Minęło 10 dni od debiutu u boku Świątek. To nie pomyłka, jest komunikat WTA
W poprzedni weekend Gorzów stał się centrum polskiego tenisa, to tu nasza reprezentacja w porywającym stylu wywalczyła awans do eliminacji Billie Jean King Cup 2026. Pierwsze skrzypce grała oczywiście Iga Świątek, ale u jej boku wspaniały debiut zaliczyła Linda Klimovicova, która zaledwie 14 miesięcy temu przyjęła polskie obywatelstwo. Świątek chwaliła młodszą koleżankę z kadry, powiedziała: - Miejmy nadzieję, że będzie szła tylko do przodu. Poniedziałkowy komunikat WTA pokazuje, że tak już się dzieje.

Tenisowy sezon de facto dobiegł końca - nie odbywają się już imprezy z głównego cyklu WTA. W Ameryce Południowej, a na początku grudnia też i w Europie, odbywają się jeszcze turnieje rangi WTA 125, ale to głównie dla tenisistek z pogranicza pierwszej i drugiej setki rankingu, walczących o przepustkę do głównej drabinki Australian Open.
Taki start ma jeszcze w planach Linda Klimovicova, w tej chwili jest drugą zawodniczką z najwyższym rankingiem w kwalifikacjach do halowego turnieju w Angers, choć możliwe, że pod koniec tego tygodnia wskoczy jednak do głównej drabinki. 21-letnia zawodniczka pochodząca z Ołomuńca, a mieszkająca w Bielsku-Białej, w poprzedni weekend zadebiutowała w reprezentacji Polski. Kapitan naszej kadry Dawid Celt był zauroczony jej występem, choć jak zdradził, z grą Lindy w Gorzowie wiązały się pewne zaskakujące komplikacje.
Linda Klimovicova "w izolatce" w Gorzowie. Później debiut. Wyjątkowa ocena Dawida Celta
21-letnia Linda Klimovicova mogła zostać powołana do reprezentacji Polski już w kwietniu, na turniej w Radomiu z udziałem Polski, Szwajcarii i Ukrainy. Po rezygnacji kontuzjowanej Magdaleny Fręch i zmęczonej Igi Świątek zwolniło się bowiem miejsce, ale tenisistka ostatecznie poleciała na Korsykę walczyć o punkty umożliwiające jej start w kwalifikacjach Rolanda Garrosa. Skutecznie.

Do debiutu doszło więc teraz, Klimovicova została powołana na spotkania z Nową Zelandią i Rumunią razem z Igą Świątek, Katarzyną Kawą oraz Martyną Kubką. Choć mogło do niego nie dojść.
- Linda przyjechała chora, w sobotę zgłosiła już, że czuje się źle. To rozwijało się w złym kierunku, dotarła w poniedziałak i od razu poszła do izolatki. Wyglądało nieciekawie, bo zamiast poznać się z drużyną, musiała siedzieć pod kluczem - mówił w podcaście Break Point Dawid Celt.
Zawodniczkę dopadła prawdopodobnie jelitówka, dopiero w środę rano poczuła się lepiej, wieczorem zaś odbiła kilka piłek. W piątek wystąpiła w meczu deblowym wspólnie z Kubką, wtedy losy meczu Polska - Nowa Zelandia były już rozstrzygnięte po singlach. A w niedzielę zagrała arcyważny mecz z Rumunką Eleną Berteą, wygrała go łatwo 6:2, 6:1.
Jestem zauroczony tą dziewczyną, jak się odnalazła na korcie, jaki charakter pokazała. Ona weszła z futryną, z drzwiami. Tak mówię też o stylu Igi
A później, już po swoim zwycięstwie, w rozmowie z red. Tomaszem Lorkiem z Polsatu, grę nowej koleżanki z kadry skomentowała Iga Świątek. - Dopiero się poznałyśmy. Ale to, z jaką prędkością grała, z jakim zdecydowaniem, to zrobiło wrażenie. Więc miejmy nadzieję, że będzie szła tylko do przodu - powiedziała wiceliderka światowego rankingu.
I te słowa już się trochę sprawdzają. W opublikowanej dzisiaj nad ranem polskiego czasu aktualizacji rankingu WTA Klimovicova awansowała na 144. miejsce na świecie - najwyższe w swojej karierze. Przesunęła się o dwie pozycje, a przecież aż do stycznia nie broni już żadnych punktów. W Angers będzie mogła wykonać kolejny skok.
W ścisłej czołówce nie ma oczywiście zmian - nadal na czele jest Aryna Sabalenka przed Igą Świątek i Coco Gauff.
55. miejsce zajmuje Magda Linette, na 58. przesunęła się zaś Magdalena Fręch, wyprzedziła objawienie tego sezonu, 18-letnią Terezę Valentovą z Czech. Katarzyna Kawa jest 121. (awans o jedno miejsce), Maja Chwalińska 128. (awans o 5 miejsc), a Martyna Kubka - 356. (awans o trzy pozycje).
Chwalińska w poniedziałek zagra w WTA 125 w Buenos Aires z Włoszką Jessicą Pieri.













