Miał być hit ze Świątek, było 0:6 z Linette. Koszmar przyszedł po chwili
Dokładnie dwa tygodnie temu polscy kibice z uwagą śledzili wydarzenia w Miami Open - Magda Linette grała z Warwarą Graczową o to, by w kolejnej rundzie triumfatorka mogła się zmierzyć z Igą Świątek. Urodzona w Moskwie reprezentantka Francji premierową partię wygrała 6:2, wyglądała lepiej. A później została zdominowana przez Poznaniankę. Dalszy ciąg tej historii znamy - związany jest z sensacją w polskim boju. A co z Graczową? Przez kilka miesięcy będzie musiała żyć ze świadomością, że nie dostanie szansy do rewanżu. Poniżej szczegóły.

Równe trzy lata temu Warwara Graczowa pokonała w Miami Ons Jabeur, wtedy rozstawioną z "4", a później rozbiła Magdalenę Fręch 6:1, 6:2. I po raz pierwszy zapewniła sobie awans do TOP 50 rankingu WTA. Było to też jedno z jej ostatmich spotkań "bez flagi" przy nazwisku - choć urodziła się w Moskwie i miała rosyjskie obywatelstwo, to od siedmiu już lat mieszkała i trenowała w Cannes. Z jesienią 2022 roku pozytywnie zdała egzamin ze znajomości języka.
Wkrótce przy jej nazwisku pojawiła się flaga Francji, spodziewano się, że może sporo namieszać w światowej czołówce. Tak się nie stało, na początku 2024 roku była 39., dziś jest o 20 pozycji niżej. Stała się typową zawodniczką z drugiego szeregu, którą stać na przebłyski. Jak niedawno w Dosze, gdzie pokonała Lindę Noskovą, a gdyby ograła też Marię Sakkari, wpadłaby na Igę Świątek. Przegrała z Greczynką, a ta później wyrzuciła też z turnieju naszą zawodniczkę.

Do podobnego scenariusza doszło też w Miami - Graczowa znów mogła zmierzyć się z Igą, ale warunkiem było ogranie Magdy Linette. Pierwszego seta wygrała 6:2, a później to Polka przejęła kontrolę nad spotkaniem. I dwie kolejne partie zapisała na swoim koncie (6:2, 6:0).
A później Linette ograła też Świątek, w meczu z podobnym scenariuszem, czyli po wysoko przegranej pierwszej partii. A Graczowa nie dostanie okazji do kolejnej potyczki z polską zawodniczką. Ani żadną inną - w najbliższych miesiącach.
Warwara Graczowa wydała oświadczenie. Chodzi o zdarzenie z poprzedniego tygodnia
25-letnia tenisistka miała w tym tygodniu grać w WTA 500 w Charleston, wycofała się jednak z rywalizacji. Jest jeszcze na liście zgłoszeń w połowie kwietnia do WTA 250 w Rouen, ale też już wiadomo, że tam nie zagra.
A wszystko przez kontuzję, której doznała w poprzednim tygodniu podczas treningu. - Z przykrością informuję, że zerwałam więzadło krzyżowe przednie. Czeka mnie długa droga do powrotu, ale jestem zdeterminowana, by pojawić się mocniejsza - napisała w mediach społecznościowych.
Zapowiedziała też, że w tym czasie będzie można śledzić jej... nowe hobby.
Standardowo proces powrotu do pełni zdrowia po operacji ACL trwa około sześciu miesięcy. Jeśli podobnie będzie w przypadku Graczowej, zapewne pojawi się jesienią podczas Asian Swing. I będzie mogła skorzystać z zamrożonego rankingu. Choć możliwa jest też opcja z powrotem na początku kolejnego sezonu, już w Australii.












