Nagły komunikat ws. meczu Sabalenki. Oficjalnie, jest walkower w Stuttgarcie
Turniej Porsche Tennis Grand Prix w Stuttgarcie jest pierwszym w tym sezonie w Europie na mączce o randze co najmniej WTA 500, w głównej drabince występuje w nim ostatecznie aż sześć z dziesięciu najlepszych zawodniczek na świecie. Iga Świątek czy Aryna Sabalenka jeszcze na korcie się nie pojawiły, niemniej Białorusinka w poniedziałek wieczorem poznała swoją pierwszą rywalkę - została nią Rosjanka Anastazja Potapowa. Tyle że dziś tuż po godz. 12 okazało się, że do tego spotkania jednak nie dojdzie, formalnie zakończy się walkowerem.

Turniej w Stuttgarcie nie jest jednym z tych najbardziej prestiżowych, czyli rangi WTA 1000, ale wśród tenisistek cieszy się ogromną popularnością. Take za sprawą świetnej organizacji i całej otoczki, niezwykłej nagrody, jaką jest luksusowy samochód, ale też faktu, że to impreza przygotowująca do "tysięczników" w Madrycie i Rzymie. Jedyna taka w Europie w kwietniu.
W tym roku do zmagań w Badenii-Wirtembergii zgłosiło się aż 8 zawodniczek z topowej dziesiątki rankingu WTA, później jeszcze dwie zrezygnowały: kontuzjowane Qinwen Zheng i Paula Badosa. Pojawiły się za to największe gwiazdy, z Igą Świątek, Aryną Sabalenką czy Mirrą Andriejewą na czele. One pierwsze dni mają luźniejsze.
WTA 500 w Stuttgarcie. Zaskakująca decyzja, nie dojdzie do meczu Anastazja Potapowa - Aryna Sabalenka. Jest walkower
Aryna Sabalenka już trzykrotnie grała w Stuttgarcie o główne trofeum w tutejszym turnieju, raz przegrała z Ashleigh Barty, dwukrotnie zaś z Igą Świątek. Passę Polki rok temu przerwała Jelena Rybakina, której teraz jednak brakuje na południu Niemiec. Aby zagrać znów o tytuł - i nowy model porsche - Polka i Białorusinka musiały teoretycznie wygrać po trzy spotkania.
Polka na starcie ma zmierzyć się z lepszą zawodniczką ze starcia dwóch Chorwatek: Donną Vekić lub Janą Fett. Jeśli wygra, może trafić np. na Jelenę Ostapenko, już na etapie ćwierćfinału. A później np. na Mirrę Andriejewą lub Jessicę Pegulę. Ścieżka jest więc trudna.
W przypadku Aryny to już jednak nieaktualne - wystarczą jej dwie wiktorie, by znaleźć się w finale. Wszystko za sprawą decyzji Anastazji Potapowej, które po wygraniu pierwszego spotkania z Clarą Tauson, wycofała się z rywalizacji.
Jak napisała już we wtorek, powodem jest odnowienie się kontuzji. "Ostatnie kilka dni były bardzo ciężkie i niestety odnowiła się stara kontuzja. Zawsze kochałam tu grać i cieszyłam się z wczorajszej wygranej. Ale tak już jest" - napisała Rosjanka i zaznaczyła, że chciałaby być gotowa na rywalizację w Madrycie. A ta zacznie się za tydzień.
W takiej sytuacji zastępstw już nie ma, byłoby, gdyby nagle z gry zrezygnowała Sabalenka. Dzięki decyzji Rosjanki 26-latka z Mińska zameldowała się już w ćwierćfinale. A te zostaną rozegrane dopiero w Wielką Sobotę.
Zobacz również:













