie spodziewano, w rankingu WTA awansuje o ponad 30 pozycji. Mirra zaś jest już bardzo blisko zapewnienia sobie ósmej pozycji w przyszłotygodniowym rankingu, kosztem Madison Keys, co ułatwiłoby jej drogę do ćwierćfinału w Melbourne.
W Brisbane w 1/8 finału zmierzy się z Lindą Noskovą, która w środę pokonała Magdalenę Fręch.















