Reklama

Reklama

Matkowski odpadł w 1/8 finału debla na Wimbledonie

Marcin Matkowski i Kolumbijczyk Juan-Sebastian Cabal przegrali z najwyżej rozstawionym amerykańskim deblem - braćmi Bobem i Mike'em Bryanami 5:7, 3:6, 6:7 (5-7) w meczu trzeciej rundy wielkoszlemowego turnieju na trawiastej nawierzchni w Wimbledonie. Polak, dochodząc do 1/8 finału, poprawił swój najlepszy wynik w londyńskiej imprezie z 2012 roku.

- Czy z dzisiejszego meczu możemy być zadowoleni? Nie do końca. Oczywiście przegraliśmy z najlepszą parą na świecie, ale zostaje pewien niedosyt. Rywale podyktowali nam ciężkie warunki gry, zresztą grali na najwyższym poziomie i bez słabszych momentów do samego końca. Nam się nie do końca udało, bo w dwóch czy trzech gemach serwisowych się męczyliśmy, a Bryanowie to wykorzystali - podsumował występ Matkowski.

- Nam nie udało się ich przełamać, bo bardzo dobrze serwowali, nawet Mike, który potrafił od 0-30 cztery asy strzelić, choć słabiej z nich dwóch serwuje. Na bliźniaków jest sposób, że trzeba ich jako pierwszych przełamać, bo wtedy zaczynają grać mniej pewnie, ale nam nie wyszło w pierwszym secie, za to w jego końcówce to oni mnie przełamali. Po prostu nie udało nam się docisnąć ich wystarczająco mocno - dodał.

Reklama

Mecz trwał godzinę i 49 minut, przy czym najdłuższa była ostatnia partia, zakończona tie-breakiem. W nim prowadzili 4-1, ale zryw amerykańskich bliźniaków pozwolił im wyrównać na 4-4. OD stanu 4-5 zdobyli trzy ostatnie punkty. Przy meczbolu Kolumbijczyk popełnił podwójny błąd serwisowy.

W dwóch pierwszych setach, trwających odpowiednio 30 i 33 minuty, kluczowe okazały się pojedyncze przełamania serwisów przez tenisistów z USA.

- Turniej, jak dla mnie, bez rewelacji, choć plan minimum został zrealizowany, bo jako rozstawiona para dotarliśmy do trzeciej rundy. Zagraliśmy dwa dobre mecze, a za dzisiejszy postawiłbym sobie gdzieś miedzy tróją a czwórką. Przegraliśmy z faworytami, którzy przed rokiem tu zwyciężyli i dobrze się tu czują, co dziś też udowodnili - uważa Matkowski.

 Poprzednio dotarł do trzeciej rundy na trawie The All England Lawn Tennis and Croquet Club razem z Łukaszem Kubotem. Natomiast ze stałym partnerem Mariuszem Fyrstenbergiem udawało mu się tu przejść najwyżej jedną rundę, dlatego w tegorocznej edycji zdecydowali się na grę z innymi zawodnikami (Fyrstenberg i Amerykanin Rajeev Ram przegrali już pierwszy mecz).

- Z Mariuszem teraz zagramy turnieje na kortach ziemnych. Będzie to Stuttgart i Hamburg, choć co do tego pierwszego to do końca nie jestem pewien, bo tutaj sobie lekko naciągnąłem mięsień przywodziciel, a to już w przyszłym tygodniu. Ale zobaczymy. Na pewno będzie Hamburg i potem lecimy już na cykl imprez do Stanów Zjednoczonych. Jakiekolwiek decyzje poważniejsze podejmiemy dopiero po sezonie. Uważam, ze stać nas, żeby grać na dużo wyższym poziomie, a nasz obecny ranking nie odzwierciedla naszych możliwości - powiedział Matkowski

Przed rokiem do półfinałów Wimbledonu w singlu dotarli Agnieszka Radwańska i Jerzy Janowicz, a w ćwierćfinale był Łukasz Kubot. Tym razem krakowianka odpadła w 1/8 finału, a obaj zawodnicy w trzeciej rundzie. Te wyniki spowodowały dużą krytykę pod adresem wszystkich.

- I słusznie, bo to dobrze świadczy o poziomie naszego tenisa, bo już ani kibiców ani zawodników nie zadowala trzecia runda w Wielkim Szlemie. Słabszy turniej zawsze się może zdarzyć, ale globalnie to tylko znaczy, że polski tenis podszedł lata świetlne do przodu w stosunku do tego, co było jakieś dziesięć lat temu. Dobre wyniki zwiększyły zainteresowanie tą dyscypliną, więcej ludzi przyprowadza na korty dzieci. Ale czy to się przełoży na sukcesy w przyszłości, to się dopiero okaże. Kilka lat temu były pieniądze z Prokomu, na których wszyscy skorzystali i większej grupie udało się dzięki nim przebić do czołówki. Jak będzie dalej? Zobaczymy - uważa Matkowski, który ma blisko trzyletnią córkę Maję.

- Ani ja, ani moja żona Kasia, na razie nie planujemy Mai kariery tenisowej. Może kiedyś zaprowadzę ją na kort, ale na razie we wrześniu idzie do przedszkola i to jest najbliższy plan. Oczywiści odbija z chęcią piłki plastikową rakietką, a nawet próbuje naśladować serwis taty i całkiem dobrze jej to wychodzi. Jednak na razie nie myślimy o tym, żeby miała grać w tenisa. Jeśli kiedyś będzie sama chciała, to może o tym wtedy pomyślimy - dodał.

Z Londynu Tomasz Dobiecki

Wynik meczu 1/8 finału gry podwójnej mężczyzn:

Mike Bryan, Bob Bryan (USA, 1) - Marcin Matkowski, Juan Sebastian Cabal (Polska, Kolumbia, 15) 7:5, 6:3, 7:6 (7-5)

Dowiedz się więcej na temat: marcin matkowski | tenis | Juan Sebastian Cabal | Wimbledon

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje