Na oczach Polki wyłoniona została kolejna rywalka Świątek. Jest jeden warunek
Rywalizacja w Dosze toczy się w ekspresowym tempie, w przeciwieństwie do niemal całego Australian Open w Katarze nie ma już teraz żadnego dnia przerwy. Wczoraj zawodniczki kończyły więc drugą rundę, dziś grają trzecią, a w czwartek - już ćwierćfinały. Zanim jeszcze Iga Świątek rozpoczęła swoje starcie z Darią Kasatkiną, wyłoniona została jej potencjalna rywalka w ćwierćfinale. Na korcie Grandstand 1 to polska arbiter Marta Mrozińska ostatecznie potwierdziła zwyciężczynię w starciu Warwary Graczowej z Marią Sakkari.

Ledwie w niedzielę rozpoczęły się zmagania w głównej części pierwszego w sezonie WTA 1000, a już poznaliśmy pierwszą ćwierćfinalistkę turnieju w Dosze. Mało tego, za trzy dni okaże się, kto wygra 1000 punktów w stolicy Kataru. Wśród 16 zawodniczek pozostających na placu boju na tym etapie, jest tylko jednak Polka. To oczywiście Iga Świątek, która na dość wolnej nawierzchni trzykrotnie w przeszłości już triumfowała.
A dwukrotnie ogrywała w Dosze Marię Sakkari, która dziś mogła zostać jej potencjalną rywalką na etapie 1/4 finału.
Polka z kolei we wtorek dość łatwo wygrała 6:0, 6:3 z Janice Tjen, dziś po godz. 14.30 zagra o "ósemkę" z Darią Kasatkiną. I będzie zdecydowaną faworytką.
W starciu jej ewentualnych następnych rywalek trudno było jednak taką wskazać. Sakkari oraz Warwara Graczowa miały bardzo ciężkie ostatnio miesiące, choć reprezentantka Francji jakby zaczęła się odbudowywać. W Dosze wygrała już cztery mecze, w finale kwalifikacji była zdecydowanie lepsza od Elisabetty Cocciaretto, która w styczniu triumfowała w WTA 250 w Hobart, a w Katarze jednak znalazła się w głównej drabince. Mało tego, wyrzuciła z turnieju Coco Gauff. A Graczowa pokonała z kolei "strzelbę", czyli Lindę Noskovą - potężne serwisy rywalki nie robiły na niej większego wrażenia.
Sakkari aż tak mocno piłki do gry nie wprowadza, ale też potrafi serwować. Kiedyś wyróżniała się atletycznością, ciężko było ją zabiegać. Słabsze wyniki wiązały się również z gorszą odpornością mentalną, stąd spadek aż na 90. miejsce w rankingu latem zeszłego roku.
Teraz widać już pewne odbicie, po Dosze nastąpi powrót Greczynki do TOP 50 światowego rankingu. A pokonanie Jasmine Paolini w drugiej rundzie nie było chyba dziełem przypadku.
WTA Doha. Warwara Graczowa kontra Maria Sakkari w trzeciej rundzie. Obie już sprawiły tu sensacje
Początek meczu jednak nie wskazywał na to, że Greczynka zakończy spotkanie z uniesioną i zaciśniętą pięścią. Zaczęła bowiem źle, szybko została przełamana, Graczowa odskoczyła na 3:0. Pojawiły się też pierwsze okrzyki Sakkari, tak wyładowywała frustrację. Tyle że wciąż grała nierówno, nawet gdy zdołała odrobić straty i wyrównać na 3:3, to za moment przegrywała już 3:5. W dziesiątym gemie Graczowa miała nawet piłkę setową, ale przegrała forhendową wymianę. Sama zaś odważnie atakowała drugi serwis Greczynki, bo przy pierwszym za wiele do powiedzenia nie miała.

Ostatecznie w tej partii doszło jednak do tie-breaka, a w nim Sakkari odskoczyła na 5-1. Już wydawało się, że ma seta w garści, gdy nagle Francuzka odrobiła połowę strat, a przy 3-5 miała dwie kapitalne okazje przy siatce. I nie zdołała skończyć akcji, to Sakkari zdobyła szósty punkt. A jej rywalka - sfrustrowana - uderzyła rakietą w buta. Za chwilę zaś było 7-3.
To jeszcze nie "złamało" morale byłej reprezentantki Rosji. Dokonał tego dopiero gem otwarcia w drugiej partii, w której Graczowa nie wykorzystała dwóch break pointów. I już do końca nie istniała na korcie, wygrała zaledwie pięć akcji w pięciu kolejnych gemach. Sakkari w drugiej partii miała osiem winnerów i dwa błędy, Graczowa - 4 i 14.
Skończyło się na 7:6 (3), 6:0 dla byłej trzeciej rakiety świata. Maria Sakkari może więc już czekać na to, co się stanie w meczu Świątek - Kasatkina. Z lepszą z nich zagra w czwartek o półfinał.














