Reklama

Reklama

Kilka wniosków po debiucie dziewczyny z Raszyna. Chłodna głowa i zagadkowa zapaść

Wszystkie emocje narosłe wokół sporu, czy Iga Świątek powinna dostąpić zaszczytu otwierania wtorku na głównej arenie turnieju, czy też bardziej zasłużyły na to inne tenisistki, jakby kompletnie Polki nie dotknęły. Dziewczyna z Raszyna potrafi się odciąć od medialnej otoczki. Ale jest jedna niepokojąca zagadka - z Londynu pisze Tomasz Mucha.

Uff, a więc mamy to za sobą! Czyli podwójny debiut Igi Świątek - na wimbledońskim Korcie Centralnym oraz na trawiastej nawierzchni w tym sezonie. Nasza faworytka suchą stopą przeszła przez pierwszą przeszkodę, pokonując kwalifikantkę z Chorwacji Janę Fett w dwóch setach i po 75 minutach gry. Tyle sucha statystyka, teraz krótkie wnioski.

Po pierwszym, wygranym gładko 6:0, wydawało się, że dla numeru 1 rankingu WTA to będzie spacerek, a wszystkie emocje narosłe wokół sporu, czy Polka powinna dostąpić zaszczytu otwierania wtorku na głównej arenie turnieju, czy też zasłużyły na to bardziej inne tenisistki, jakby kompletnie jej nie dotknęły. Dziewczyna z Raszyna potrafi się odciąć od medialnej otoczki.

Reklama

Ale na początku drugiej partii Igę dopadła zagadkowa zapaść. Polka dwukrotnie dała się przełamać, zrobiło się 1:3 i 0:40 w kolejnym serwisowym gemie, choć repertuar rywalki ograniczał się do dobrze ułożonego bekhendu i tylu samo udanych, co zepsutych drop shotów. Świątek jakby miała problem z dostosowaniem się do zielonego dywanu - w sumie nie dziwota! - oraz wiatru, który czasem faktycznie kręcił na Korcie Centralnym dziwne harce. A więc dziewczyna z Raszyna nie jest jeszcze na trawie taka stabilna.

Wtedy jednak Polka jeszcze raz zademonstrowała chłodną głowę i dużą odporność psychiczną - podniosła swój poziom gry, zaczęła uderzać bardziej starannie i wygrała pięć kolejnych gemów. Jej odpowiedź na skrót rywalki w szóstym gemie był zapewne najładniejszym zagraniem rwanego meczu i wzbudził owację trybun, sympatyzujących jednak ze słabszą rywalką.

Ale wszystko zmierzało do przewidywalnego finału i na końcowe brawa najbardziej zasłużyła już dziewczyna z Raszyna.

Po pierwszym meczu w Londynie i 36. kolejnym zwycięstwie nie wiemy jeszcze, czy Polka będzie pokonywać kolejne przeszkody na drodze do finału tak samo jak robiła to od lutego na betonie i mączce. Kolejna rywalka - w osobie cokolwiek anonimowej Lesley Pattinama Kerkhove - wielkim wyzwaniem też jeszcze raczej nie będzie. Na razie 30-letnia Holenderka jedzie na euforii - przegrała w eliminacjach, ale skorzystała na nieszczęściu innej tenisistki, wskoczyła do głównej drabinki i wygrała mecz! My jednak na odpowiedź, czy forma dziewczyny z Raszyna rzeczywiście jest top, będziemy musieli raczej poczekać, przynajmniej do meczu numer 3.

Z Londynu - Tomasz Mucha, Interia

Wimbledon 2022. Transmisje na kanałach Polsatu

Mecze 135. edycji Wimbledonu, między innymi z udziałem Igi Świątek, oglądać można w kanałach telewizyjnych Polsat Sport, Polsat Sport Extra, Polsat Sport News oraz bez reklam w Polsat Sport Premium 1 i 2, a także w czterech specjalnych serwisach telewizyjnych Polsat Sport Premium 3, 4, 5, 6.

Przez cały czas trwania turnieju kibice zobaczą na żywo kilkaset godzin transmisji meczowych, a także codzienny program studyjny oraz kronikę meczową. Dzięki serwisowi Polsat Box Go wszystkie mecze ze sportowych anten Polsatu można także oglądać na wielu urządzeniach, również tych mobilnych.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL