Reklama

Reklama

Komu służy wojna światów wokół Novaka Djokovicia?

​Coraz mniej osób rozumie o co chodzi w aferze wokół tenisisty Novaka Djokovicia. Rzucono w niej na szalę honor Serbii, niezawisłość Australii i międzynarodową wojnę zaszczepionych z antyszczepionkowcami.

Z pozoru sprawa była prosta. Numer 1 światowego tenisa dostał medyczne pozwolenie na podróż do Australii, by na korcie w Melbourne Park bronić tytułu wywalczonego przed rokiem. Pozwolenie wysłały mu australijska federacja tenisowa i władze stanu Wiktoria. Na miejscu okazało się, że władze kraju nie honorują pozwolenia.

Australian Open. Co się kryje za przypadkiem Novaka Djokovicia?

Djoković wylądował w ośrodku dla uchodźców i podzielił światową opinię publiczną. Dla jednych stał się milionerem, który chciał się postawić ponad prawem, dla innych męczennikiem.

Reklama

Władze Australii zareagowały jakby gra szła o praworządność i niezawisłość kraju. Władze Serbii broniły Djokovicia jak honoru swojego państwa. Tenisista nie jest zaszczepiony więc jego przypadek jest doskonałą okazją do frontalnego starcia między zaszczepionymi i antyszczepionkowcami mnożącymi dziesiątki teorii spiskowych.

Przypadek tenisisty obudził demony w społecznościach zmęczonych pandemią. Tracimy z oczu meritum sprawy: czy Djoković - jeśli jest zdrowy, ale niezaszczepiony - ma czy nie ma prawa do australijskiej wizy, by grać w turnieju wielkoszlemowym?

Australian Open. Niech Novak Djoković zagra w Muelbourne

Kruczki prawne na podstawie których sędzia Anthony Kelly uwolnił tenisistę są dla opinii publicznej niezrozumiałe. Powstaje wrażenie, że w tym całym zamieszaniu chodzi o coś zupełnie innego niż zdrowie i bezpieczeństwo ludzi w czasach pandemii.

Przypadek Djokovicia był jak iskra, która wznieca pożar. Kiedy rywal Serba Hiszpan Rafael Nadal powiedział: "Każdy ma prawo do wolnego wyboru, ale musi ponosić tego konsekwencje", w Serbii okrzyknięto go wrogiem publicznym numer 1. Niektórzy inni tenisiści widzą w Djokovicu ofiarę bezdusznego systemu, a jego matka ogłasza, że syna potraktowano jak przestępcę i więźnia.

Emocji w tym przypadku zdecydowanie za dużo.

Światopogląd Novaka jest mi obcy, ale chciałbym, żeby w Australii zagrał. Nie jako przeciwnik australijskiego prawa, bo je szanuję, choć dokładnie nie znam. Nie jako zwolennik antyszczepionkowców, bo jestem zaszczepiony trzema dawkami. Ale jako kibic tenisa, który uważa, że ta cała międzynarodowa afera nie powinna wykraczać poza granice sportu.

Niech Novak zostanie potraktowany zgodnie z prawem, a nie jak symbol wojny światów.

Dariusz Wołowski

ZOBACZ TEŻ:

Gorące chwile w Melbourne. Fani wspierają Novaka Djokovicia

Kolejny zwrot akcji w sprawie Novaka Djokovicia?

Matka Novaka grzmi: - Przetrzymywali go jak więźnia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama