Koszmar znanej rywalki Świątek, łzy na korcie. Wróciły stare demony, 35. krecz w karierze
Dwanaście miesięcy temu lekarze w Indian Wells poinformowali Paulę Badosę, że będzie musiała przyjmować zastrzyki z kortyzonu, by móc dalej zawodowo grać w tenisa. Hiszpańska tenisistka cierpiała i wciąż cierpi na zmęczeniowy ból pleców. Od zeszłej wiosny sytuacja znacznie się poprawiła, zawodniczka doszła do półfinału Australian Open, ale w nocy z piątku na sobotę wróciły stare demony. Po raz 35. w karierze musiała przedwcześnie zakończyć mecz.

Już w 2023 roku Paula Badosa miała sporo problemów zdrowotnych. Na jego początku doznała urazu pleców, który powracał przez wiele miesięcy i nie pozwolił jej na rywalizację w Australian Open, Rolandzie Garrosie i US Open. Oprócz turniejów wielkoszlemowych opuściła również wiele innych istotnych zawodów. Łącznie rozegrała zaledwie 27 spotkań. Mijały kolejne tygodnie, miesiące, a z jej zdrowiem nie było dobrze. - Potrzeba czasu, aby dojść do siebie po złamaniu przeciążeniowym, a to długi proces. Mam nadzieję, że będę gotowa w styczniu. W tej chwili nie powinnam się ruszać, ponieważ to kręgosłup, jest bardzo delikatny - mówiła we wrześniu 2023 r. dla "Clay Magazine".
Faktycznie, na dobre do regularnej gry wróciła od stycznia 2024 r. Jednak jej forma była daleka od optymalnej. Do kwietnia zanotowała mało imponujący bilans 6 wygranych i 9 porażek. Przełom przyszedł w Rzymie, gdy doszła do czwartej rundy, następnie w Rolandzie Garrosie w trzeciej zatrzymała ją sama Aryna Sabalenka. Hiszpanka zaczęła jednak łapać ciągłość formy i gry. Dwa miesiące wcześniej w Indian Wells lekarze powiedzieli jej, że będzie musiała przyjmować zastrzyki z kortyzolu, jeśli chce kontynuować zawodową karierę.
- Bardzo cierpię z powodu kontuzji pleców, ponieważ jest ona przewlekła. Robię wszystko, co w mojej mocy. Bardzo trudne jest czucie bólu, ale radzę sobie z nim najlepiej, jak to możliwe. Jeśli pozwoli mi to wyjść na kort i rywalizować, to już wygrałam. Jeśli będę musiała poddać się temu leczeniu, zrobię to, aby jak najbardziej przedłużyć moją karierę - mówiła. Pierwszy zastrzyk miał miejsce właśnie w stolicy Włoch. Ciało zareagowało pozytywnie, co szybko przełożyło się na wyniki sportowe.
Postawiła się Świątek, teraz zaskoczyła decyzją. Polski akcent w Indian Wells i Miami
Paula Badosa znowu musiała poddać mecz. Saville w półfinale w Meridzie
Wygrała turniej w Waszyngtonie, doszła do półfinału w Cincinnati i Pekinie czy ćwierćfinału US Open. Niestety 19 października nadszedł krecz przeciwko Darii Kasatkinie. Był to jej ostatnie poddanie aż do nocy z piątku na sobotę. Przyczyna znowu ta sama - ból pleców. Hiszpanka walczyła w ćwierćfinałe w Meridzie z Darią Saville. W pierwszym secie nic nie zapowiadało problemów, 11. zawodniczka rankingu WTA wygrała ze 121. na świecie 6:1, ale w drugiej partii pojawił się ból.
Badosa przy stanie 3:4 poprosiła o przerwę medyczną. Wróciła do gry niesiona okrzykami "Vamos Paula", ale nie była w stanie zaprezentować poziomu, który by ją satysfakcjonował. Została przełamana do 30 i zrezygnowała z dalszej gry. Schodząc z kortu była wyraźnie poruszona, zakrywała twarz daszkiem z czapki. Jak wylicza "Marca", to już 35. krecz w jej karierze.
Nie jest miło zakwalifikować się do półfinału w ten sposób, mam nadzieję, że Paula wyzdrowieje
Niepokój o Igę Świątek. Amerykanie też to już widzą, trzy ważne pytania











