Reklama

Reklama

Jerzy Janowicz robi karierę idąc śladami Agnieszki Radwańskiej

Jeszcze na początku zeszłego roku Jerzego Janowicza nie było stać na lot do Melbourne, na wielkoszlemowy Australian Open. Teraz został milionerem i półfinalistą Wimbledonu, tylko w Londynie zgarniając 400 tysięcy funtów premii (ponad dwa miliony złotych). Tak w polskim wydaniu spełnia się amerykański sen.

Jerzy Janowicz został pierwszym Polakiem, który przebił się do półfinału Wielkiego Szlema. Na Wimbledonie zostanie zapamiętany także jako najmłodszy od trzech lat tenisista, który zaszedł tak daleko. A przed łodzianinem przecież stoi otworem całe tenisowe życie!

Reklama

W Stanach Zjednoczonych wierzą, że każdy może zrobić szybką karierę od pucybuta do milionera. 22-letni Janowicz grę w tenisa rozpoczynał w wieku pięciu lat. Ponieważ to sport indywidualny, główne zadanie utrzymania młodego gracza, finansowania jego sportowego rozwoju spada na rodzinę. Tak było w przypadku Jurka, jak i sióstr Radwańskich - Agnieszki i Urszuli.

Pomaga rodzina

- Dziewczynki dorastały i trzeba było jeździć na turnieje, a to wiązało się z dużymi kosztami i ja stałem się sponsorem tej zabawy - zdradzał INTERIA.PL Władysław Radwański, dziadek Agnieszki i Urszuli, który wspomagał jak mógł rodziców młodych tenisistek.

W przypadku Jerzego Janowicza ciężar finansowania pasji syna wzięli na siebie rodzice - Anna i Jerzy senior. Oboje rozumieli sportowe zainteresowania, ponieważ sami go uprawiali - grali w siatkówkę.

Władysław Radwański sprzedał dzieła sztuki, które skolekcjonował, by wnuczki mogły się rozwijać. Rodzina Janowiczów też musiała wyprzedawać majątek - należące do nich sklepy, a potem mieszkanie.

Jerzyk potwierdzał jednak, że podjęli słuszną decyzję. W 2007 roku został finalistą juniorskiego US Open. Być może ten wynik zadecydował, że w lutym następnego roku podpisał dwuletnią umowę Polskim Związkiem Tenisowym i znalazł się w programie PZT Prokom Team obejmującym najzdolniejszych polskich tenisistów. W tym gronie były też siostry Radwańskie, z których Agnieszka od kilku lat jest w kobiecej czołówce czy Łukasz Kubot. Z nim Janowicz walczył w ćwierćfinale tegorocznego Wimbledonu, a razem poprowadzili reprezentację Polski do największego sukcesu w Pucharze Davisa - meczu barażowego o Grupę Światową. We wrześniu "Biało-czerwoni" podejmą Australię.

- Jeżeli osiągnę to co Agnieszka Radwańska, to będę z siebie naprawdę bardzo zadowolony. Ciężko trenuję po to, żeby być tak wysoko - mówił niedawno łodzianin w wywiadzie dla INTERIA.PL.

W 2008 roku Janowicz znowu znalazł się w finale juniorskiego Wielkiego Szlema - tym razem na ziemnych kortach Rolanda Garrosa, ponownie jednak zaznał goryczy porażki, ale i tak był jednym z najlepszych na świecie w tej kategorii wiekowej.

Zabrakło na lot

Przeskok z juniorskiego tenisa do "dorosłego" nie był łatwy. Na początku grał głównie w turniejach Futures i challengerach, gdzie nawet osiągał sukcesy (w latach 2008-12 wygrał dziewięć takich imprez). Nie są one jednak dobrze opłacane, a po zakończeniu umowy z Prokomem wszystkie koszty swojej kariery znowu ponosił Janowicz. Przez to nie było go stać w styczniu 2012 roku na lot do Melbourne, gdzie miał wystąpić w eliminacjach Australian Open.

W turnieju głównym seniorskiego Wielkiego Szlema zadebiutował w zeszłorocznym Wimbledonie. Po przejściu kwalifikacji doszedł do trzeciej rundy, w której zmarnował dwie piłki meczowe w spotkaniu z Niemcem Florianem Mayerem przegranym w pięciu setach.

Tenisowy świat zachwycił się Janowiczem na przełamie października i listopada 2012 roku, kiedy znakomicie zaprezentował się w turnieju ATP 1000 w Paryżu. Tam również wystąpił w eliminacjach, a potem świetnie spisywał się w turnieju głównym, gdzie doszedł aż do finału, w którym musiał uznać wyższość Hiszpana Davida Ferrera. Po drodze wyeliminował m.in. Andy’ego Murraya, który w ubiegłym roku wygrał igrzyska olimpijskie i swój pierwszy turniej wielkoszlemowy - US Open. Brytyjczyk stanie na drodze Polaka w półfinale Wimbledonu.

Sukces łodzianina w Paryżu nie mógł przejść bez echa. - Udało mi się znaleźć sponsora głównego, z czym borykałem się przez dłuższy okres. Teraz nie muszę się martwić o pensje dla swoich trenerów i mogę skupić się na zajęciach. To była najważniejsza zmiana - mówił INTERIA.PL Janowicz.

Od razu też zdecydowanie podskoczył w rankingu ATP. Rok 2011 kończył na 221. miejscu, natomiast poprzedni już na 26!

Specyficzny Jerzyk

- Jeśli chodzi o samą osobę to pozostałem tym samym specyficznym Jerzym Janowiczem i to się raczej nie zmieni - dodał łodzianin.

Polak podbija kibiców swoją grą opierającą się na mocnym serwisie (203 cm wzrostu robi swoje), jednym z najszybszych w męskim tenisie, dobrym operowaniu z głębi kortu, głównie forhendem, ale potrafi także zaskoczyć nieszablonowością (skuteczne skróty), a trudno przejść obojętnie wobec jego zachowania na korcie.

Najdobitniej uwidoczniło się to w tegorocznym Australian Open, kiedy Janowicz wdał się w długą dyskusję z sędzią po jednej z ważnych piłek w meczu z Hindusem Somdevem Devvarmanem. Filmik z tej sytuacji stał się hitem Internetu. Od razu można było sobie przypomnieć Johna McEnroe, który znany był nie tylko z gry w tenisa, ale również z ekstrawaganckiego zachowania na korcie. Amerykanin często kłócił się z sędziami, co kończyło się dyskwalifikacjami.

W Melbourne 22-letni Polak odpadł jednak w trzeciej rundzie, podobnie było w Rolandzie Garrosie i ten szczebel do tej pory był jego maksimum w "dorosłym" Wielkim Szlemie.

Wszystko zmieniło się w trwającym właśnie Wimbledonie. Dobra gra, a także doza szczęścia (szybkie odpadnięcia Szwajcara Rogera Federera i Hiszpana Rafaela Nadala będących w tej samej "ćwiartce" drabinki), spowodowały, że pierwszy raz w historii mieliśmy polski ćwierćfinał Wielkiego Szlema, a teraz Janowicz awansując do półfinału przebił osiągnięcia Wojciecha Fibaka w grze pojedynczej: dwa ćwierćfinały Rolanda Garrosa w 1977 i 1980, ćwierćfinał Wimbledonu i US Open w 1980.

Łodzianin na pewno też podskoczy w rankingu ATP - z 22. miejsca przesunie się do drugiej dziesiątki. Wyżej w historii polskiego męskiego zawodowego tenisa był tylko Fibak.

- Moje marzenia są związane z tenisem i po cichu wyobrażam sobie jakiś finał wielkoszlemowy - mówił Janowicz INTERIA.PL. Czy spełnią się one już za kilka dni?

Jerzy Janowicz

urodzony 13 listopada 1990 roku w Łodzi

osiągnięcia juniorskie

2007

finał US Open

połfinał Orange Bowl 3. miejsce (nieoficjale mistrzostwa świata juniorów)

2008

w styczniu 5. na świecie

finał Rolanda Garrosa

osiągnięcia seniorskie

2011

mistrz Polski

2012

III runda Wimbledonu

finał ATP 1000 - Paryż

wywalczenie awansu do Grupy I strefy euro-afrykańskiej w Pucharze Davisa

2013

III runda Australian Open

awans do barażu o Grupę Światową Pucharu Davisa

ćwierćfinał ATP 1000 - Rzym

III runda Rolanda Garrosa

półfinał Wimbledonu

zarobki (do rozpoczęcia Wimbledonu): 1 158 480 dolarów.

Autor: Paweł Pieprzyca

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje