Jessica Pegula do samego końca rywalizowała o tytuł WTA 500 w Waszyngtonie, stąd nie miała tak naprawdę żadnej przerwy przed turniejem rangi "1000" w Toronto. Na dodatek nie pomógł fakt, że finał w stolicy Stanów Zjednoczonych trzeba było dokańczać w poniedziałek. Tymczasem już dwa dni później Amerykanka rywalizowała z Magdaleną Fręch o awans do trzeciej rundy singla w tysięczniku. Powtórzył się scenariusz z USA - w pierwszym secie tenisistka z TOP 3 znów miała spore problemy, ale potem opanowała sytuację. Ostatecznie pokonała Polkę 3:6, 6:3, 6:2.
W czwartek 32-latka w znacznie lepszym stylu uporała się z Kamillą Rachimową, zwyciężając 6:4, 6:0. Dziś Pegula powalczy o miejsce w ćwierćfinale. W drugim meczu od godz. 18:30 czasu polskiego, tuż po starciu Igi Świątek z Martą Kostiuk, Jessica zmierzy się z Dianą Sznajder. Mimo to Amerykanka musiała wczoraj wyjść na kort, gdyż razem ze swoją rodaczką McCartney Kessler zgłosiły się również do debla. Czekało je dość wymagające zadanie, bowiem po drugiej stronie znalazły się zawodniczki rozstawione z "3" - Sara Errani i Nicole Melichar-Martinez.
WTA Toronto: Jessica Pegula zaznała pierwszej porażki
Amerykański duet nieźle zainaugurował spotkanie. W drugim gemie doprowadził do decydującej akcji, ale ostatecznie nie zrobiło się 2:0. W trakcie piątego rozdania do głosu doszły Errani i Melichar-Martinez. Wywalczyły przełamanie i od tamtej pory przejęły inicjatywę na korcie. Później zgarnęły drugiego breaka, również po decydującym punkcie. W sumie turniejowe "3" zgarnęły pięć "oczek" z rzędu i zapisały na swoim koncie triumf 6:2 w premierowej odsłonie.
Druga część potyczki rozwijała się już zupełnie inaczej. Do jedynego przełamania doszło podczas czwartego rozdania. Wówczas Pegula i Kessler zdołały zgarnąć breaka do 15. To był jedyny gem, gdzie returnujące znajdowały się pod presją. Pozostałe kontrolowały serwujące. Taki układ wydarzeń odpowiadał Amerykankom, które rezultatem 6:3 doprowadziły do super tie-breaka.
Decydująca rozgrywka okazała się prawdziwym rollercoasterem. Początkowo było 4-2 dla Sary i Nicole, później 6-4, a nawet 8-5 dla amerykańskiego teamu. Wtedy nastał ostateczny zwrot akcji, korzystny dla turniejowych "3". Pięć punktów z rzędu dla Errani oraz Melichar-Martinez spowodowało, że to rozstawione zawodniczki triumfowały 6:2, 3:6, 10-8 i awansowały do drugiej rundy debla podczas WTA 1000 w Toronto. Tym samym Jessica Pegula może się już skupić wyłącznie na singlowych zmaganiach.

















