Reklama

Reklama

Nick Kyrgios znów był sobą. Awantury z sędzią, a nawet... z własną ekipą

Podczas niedzielnego finału Wimbledonu Nick Kyrgios po raz kolejny pokazał twarz awanturnika. Tym razem miał pretensje nie tylko do arbitra, ale nawet osób z własnego boxu.

Nick Kyrgios jest znany ze swoich wybryków na korcie i poza nim. Od początku tegorocznego Wimbledonu naraża się sędziom i kibicom. Pisaliśmy o tym tutaj:  Brytyjskie media grzmią po skandalu. 

Kłótni z sędzią i resztą świata nie odpuścił nawet w swoim pierwszym w karierze wielkoszlemowym finale, rozgrywanym w niedzielę przeciwko Novakowi Djokoviciowi.

Wimbledon. Kyrgios - Djoković. Awantura o fankę i "700 drinków"

W pewnym momencie Kyrgios zaczął się wykłócać z sędzią o brak reakcji wobec zachowań jednej z fanek na trybunach.

Reklama

- Ona mnie rozprasza, gdy serwuję - skarżył się Australijczyk. Ubolewał przy tym, że sędzia wcześniej nie uwierzył, że jest wytrącany z równowagi przez tę osobę na trybunach. Upierał się, że przez zachowanie tej kobiety "stracił gema". - Czemu ona nadal tam jest? - pytał sędziego.

Kiedy sędzia stołkowy oświadczył, że nie wie, o którą osobę na trybunach chodzi, Kyrgios zaznaczył, że on za to doskonale to wie. - To ta, w tej sukience, wygląda, jakby wypiła 700 drinków! - wściekał się Australijczyk, wskazując na trybuny. 

To nie był koniec pretensji Kyrgiosa do całego świata. Chwilę później zaczął krzyczeć w kierunku własnego boxu. Najwyraźniej miał pretensje, że ludzie z jego ekipy okazują mu niewystarczające wsparcie. 

Czytaj także:Kyrgios w przeszłości miał myśli samobójcze 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL