Reklama

Reklama

Kyrgios w przeszłości miał myśli samobójcze, dzisiaj zagra o tytuł

Nick Kyrgios stanie dzisiaj przed szansą na zdobycie pierwszego w karierze tytułu wielkoszlemowego. Australijczyk może liczyć na mocne wsparcie swojej rodziny, która przede wszystkim cieszy się, że tenisiście udało się odbudować pod kątem mentalnym. Jego brat w rozmowie z australijskimi mediami przyznał, że ostatnie lata były pod tym kątem bardzo trudne. - Dla nas jest już mistrzem - podkreśla.

Kyrgios jest bardzo znany ze swoich, mówiąc delikatnie, często niestandardowych zachowań na korcie. W lutym nieco odsłonił powody jego wybuchowych reakcji, szczerze przyznając, że długo zmagał się z problemami mentalnymi, które sprawiały, że miewał nawet myśli samobójcze. Miało to także odbicie na jego relacji z rodziną.

- Przez większość ostatnich 6-7 lat miałem poczucie, że straciłem mojego młodszego brata. Świat go zmienił, tenis go zmienił. Stał się rozkojarzony, wiecznie czymś zajęty. Ludzie tego nie wiedzą, ale przez jakiś czas ze sobą nie rozmawialiśmy. Był tak nieszczęśliwy z samym sobą, że zamknął się na ludzi, którym bardzo na nim zależało - opowiedział w Sydney Morning Herald brat tenisisty, Christos.

Reklama

Wimbledon. Nick Kyrgios po raz pierwszy w karierze zagra w finale turnieju wielkoszlemowego

Teraz jednak wszystko zmierza już w dobrą stronę, a zdaniem Christosa wielki wpływ miało na to partnerka Kyrgiosa, Costeen Hatzi. Poznanie jej było momentem, który otworzył jego bratu oczy na nowo, radząc sobie z chaosem, który dominował życie Nicka wcześniej. 

- Dla nas jest już mistrzem. Ja dostałem z powrotem mojego młodszego brata, rodzice swojego synka. Fakt, że dojrzał i znów stał się naprawdę szczęśliwą wersją samego siebie, jest wszystkim, o co mógłbym prosić. Po prostu chcę go widzieć jak wygrywa we wszystkich aspektach życia - dodaje Christos Kyrgios.

Tegoroczny Wimbledon jest dla niego wyjątkowo udany pod kątem sportowym, ale nie obyło się również bez wątków wybiegających poza kort. Tuż przed ćwierćfinałowym meczem z Christianem Garinem pojawiła się informacja, że Kyrgios został oskarżony o napaść przez swoją byłą partnerkę i na początku sierpnia będzie musiał stawić się w sądzie w Canberze. 

W tym przypadku 27-latek zdołał jednak utrzymać nerwy i pokonać Chilijczyka. W półfinale miał go czekać wielki mecz z Rafaelem Nadalem, na który zacierał ręce w zasadzie cały tenisowy świat, Hiszpana z tego pojedynku wyeliminowała jednak kontuzja. Kyrgios współczuł oczywiście rywalowi, ale nie ukrywał także entuzjazmu z powodu pierwszego w karierze finału turnieju wielkoszlemowego.

Kyrgiosa w finale czeka arcytrudne zadanie, bo jego rywalem będzie Novak Djoković, szukający 21 triumfu w Wielkim Szlemie. Ostatnim Australijczykiem w finale Wimbledonu był Mark Philippoussis, który w 2003 roku przegrał w trzech setach z Rogerem Federerem. Dzisiaj cała Australia liczy, że tym razem wynik będzie zupełnie inny.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL