Magda Linette nie przebierała w słowach po turnieju w Chinach. Nawiązała do pandemii
Magda Linette w czwartek przegrała ostatni mecz z Rosjanką Darią Kasatkiną i tym samym pożegnała się z WTA Elite Trophy. Kiedy emocje już opadły, nasza tenisistka zabrała głos w mediach społecznościowych i podsumowała ostatnie tygodnie. Zwróciła się również do kibiców z Chin i podziękowała im za ciepłe przyjęcie. - Cieszę się, że mogłam do Was wrócić po tylu latach i liczę na to, że mój śpiew nie będzie Wam się śnić po nocach - napisała poznanianka.

Magda Linette we wtorek rozpoczęła zmagania w WTA Elite Trophy organizowanym w chińskim Zhuhai. Przed startem rozgrywek "Biało-Czerwona" udała się na uroczyste spotkanie z innymi zawodniczkami. 31-latka wyróżniała się w tłumie w zjawiskowej, wieczorowej kreacji. Gorzej niestety prezentowała się na korcie, bowiem rywalizację rozpoczęła od porażki z Czeszką Barborą Krejcikovą 2:6, 4:6.
Z kolei w czwartek (26.10) musiała uznać wyższość Rosjanki Darii Kasatkiny 3:6, 4:6. Ostatecznie reprezentantka Polski zajęła ostatnie miejsce w 3-osobowej grupie podczas turnieju w Azji. Po meczu zdecydowała się opublikować długi wpis, w którym podsumowała swoje występy.
Magda Linette szczera do bólu. "Byłam dzielna w tym sezonie, przybijam sobie piątkę"
"Po długich czterech latach nieobecności w Chinach, z wielką radością wróciłam do tego niesamowitego kraju. Przywrócenie turniejów po pandemii i widok, jak świat się odradza, sprawiły, że to były dla mnie bardzo wyjątkowe chwile" - rozpoczęła swoją wypowiedź poznanianka.
Oprócz bogatej i wspaniałej kultury, kuchni, w pamięci zapisałam też kilka pięknych sportowych momentów. Na początku finał w Guangzhou, który tylko rozbudził mój tenisowy apetyt. Turniej w Pekinie równie ekscytujący, gdzie w deblu dotarłam do półfinału. Niesamowite uczucie być tak blisko kolejnego finału i walczyć z tak utytułowanymi zawodniczkami. Kolejna piękna pamiątka, to możliwość zagrania w WTA Elite Trophy. Byłam dzielna w tym sezonie, przybijam sobie piątkę
Niewątpliwie ten rok zapisze się w pamięci Linette. W styczniu 31-latka kapitalnie zaprezentowała się w wielkoszlemowym Australian Open i awansowała do półfinału imprezy. Polkę zatrzymała dopiero Aryna Sabalenka. W swoim wpisie tenisistka nie zapomniała podziękować fanom za wsparcie. Szczególne słowa skierowała do wielbicieli z Azji.
"Chciałabym podziękować chińskim fanom za ciepłe przyjęcie, jakie otrzymałam. Cieszę się, że mogłam do Was wrócić po tylu latach i liczę na to, że mój śpiew nie będzie Wam się śnić po nocach" - dodała żartobliwie, nawiązując do swojego występu na korcie. Po awansie do finału WTA 250 w Kantonie 31-latka nagle zaczęła śpiewać po chińsku.












