Nie dojdzie do starcia Sabalenki z Keys. Wielki triumf Zheng w Miami
Znaliśmy już siedem par czwartej rundy turnieju WTA 1000 w Miami. Ostatnia została wyłoniona podczas nocy z niedzieli na poniedziałek czasu polskiego. W akcji zobaczyliśmy m.in. Arynę Sabalenkę, Qinwen Zheng czy Madison Keys. Kilkanaście minut przed godz. 1:00 okazało się, że podczas tegorocznych zmagań na terenie Florydy nie dojdzie do starcia między Białorusinką oraz Amerykanką. Zapobiegła temu Chinka, notując bardzo wartościowy triumf po trzysetowej batalii.

Ostatnie 8-9 miesięcy to trudny czas dla Qinwen Zheng. Chinka zanotowała w tym czasie mnóstwo przerw z powodu problemów zdrowotnych. Już teraz znajduje się na 26. miejscu w zestawieniu WTA, a przez najbliższe tygodnie czekają ją zmagania w turniejach, na których tak naprawdę oparty jest jej obecny ranking. Zawodniczka z Azji została rozstawiona w Miami z "23". W drugiej rundzie zmierzyła się ze Sloane Stephens. Wygrała ten mecz dość pewnie - 6:3, 6:2.
Z każdą fazą poprzeczka miała jednak wędrować w górę. W niedzielę wg czasu na Florydzie przystąpiła do rywalizacji z turniejową "15" - Madison Keys. Wiadomo było, triumfatorka tej batalii najprawdopodobniej trafi później na liderkę kobiecego touru - Arynę Sabalenkę. Zobaczyliśmy kawał ciekawego starcia, gdzie niuanse zdecydowały o tym, która tenisistka zameldowała się w najlepszej "16" amerykańskiego tysięcznika.
WTA Miami: Qinwen Zheng kontra Madison Keys w trzeciej rundzie
Pierwszy set przez długi czas był dominowany przez serwujące zawodniczki. Na premierową walkę na przewagi trzeba było czekać aż do szóstego gema. Wówczas Zheng utrzymała jednak podanie bez potrzeby bronienia break pointów. Ta sztuka nie powiodła się w momencie, gdy Qinwen walczyła o uniknięcie przegranej partii. W trakcie dziesiątego rozdania pojawiły się aż trzy setbole z rzędu dla Keys. Już po pierwszym Madison mogła się cieszyć z triumfu w premierowej odsłonie 6:4.
Ten moment wywołał lawinę break pointów, jaka nastała w drugiej części pojedynku. W pierwszych gemach obie panie miały po trzy okazje. Do przełamania doszło jednak dopiero tuż przed zmianą stron. Wówczas Chinka zgarnęła premierowe rozdanie na returnie. W następnych minutach nie brakowało następnych szans. Była piłka na 2:2, potem na 4:1. Kolejny break pojawił się siódmym gemie. Przy stanie 5:2 Zheng serwowała po zwycięstwo w drugiej odsłonie. Obroniła po drodze pięć okazji Keys na odrobienie jednego przełamania i za pierwszym setbolem zapewniła sobie wynik 6:2.
Początek trzeciej partii przyniósł festiwal breaków. Przerwała go dopiero Qinwen, utrzymując swoje podanie w trakcie czwartego rozdania. Jak się później okazało - był to kluczowy moment dla losów całego pojedynku. Do końca spotkania obie pilnowały własnych serwisów, a to działało na korzyść Chinki. Ostatecznie mistrzyni olimpijska z Paryża pokonała triumfatorkę ubiegłorocznego Australian Open 4:6, 6:2, 6:4.
Teraz przed zawodniczką z Azji jeszcze większy test. O ćwierćfinał powalczy z Aryną Sabalenką, która niespełna godzinę później wyeliminowała Caty McNally. W zeszłym roku Białorusinka i Chinka spotkały się ze sobą na Florydzie na etapie najlepszej "8". Wtedy liderka rankingu triumfowała 6:2, 7:5. Zobaczymy, jak potoczy się ich poniedziałkowa batalia.
Główne zmagania w Miami potrwają do 29 marca. Najważniejsze informacje dotyczące turniejów WTA i ATP można śledzić za pomocą tenisowej zakładki na stronie Interii.
















