Koszmar przyjaciółki Sabalenki wciąż trwa. Koniec marzeń o tytule w Charleston
Największą przyjaciółką Aryny Sabalenki w światowym tourze jest Paula Badosa, która w ostatnim czasie może jedynie pomarzyć o takich sukcesach, jakie odnosi Białorusinka. Hiszpańska tenisistka po ostatni tytuł sięgnęła w 2024 roku, w trwającym sezonie aż do startu turnieju WTA 500 w Charleston wygrała tylko siedem spotkań. W USA do pewnego momentu spisywała się świetnie, aż przyszło jej się zmierzyć z turniejową "8". Wynik tego spotkania z pewnością zasmucił Sabalenkę, która wspiera swoją przyjaciółkę i liczy na to, że ta jeszcze znajdzie się na szczycie światowego tenisa.

Paula Badosa pierwszy singlowy turniej pod egidą WTA wygrała w 2021 roku, wówczas triumfowała w Belgradzie. W tym samym roku okazała się najlepsza w Indian Wells, a udany dla siebie sezon zwieńczyła występem w WTA Finals, gdzie zagrała w półfinale. Hiszpanka na początku kolejnego roku triumfowała w Sydney, w kwietniowym zestawieniu awansowała z kolei na fotel wiceliderki rankingu WTA. Wydawało się, że przed niespełna 25-letnią wówczas tenisistką cały świat stoi otworem.
Badosę dopadły jednak problemy zdrowotne, przede wszystkim przewlekły ból pleców. Hiszpanka od momentu znalezienia się na drugim miejscu w światowym zestawieniu wygrała tylko jeden turniej, w sierpniu 2024 roku w Waszyngtonie. Wciąż głośno było o jej kłopotach, które też miały przełożenie na pozycję w rankingu. Gdy jednak na początku 2025 roku mistrzyni juniorskiego French Open dotarła do półfinału wielkoszlemowego Australian Open wydawało się, że problemy są już za nią. Tak jednak nie było, w kolejnych miesiącach Badosa musiała kilkukrotnie kreczować.
Tenisistka, która prywatnie przyjaźni się z Aryną Sabalenką, 2026 rok rozpoczęła dotarciem do trzeciej rundy turnieju w Brisbane, w tej przegrała z Jeleną Rybakiną. Sezon zaczynała jako 25. rakieta świata, ale z racji, że do trwającego właśnie turnieju w Charleston wygrała tylko siedem singlowych spotkań, traciła swoją pozycję, obecnie jest dopiero 113. Przed startem zmagań w Stanach Zjednoczonych 28-letnia dzisiaj zawodniczka przyznała, że wciąż ma problemy. I to nie tylko z plecami.
"Wiele osób pytało mnie o plecy i to jest coś, w czym próbuję się połapać, ale przynajmniej jest to pod kontrolą. To nie jest to samo co teraz. W zeszłym roku, zaczynając od lutego, a szczególnie po Wimbledonie, chodziło o mięsień biodrowo-lędźwiowy ocierający się o ścięgno. Potem jednak uszkodziłam obrąbek stawowy. To wszystko jest ze sobą bardzo powiązane, ale trudno jest rywalizować w takim stanie" - opowiadała.
WTA Charleston. Paula Badosa trafiła na Annę Kalinską
Badosa w turnieju rangi WTA 500 rozgrywanym w Karolinie Południowej występowała dzięki dzikiej karcie, a w pierwszych dwóch meczach wygrywała pewnie, najpierw ogrywając Kaylę Day (6:4, 6:3), a następnie Marię Sakkari (6:3, 6:4). W trzeciej rundzie trafiła na rozstawioną z "8" Annę Kalinską.
Mecz rozgrywany z czwartku na piątek czasu polskiego rozpoczął się od przełamań po obu stronach, dalej gra toczyła się gem za gem. Badosa i Kalinska (22. w rankingu WTA) wskoczyły na wysoki poziom przy własnym serwisie i stało się jasne, że czeka nas emocjonująca końcówka. W tej Hiszpanka dała się przełamać, Rosjanka wygrała 6:4.
Brak zaciętej walki w poszczególnych gemach sprawił, że gra toczyła się szybko także w drugim secie. Badosa weszła w tę partię fatalnie, w pierwszych czterech gemach ugrała zaledwie sześć punktów i przegrywała już 0:4. Później już nie dała się przełamać, ale też Kalinskiej wystarczyła przewaga wypracowana na początku seta, by bez większych problemów przypieczętować zwycięstwo 6:2. Turniejowa "8" po 75 minutach zagwarantowała sobie awans do ćwierćfinału, w którym zagra z Ivą Jovic.















