"Ludzie zwracają bilety" po decyzji Świątek? Mamy komentarz PZT
W dniach 10-11 kwietnia reprezentacja Polski w Gliwicach zmierzy się z Ukrainą w kwalifikacjach Billie Jean King Cup. W ostatnią sobotę jasnym stało się, że tym razem kadrze nie pomoże Iga Świątek, której wyczekiwali wszyscy kibice "Biało-Czerwonych". Jak się okazuje, decyzja sześciokrotnej mistrzyni wielkoszlemowej wpłynęła ponoć na poziom zainteresowania całym wydarzeniem. - No trudno, reprezentacja musi zejść na dalszy plan - komentuje Lech Sidor. Na wszystko zareagował Polski Związek Tenisowy.

W sobotę 28 marca Iga Świątek ogłosiła, że nie zagra w meczu reprezentacji Polski z Ukrainą, który za kilkanaście dni odbędzie się w Gliwicach. "Nie jest to dla mnie łatwe, bo granie w Polsce zawsze miało i ma dla mnie wyjątkowe znaczenie i wiem, że wielu z Was czekało, żeby zobaczyć mnie na korcie. Ostatni czas jest dla mnie wymagający - zarówno sportowo, jak i pod względem zmian, które dzieją się wokół mnie. Czuję, że potrzebuję chwili, żeby się zatrzymać, poukładać pewne rzeczy, a także skupić się na spokojnej, jakościowej pracy. Mam nadzieję, że to rozumiecie" - przekazała w mediach społecznościowych.
Oficjalny skład polskiej kadry na mecz w turnieju kwalifikacyjnym Billie Jean King Cup został ogłoszony przez Polski Związek Tenisowy 12 marca. Znalazły się w nim Magda Linette, Maja Chwalińska, Katarzyna Kawa i Linda Klimovicova. Jednocześnie pojawiła się adnotacja o treści: "Nazwisko piątej tenisistki poznamy w późniejszym terminie". Wszyscy mieli nadzieję, że ostatnią ze zgłoszonych zawodniczek będzie Świątek, ale tak się nie stało. Listę uzupełniła Martyna Kubka.
Ekspert skomentował decyzję Świątek. I zdradził kulisy
Na ostateczną decyzję 24-latki z pewnością wpłynął kryzys, z którym zmaga się w ostatnich tygodniach. Po porażce z Linette w pierwszym meczu w Miami czwarta obecnie rakieta świata zakończyła współpracę z Wimem Fissettem. Do tej pory nie ogłosiła nazwiska nowego szkoleniowca.
Nieobecność Igi Świątek na meczu z Ukrainką w PreZero Arena w Gliwicach skomentował Lech Sidor. Trener, komentator i ekspert rozpoczął od kwestii czysto sportowych. - Jesteśmy osłabieni, i to mocno. Magda Linette jako liderka... bez Magdaleny Fręch, bez Igi Świątek będzie problem, niestety. Ukraina przyjedzie na galowo, z Eliną Switoliną i Martą Kostiuk. Szanse naszej drużyny nie będą zbyt duże. Powiedziałem w jednym z programów, że bez Świątek tego meczu nie wygramy. Podtrzymuję swoje zdanie - powiedział w krótkim wideo, które ukazało się na profilu "Trzeci Serwis".
Następnie Sidor skupił się na samym wyborze Świątek, którego konsekwencją ma być zdecydowane obniżenie zainteresowania całym starciem. - Wybrała inną drogę przygotowań, jest na Majorce, pewnie dociera się z nowym trenerem. No trudno, reprezentacja musi zejść na dalszy plan - rzucił.
- Na pewno tym dziewczynom, które szykowały się na mecz z udziałem Świątek, będzie bardzo przykro. Szkoda też kibiców. Była awantura z halą PreZero Arena, odwołano jakiś koncert, wszystko w diabły, psu na budę. Z tego co wiem, ludzie zwracają bilety gremialnie albo starają się gdzieś je "opchnąć" w drugim obiegu, albo po prostu wyrzucą je do śmietnika - ujawnił ekspert, tłumacząc na koniec, że Polkom w starciu z silnymi Ukrainkami należy się wsparcie. Stawką meczu jest awans finałowego turnieju Billie Jean King Cup, który odbędzie się w Chinach, we wrześniu.
Oto komentarz PZT
Z naszą redakcją skontaktował się Polski Związek Tenisowy, który przedstawił swoje stanowisko w tej sprawie. Oto jego treść:
"Stwierdzenie, że "ludzie gremialnie zwracają bilety" na mecz Polska - Ukraina w Billie Jean King Cup, jest nieprawdziwe. Z informacji przekazanych przez dystrybutora wynika, że w ciągu ostatniego tygodnia odnotowano jedną taką prośbę. Nie obserwujemy również wzmożonej aktywności w zakresie odsprzedaży biletów" - przekazano.
"Zaskakuje nas brak wiary w postawę i zaangażowanie polskich kibiców. Ubiegłoroczny turniej Billie Jean King Cup Qualifiers w Radomiu pokazał jasno, że niezależnie od okoliczności oraz składu kadra może liczyć na silny doping i realne wsparcie fanów. Tego typu wypowiedzi są również nie fair wobec zawodniczek, które przyjeżdżają do Gliwic, aby reprezentować Polskę i zasługują na pełne wsparcie kibiców oraz szacunek dla swojej pracy i zaangażowania. Jako Polski Związek Tenisowy doceniamy wszelkie inicjatywy popularyzujące tenis, takie jak kanał "Trzeci Serwis", jednak zachęcamy, aby opierać budowanie ich popularności na rzetelnych i zweryfikowanych informacjach" - czytamy.














