Nerwowo w ćwierćfinałowym hicie. Prośba Djokovicia o pomoc medyczną i nagły zwrot akcji
Novak Djoković w ćwierćfinale igrzysk olimpijskich w Paryżu mierzył się ze Stefanosem Tsitsipasem i był wyraźnym faworytem tej rywalizacji. Mimo drobnych problemów zdrowotnych w drugiej partii Serb awansował do półfinału i zarazem tzw. strefy medalowej, wygrywając z Grekiem w dwóch setach. Tsitsipas miał trzy setbole na wyrównanie - pretensje może mieć tylko do siebie. "Nole" zgłaszał problem z kolanem, ale wydaje się, że nic poważnego mu nie dolega.

Novak Djoković na ten sezon miał jasno wyznaczony podstawowy cel, tym było oczywiście zdobycie złotego olimpijskiego medalu na igrzyskach w Paryżu. Serb przyjechał do stolicy Francji po operacji kolana, ale także rozegranym pełnym Wimbledonie, w którym to poległ dopiero w finale. W meczu o tytuł został jednak wręcz zmiażdżony przez Carlosa Alcaraza, który tylko na własne życzenie nie wygrał tamtego spotkania w mniej niż 120 minut na korcie.
Tamto spotkanie pokazało jednak, że w trzysetowych bojach z najlepszymi na świecie Djoković może mieć już swoje problemy, wynikające z możliwości fizycznych. Scenariusz igrzysk olimpijskich w Paryżu układał się jednak dla Serba wręcz znakomicie. Na sam początek Serb mierzył się z rasowym deblistą Mathew Ebdenem. Australijczykowi oddał ledwie jednego gema i słowo "oddał" zdaje się być tu bardzo trafnym określeniem. W drugiej rundzie czekał na Novaka już zdecydowanie poważniejszy test.
Na korcie Philippe'a Chatriera przyszło mu bowiem mierzyć się z "Królem Paryża" i zdecydowanie bezkonkurencyjnym tenisistą na tych obiektach, a więc Rafaelem Nadalem. Pierwszy set był dla Serba gładką przeprawą, ale w drugim stracił prowadzenie 4:0, ostatecznie całą partię wygrał 6:4. Dominika Kopfera również pokonał w dwóch setach i awansował do ćwierćfinału. W walce o upragnioną strefę medalową czekał na Serba Grek Stefanos Tsitsipas.
Wspólnie z Grekiem kilka lat wcześniej na tym samym korcie "Nole" stworzył niesamowite widowisko w finale turnieju rangi Wielkiego Szlema. Wówczas Djoković wygrał po pięciu setach rywalizacji, wracając ze stanu 0:2.
Novak Djoković - Stefanos Tsitsipas: Serb 11. raz z rzędu wygrał z Grekiem
Czwartkowy ćwierćfinał olimpijski również miał w sobie małą "remontadę". Pierwszego seta Serb spokojnie wygrał, ale w drugim przegrywał już 0:4, a wcześniej poprosił o przerwę medyczną. Podczas jednego z zagrań forhendowych prawa noga nieco odjechała mu na zewnątrz. Na twarzy wicelidera rankingu ATP pojawił się grymas, zawodnik z Belgradu dotykał się w zabandażowane już wcześniej kolano - to samo, które jak już wspominaliśmy było operowane.
Z 0:4 nagle zrobiło się za chwilę 3:5, a następnie 5:5 i 6:6. Po drodze Tsitsipas nie wykorzystał trzech setboli przy własnym serwisie. Doszło o tie-breaka. Grek pokazał po raz kolejny bojaźliwość z grze forhendowej w momentach największej presji. Przegrał 3-7 i odpadł z turnieju olimpijskiego. Odnotujmy, że w pierwszym secie nie działo się zbyt wiele - Djoković przełamał na 3:1, a tamten czwarty gem był jedynym, w którym kibice obejrzeli jakiegokolwiek break pointa.
24-krotny zwycięzca Wielkich Szlemów po raz jedenasty z rzędu pokonał Tsitsipasa. W półfinale zmierzy się z Lorenzo Musettim. Włoch w czwartek wyeliminował z turnieju tegorocznego finalistę Rolanda Garrosa Alexandra Zvereva. W drugim meczu 1/2 finału Carlos Alcaraz zmierzy się z Felixem Augerem-Alliassimem, który dość niespodziewanie wyrzucił za burtę Caspera Ruuda.
Zobacz również:















