Męczarnie Świątek, teraz klęska wyżej notowanej. Zaczęło się od mistrzyni z Dubaju
Jessica Pegula po wygraniu turnieju WTA 1000 w Dubaju miała przenieść się do Austin, by tam powalczyć o obronę tytułu wywalczonego przed rokiem. Amerykanka na krótko przed rozpoczęciem swojego planowanego meczu pierwszej rundy wycofała się jednak ze zmagań, co doprowadziło później do zaskakującego obrotu spraw. Turniejową "1" zastąpiła bowiem tenisistka, z którą w tegorocznym Australian Open początkowo mocno męczyła się Iga Świątek, triumfując wówczas w pierwszym secie dopiero po tie-breaku.

Pod nieobecność Igi Świątek i Aryny Sabalenki, które wycofały się z turnieju WTA 1000 w Dubaju, najwyżej notowaną zawodniczką była Jelena Rybakina. Reprezentantka Kazachstanu szybko jednak, bo już w trzeciej rundzie pożegnała się z marzeniami o tytule, ostatecznie do finału dotarły inne dwie rozstawione tenisistki - Elina Switolina i Jessica Pegula. Górą była Amerykanka, która wygrała 6:2, 6:4.
Piąta tenisistka światowego rankingu miała następnie wystąpić w Austin (WTA 250), gdzie przed rokiem wywalczyła tytuł. Amerykanka została już nawet rozlosowana w drabince turniejowej, w pierwszej rundzie miała zagrać z Rebeccą Sramkovą. W dniu meczu, a zarazem dniu, kiedy Pegula obchodziła 32. urodziny, pojawiła się jednak informacja o wycofaniu Amerykanki.
"Jessica Pegula wycofała się z tegorocznego turnieju ATX Open z powodu kontuzji lewego kolana" - przekazano na stronie WTA. Zacytowano także samą zawodniczkę.
Jestem rozczarowana, że nie będę mogła obronić tytułu w Austin. Uwielbiam to wydarzenie i mam wspaniałe wspomnienia z zeszłego roku. Mam nadzieję, że uda mi się tu wrócić w przyszłości
WTA Austin. Yue Yuan wykorzystała szansę w meczu z Rebeccą Sramkovą
Pegulę w drabince turniejowej zastąpiła "szczęśliwa przegrana" z kwalifikacji, czyli Yue Yuan. Chinka eliminacje rozpoczęła od rozgromienia Nadii Ele Valdez (6:0, 6:0), później sama schodziła z kortu pokonana po starciu z Whitney Osuigwe (4:6, 3:6). Z racji rozstawienia po wycofaniu mistrzyni z Dubaju dostała jednak drugą szansę, to ona zmierzyła się ze Sramkovą.
Chinka (128. w rankingu WTA) w tym sezonie udowodniła już, że potrafi postawić się wyżej notowanym tenisistkom. Wielkoszlemowy Australian Open rozpoczęła od wygrania dwóch gemów przeciwko Idze Świątek. Polka musiała się zresztą wówczas trochę natrudzić, by odzyskać kontrolę na korcie. Wtedy Chinka skapitulowała w pierwszym secie dopiero po tie-breaku, w drugim ugrała trzy gemy.
Teraz, w starciu z wyżej notowaną Sramkovą (102. w światowym zestawieniu), Chinka rozpoczęła mecz gorzej niż starcie ze Świątek, bo to ona musiała odrabiać straty. Została przełamana w trzecim gemie i nie zdołała już odwrócić losów seta - przegrała 4:6. O wiele lepiej poradziła sobie w drugiej, bardzo wyrównanej partii.
Na "wejście" obroniła break pointa. Przy stanie 2:2 wprawdzie znowu została przełamana, ale w dziesiątym gemie ponownie błysnęła. Obroniła trzy piłki meczowe, co okazało się momentem zwrotnym dla tego spotkania. Yuan po chwili poszła za ciosem, przy wyniku 6:5 gładko przełamała rywalkę, doprowadzając do trzeciego seta.
Ostatnia odsłona rywalizacji była już pokazem siły Chinki, ta wprawdzie ponownie nie ustrzegła się błędów przy własnym podaniu i na początku została przełamana, ale szybko zaczęła dominować. Od stanu 1:1 Sramkova wygrała zaledwie pięć punktów, w żadnym z gemów nie doprowadziła choćby do równowagi. Yuan triumfowała 6:1, a cały mecz 2:1 (4:6, 7:5, 6:1), meldując się w drugiej rundzie turnieju. W tej zagra z Dalmą Galfi, która wyeliminowała Biancę Andreescu.














