Kolejne problemy Nicka Kyrgiosa. Nie ominie go kara. "Tego już za wiele"
Nick Kyrgios po raz kolejny wpadł w tarapaty. Australijczyk w ostatniej chwili wycofał się w turnieju wielkoszlemowego Australian Open, tłumacząc swoją decyzję problemami zdrowotnymi. Tymczasem paparazzi przyłapali go łamiącego prawo u boku swojej ukochanej, Costeen Hatzi.

W ostatnich miesiącach sporo mówiło się o australijskim tenisiście Nicku Kyrgiosie. 27-latek zyskał jednak rozpoznawalność nie tylko ze względu na znakomitą formę, ale także kontrowersyjne i często niesportowe zachowanie. Kyrgios podpadł m.in. podczas zeszłorocznego Wimbledonu, podczas którego otrzymał spore kary pieniężne, a na dodatek kilkukrotnie złamał zasady dotyczące ubioru zawodników na korcie.
Wielkie nadzieje w Nicku Kyrgiosie pokładano szczególnie przed rozpoczęciem Australian Open. Organizatorzy sądzili bowiem, że po raz pierwszy od 1976 roku trofeum w grze pojedynczej mężczyzn powędruje w ręce reprezentanta Australii. Niestety, 16 stycznia Kyrgios poinformował, że nie zagra w tegorocznym turnieju w Melbourne. Jak się okazało, australijski gwiazdor musiał wycofać się w rywalizacji w powodu kontuzji kolana. To jednak nie koniec jego problemów.
Nick Kyrgios po raz kolejny w tarapatach
Jak informują dziennikarze The Guardian, 27-letni tenisista postanowił wykorzystać czas wolny i spędzić go u boku ukochanej. Kyrgios i Costeen Hatzi zostali zauważeni na hulajnodze elektrycznej na Elizabeth Street. Tam sfotografował ich jeden z fotoreporterów, James Ross. Zdjęcie, choć z pozoru niewinne, przysporzyło Kyrgiosowi wiele problemów. Dlaczego? Otóż gwiazdor tenisa przejeżdżając przez ulicę nie miał na sobie kasku, który w stanie Victoria jest wymogiem. Co więcej, na takiej hulajnodze może jeździć tylko jedna osoba. 27-latek złamał więc dwa przepisy, a teraz grozi mu spora kara pieniężna.
W rozmowie z mediami głos w tej sprawie zabrał szef policji w Victorii, Shane Patton. "Zostało nam to zgłoszone. Nie wydajemy jednak mandatów ani tym podobnych bez uprzedniej rozmowy z ludźmi. Najpierw musimy zrozumieć okoliczności i być pewni, że osobą na zdjęciu jest Nick Kyrgios" - powiedział.
Na niefortunne zdarzenie zareagował też sam zainteresowany. Tenisistka zamieścił bowiem dość wymowny wpis na Twitterze.
Tego już za wiele











