Maja Chwalińska w niebezpieczeństwie. Grożono Polce, "będzie tego więcej"
Maja Chwalińska na własnej skórze przekonuje się o tym, jak to jest być "na świeczniku". 24-latka po ogromnym sukcesie na Roland Garros nie schodzi z ust kibiców i dziennikarzy, a jej nazwisko stało się symbolem tenisowej sensacji. To niesie za sobą również mniej przyjemne chwile. Sama zainteresowana przyznała w rozmowie z "Dzień Dobry TVN", że otrzymywała już pogróżki.

Ogromne pieniądze, popularność i kolejne wywiady - to jedna strona olbrzymiego bumu na Maję Chwalińską po jej sukcesie w Paryżu. Drugą stroną medalu jest jednak zwiększający się hejt i nie tylko. Tenisistka w rozmowie z Marcinem Prokopem i Dorotą Wellman przyznała w odpowiedzi na pytanie dziennikarza, że zdarzało się już w przeszłości dostawać pogróżki i doskonale wie, że jej sukces może tylko zwiększyć to zjawisko.
- Tak naprawdę każdy dostaje pogróżki, nieważne na jakim szczeblu. To się zaczęło odkąd miałam 17 lat. Zdaje sobie sprawę z tego, że będzie tego więcej, bo porażek teraz będzie dużo - to jest nieodłączny element sportu. Mam nadzieję, że jestem już na tyle dojrzałą osobą, żeby sobie z tym poradzić i nie słuchać osób, od których porad bym nigdy nie wzięła - wyznała 24-latka.
Sama sława również ma na nią ogromny wpływ, bo tenisistka nie ukrywa, że tempo zmian i intensywność wydarzeń może być rozpraszające, jednak musi ona zachować koncentrację przed kolejnym turniejem, którym będzie Wimbledon.
- Jestem tym trochę przytłoczona, że to staje się tak szybko. Zaraz jest następny turniej i ja wiem, że będzie wiele rozpraszaczy, ale ja potrzebuję zachować swojej priorytety i pracować na to, żebym była coraz lepszą tenisistką - dodała.
Chwalińska może jednak liczyć na wsparcie najbliższych - niezależnie od tego, co dzieje. Najważniejsi w jej życiu są rodzice, których to ona musiała przekonywać, aby dali jej szasnę gry w tenisa. I jak się okazuje, trafiła w dziesiątkę.
- To ja byłam tą, która zmusiła rodziców, żeby zapisali mnie na tenis. Było karate, był tenis i jeszcze trenowałam siatkówkę przez 3 lata - wiem, ciężko to sobie wyobrazić. Później musiałam już postawić na jeden sport, ale nigdy nie miałam wątpliwości, że to będzie tenis - skwitowała z uśmiechem.
Polka teraz będzie miała trochę czasu na odpoczynek, by później zagrać na Wimbledonie. Jeśli otrzyma dziką kartę, wystąpi w pierwszej rundzie turnieju - 29 czerwca. Jeśli jednak będzie musiała przedzierać się przez eliminacje, jej pierwszy mecz najpewniej odbędzie się tydzień wcześniej.













![As za asem. Tak Biało-Czerwoni nękali rywali zagrywką [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N211YIY9FCHDH-C401.webp)
