Mistrzyni z Madrytu już za burtą. Japonka nagle zaskoczyła faworytkę
Tylko cztery zawodniczki, które w przeszłości wygrały Mutua Madrid Open, wystąpiły w obecnej edycji tego turnieju. A po drugiej rundzie w grze zostały wyłącznie dwie: Iga Świątek i Aryna Sabalenka. Najpierw z turniejem pożegnała się Petra Kvitova, co wielkim zaskoczeniem jednak nie było. A dziś tego samego doświadczyła tenisistka, która w Madrycie cieszyła się z tytułu w 2022 roku. I to już jest niespodzianka, bo nigdy na tak wczesnym etapie Tunezyjka tu nie przegrywała.

Trzecia runda w 2021 roku, tytuł w 2022 roku, po ograniu w finale Jessiki Peguli, wreszcie ćwierćfinał rok temu - tak wyglądały dotychczasowe starty Ons Jabeur w Mutua Madrid Open. Ta szybka mączka w mieście położonym 700 metrów nad poziomem morza dotąd Tunezyjce sprzyjała. I nic nie wskazywało na to, że tegoroczna przygoda z tysięcznikiem w stolicy Hiszpanii zakończy się dla niej już tak szybko.
Może i 30-letnia zawodniczka z północy Afryki nie jest już w tak dobrej formie jak w poprzednich sezonach, wypadła poza najlepszą dziesiątkę w rankingu WTA, ale właśnie na kortach ziemnych potrafiła rozgrywać wyśmienite spotkania. No i była faworytką w starciu z Japonką Moyuką Uchijimą, która rok temu na tej nawierzchni też cieszyła się w Madrycie z tytułu. Ale tytułu w turnieju rangi ITF W100, co pokazuje mniej więcej różnicę, jaka dzieliła dotąd te dwie tenisistki.
Zachwyciła w starciu ze Świątek, szuka przełomu. Mecz z Paolini trwał 60 minut
WTA 1000 Madryt. Triumfatorka z 2022 roku przegrała już pierwsze spotkanie. Ons Jabeur gorsza od Moyuki Uchijimy
W tym sezonie zaczęła się ona jednak zmniejszać, Uchijima po thrillerze pokonała w Australian Open Magdę Linette, w Melbourne, a później w Indian Wells stoczyła też podobne spotkania z zawodniczkami światowej czołówki: Mirrą Andriejewą i Coco Gauff. To były trzysetowe batalie, w których o zwycięstwie decydował tie-break w trzecim secie, w Melbourne - nawet super tie-break, grany do 10 punktów. Wtedy się nie udało, ale ma już na koncie triumfy w tym roku nad Jeleną Ostapenko (Dubaj) czy Emmą Raducanu (Indian Wells).

Pierwszy set starcia na trzecim co do wielkości obiekcie w Caja Magica nie zapowiadał tak niespodziewanego zakończenia. Jabeur wygrała trzy pierwsze gemy, dwukrotnie przełamała swoją rywalkę. I bez większych nerwów wygrała tę partię 6:3, mając generalnie w końców partii wszystko pod kontrolą. Od breaka na korzyść Tunezyjki zaczął się także drugi set, a za chwilę wszystko, patrząc z jej perspektywy, się odmieniło.
Uchijima potrafi znakomicie biegać po korcie, jest nieustępliwa, waleczna. Szybko odrobiła tę stratę, a w szóstym gemie znów przełamała Jabeur. Faworytka jeszcze próbowała w tym secie odmienić sytuację, miała na to dwie okazje w siódmym gemie, kolejne dwie w dziewiątym. Nie dała rady, to Uchijima jednak przechyliła szalę na swoją korzyść. Potrzebowała aż czterech piłek setowych, ale w końcu się udało. Wygrała 6:3, wyrównała na 1:1.
Doszło więc do decydującej rozgrywki, w której Jabeur była już cieniem samej siebie z początku spotkania. W pięciu gemach serwisowych rywalki ugrała zaledwie cztery punkty, nie była nawet blisko breaka. A Japonce w końcu to się udało, wykorzystała jedną z sześciu szans. Ale ta jedna piłka okazała się decydująca. Po blisko dwóch godzinach gry Uchijima wygrała spotkania 4:6, 6:3, 6:4.
W trzeciej rundzie Japonka zmierzy się z Jessicą Pegulą lub Evą Lys.
Zobacz również:












