Reklama

Reklama

Kapitan reprezentacji Polski: Zamierzamy wygrać z Estonią

- Przyjechaliśmy do Inowrocławia, aby wygrać. Jak widać jesteśmy tu w najmocniejszym składzie i oczywiście doceniamy przeciwnika, ale nastawienie w drużynie jest dobre i planujemy wygrać - z miejsca wyjaśnił Radosław Szymanik, kapitan tenisowe reprezentacji Polski.

Pierwszym oficjalnym akcentem zbliżającego się pojedynku Pucharu Davisa Polska - Estonia w Inowrocławiu były konferencje prasowe obu zespołów.

Punktualnie o godz. 12.30 w hali OSiR-u stawiła się w komplecie reprezentacja Polski na mecz Pucharu Davisa. Obok kapitana Radosława Szymanika usiedli z jednej strony Łukasz Kubot i Jerzy Janowicz, a z drugiej deblowa para Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski.

- Przyjechaliśmy do Inowrocławia, aby wygrać. Jak widać jesteśmy tu w najmocniejszym składzie i oczywiście doceniamy przeciwnika, ale nastawienie w drużynie jest dobre i planujemy wygrać - z miejsca wyjaśnił Radosław Szymanik, kapitan reprezentacji.

Reklama

Najwięcej do powiedzenia na temat Estończyków miał, o dziwo... Marcin Matkowski i Jerzy Janowicz.

- Jeśli dobrze pamiętam, to debiutowałem w Pucharze Davisa własnie z Estonią w 2000 lub 2001 roku. Zagrałem wtedy debla z Radkiem Nijakim i potem nawet mecz singlowy, dlatego pamiętam to tak dobrze i mam do Estonii sentyment - opowiadał ten pierwszy.

A drugi dodawał: - Widziałem Juergena Zoppa, estońską rakietę nr 1, wielokrotnie. Jest rok starszy ode mnie i często graliśmy te same turnieje, raz nawet, kilka lat temu zagraliśmy przeciw sobie. To był mecz na korcie ziemnym. Wygrałem wtedy w dwóch setach, ale dziś na pewno Juergen jest dużo groźniejszym tenisistą.

Marcin Matkowski dementował, że w wypadku ewentualnego prowadzenia 3-0 po sobotnim deblu miałby wyjść znów na mecz singlowy z Estończykami. - O nie. Ja tu jestem tylko od debla! Może kolega po prawej... - bronił się Matkowski wskazując na swojego partnera deblowego Mariusza Fyrstenberga.

Polacy opuszczali spotkanie z dziennikarzami w dobrych humorach. Na koniec namawiali wszystkich kibiców na Kujawach i nie tylko do wspierania drużyny w inowrocławskiej hali, która podczas meczu będzie mogła pomieścić prawie dwa tysiące chętnych.

- Dobry doping zawsze się przyda - mówił Łukasz Kubot.

Po kilkunastu minutach w biurze prasowym stawiła się pięcioosobowa ekipa estońska. Najwięsze zainteresowanie mediów wzbudził, co oczywiste, Juergen Zopp, 23-letni lider ekipy z Tallinna. - Czeka nas bardzo trudne zadanie, Polacy mają tu bardzo mocny skład. Ale przyjechaliśmy tu powalczyć i jeśli się uda, to wygrać - tłumaczył spokojnym angielskim.

- Jeśli przyjeżdża się grać mecz, to po to by go wygrać - dodawał po rosyjsku kapitan reprezentacji Estonii Peeter Lamp.

Kolejnym akordem zbliżającego się meczu będzie czwartkowe losowanie kolejności pojedynków, które odbędzie się o godz. 13.00 w miejskim ratuszu w Inowrocławiu.

Cały mecz będzie można obejrzeć także w telewizji. Transmisję na żywo przeprowadzi stacja Canal+. W piątek transmisja w programie Canal+ Weekend od godz. 14.00. W sobotę od 17.00, a w wielkanocną niedzielę od 13.00.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama