Reklama

Reklama

Magdalena Fręch: Giorgi nie bierze jeńców. Ale mam swój plan

Jest wiele dziewczyn, które grają bardzo ofensywnie, ale Camila Giorgi jest najszybciej grającą tenisistką w tourze WTA. Będę jednak robiła wszystko, żeby mecz potoczył się na moich, a nie na jej warunkach – zapowiada przed meczem 1. rundy Wimbledonu w rozmowie z Interią Magdalena Fręch.

Mecz Magdaleny Fręch z rozstawioną z numerem 21 Camilą Giorgi jest planowany jako czwarty - ostatni - na korcie numer 4. Prawdopodobnie nie rozpocznie się przed godziną 18.00.

Jak samopoczucie przed wimbledońskim debiutem?

Bardzo dobre. Jestem tu pierwszy raz i czuć w powietrzu taką odświętną atmosferę, wszędzie te tłumy... Emocje są zupełnie inne niż gdzie indziej.

Sprawdź jak idzie Polakom na Wimbledonie - obejrzyj wideo z Londynu!

Reklama

W poniedziałek twoje trzy koleżanki - Maja Chwalińska, Katarzyna Kawa i Magda Linette - w komplecie awansowały do drugiej rundy. Rozumiem, że nie chcesz być gorsza?

- Oczywiście, chciałabym dołączyć do dziewczyn i zawsze chcę wygrać, bez względu, kto stoi po drugiej stronie siatki. Ale skupiam się na tym, żeby zagrać bardzo dobry mecz, a wynik wtedy przyjdzie sam.

Zwycięstwo oznaczałoby niespodziankę, bo Camila Giorgi jest zdecydowanie wyżej od ciebie w rankingu i to bardzo ofensywna tenisistka, a jej stylowi sprzyja trawa...

- Camila zdecydowanie nie przebiera w środkach na korcie, nie bierze jeńców, atakuje non stop. Jest wiele dziewczyn, które grają ofensywnie, ale Giorgi jest chyba wciąż najszybciej grającą tenisistką w tourze WTA.

Nigdy jeszcze ze sobą nie grałyście, ale rozumiem, że macie z trenerem Andrzejem Kobierskim dobre rozpoznanie rywalki? Giorgi wygrywała jeszcze z Agnieszką Radwańską...

- Tak, to nasze pierwsze starcie, aczkolwiek wiem, czego się spodziewać i zobaczymy, czy będę w stanie zagrać tak, żeby popsuć jej styl gry, wybić z rytmu. Będę robiła wszystko, żeby mecz potoczył się na moich, a nie na jej warunkach. Taktyka taktyką, ale wiele zależy od tego, czy jej piłki będą wchodziły w kort, czy będą autowe. Return będzie ważny, ale też skupienie na swoich gemach serwisowych, na trawie szalenie ważnych, aczkolwiek nie jest ona aż tak szybka, żeby nie dało się zrobić breaka. Jak widzimy - choćby po meczu Huberta Hurkacza - mecze trwają długo i jest w nich sporo przełamań.

To, że jesteś od razu w głównej drabince w Wimbledonie, świadczy o tym, jaki postęp zrobiłaś w ciągu ostatniego roku.

- Tak, rok temu odpadłam tu w drugiej rundzie eliminacji. Bardzo się cieszę, że tu jestem. Szkoda, że nie będzie punktów do rankingu WTA, ale Wimbledon to zawsze ogromny prestiż, o czym świadczy choćby to, jak niewielu tenisistów zrezygnowało z przyjazdu tutaj po decyzji WTA i ATP.

Brak punktów może też zdejmuje trochę presji?

- Trochę tylko, ale nie myślimy tymi kategoriami. Chcemy wygrywać każdy kolejny mecz. To przecież Wielki Szlem, prestiż, nie jakiś zwyczajny turniej. Jasne, w wypadku dziewczyn jak Kasia Kawa czy Maja Chwalińska zastrzyk punktów do rankingu byłby znaczący, ale więcej stracą Ci, którzy w tamtym roku zaszli daleko. Ja stracę 20 punktów za poprzednie eliminacje, w mojej sytuacji nie ma to praktycznie znaczenia.

Jak wypadł Twój ostatni trening przed meczem?

- Bardzo dobrze. Przede wszystkim fajnie, że udało się w ogóle zagrać, bo pogoda w poniedziałek płatała figle, treningi i mecze były kilka razy przerywane. Całe szczęście, że wyszło słońce i zdążyłyśmy z Viktorią Golubić posparować i wykonać swój plan dnia.

Jak trawa na Wimbledonie - różne są opinie...

- Jest zupełnie inna niż gdzie indziej, ta angielska kompletnie różni się choćby od tej w Niemczech, gdzie grałam w zeszłym roku. Co prawda przed Wimbledonem trenowałam na głównych kortach tylko raz, bo każdy chce to zrobić, a zawodników jest wielu. Trawa na kortach treningowych jest jednak bardziej wytarta, ale przeciwniczka była w tej samej sytuacji i będzie miała takie same warunki.

Rozmawiał w Londynie Tomasz Mucha, Interia

Wimbledon 2022. Transmisje na kanałach Polsatu

Mecze 135. edycji Wimbledonu, między innymi z udziałem Igi Świątek, oglądać można w kanałach telewizyjnych Polsat Sport, Polsat Sport Extra, Polsat Sport News oraz bez reklam w Polsat Sport Premium 1 i 2, a także w czterech specjalnych serwisach telewizyjnych Polsat Sport Premium 3, 4, 5, 6.

Przez cały czas trwania turnieju kibice zobaczą na żywo kilkaset godzin transmisji meczowych, a także codzienny program studyjny oraz kronikę meczową. Dzięki serwisowi Polsat Box Go wszystkie mecze ze sportowych anten Polsatu można także oglądać na wielu urządzeniach, również tych mobilnych.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL