Reklama

Reklama

Jerzy Janowicz: Nigdy nikogo nie naśladowałem. Trzeba być sobą

- Będzie ciężko, ale zrobimy wszystko, by wygrać - mówi Jerzy Janowicz w rozmowie z RMF FM przed meczem z Litwą. W weekend w Płocku "Biało-czerwoni" zagrają w pierwszej rundzie Grupy I strefy euroafrykańskiej. Zapytaliśmy lidera naszej kadry o ten mecz, a także o… młodsze tenisowe pokolenie

Maciej Jermakow: Na początku nie mogę nie zapytać o zdrowie. Wszystko już w porządku?

Reklama

Jerzy Janowicz:Wydaje mi się, że tak. Podczas turnieju w Montpellier było trochę pechowo, nabawiłem się zapalenia oskrzeli, było też zagrożenie zapalenia płuc. Więc tym bardziej wygrany półfinał był dla mnie bardzo istotny. Niestety, w finale musiałem już zejść z kortu. Ale ostatni tydzień przepracowałem bardzo mocno, chciałem się obudować i teraz jest wszystko ok.

Powrót do ojczyzny i możliwość  gry przed własną publicznością to dla was coś wyjątkowego?

- Jak najbardziej. Ja zawsze chętnie biorę udział w meczach kadry - od 2008 roku opuściłem tak naprawdę tylko dwa mecze. Raz byłem kontuzjowany, raz nie zostałem powołany. Lubię ten rodzaj rywalizacji, zawsze się do tych meczów "palę".

W przeciwieństwie do innych drużyn, w polskiej kadrze nikogo do gry namawiać nie trzeba. To zasługa świetnej atmosfery w ekipie?

- Tak, atmosfera jest bardzo dobra. Teraz brakuje kilku zawodników, z którymi graliśmy w ostatnich latach, czyli Michała Przysiężnego czy Mariusza Fyrstenberga, gramy więc trzema singlistami i jednym deblistą. Mamy dzięki temu większą możliwość roszad w drużynie. Nawet jeśli ktoś złapie kontuzję z singlistów, to nie oddamy punktów za darmo. Atmosfera jest dobra, skład jest nowy i mam nadzieję, że juniorzy szybko się "dotrą".

W starciu z Litwinami, drużyną teoretycznie dużo słabszą, motywacja odegra szczególną rolę?

- Ja bym powiedział, że  Litwa to niezwykle niebezpieczny przeciwnik. Znam Ricardasa Berankinsa (najwyżej notowany zawodnik rywali - red.) bardzo dobrze, on jest z mojego rocznika, grałem z nim dwa razy. Wiem, jaki ma styl, ma świetną wydolność, spokojnie może rozegrać wiele setów. Nawierzchnia jest szybka, taka jaką lubimy, ale Berankins też taką lubi, bo gra z kontry. Będzie ciężko, ale zrobimy wszystko, by wygrać.

Wspomniałeś o juniorach, wśród nich jest Kamil Majchrzak, który też trenuje w Łodzi, a teraz debiutuje w kadrze. To nadzieja naszego tenisa?

- Według mnie to jest aktualnie jedyny taki młody zawodnik, który ma ogromną szansę wbić się do pierwszej setki. Wiadomo, że ciężko przewidywać co będzie, wejść do setki nie jest łatwo. Kamil to ciekawy zawodnik, dobrze przygotowany fizycznie, podobny trochę do Berankinsa, też gra z kontry. Zobaczymy...

Dla tego młodego pokolenia jesteś wzorem i autorytetem. To jest jakieś obciążenie, myślisz o tym?

- Niestety nie. Ja jak byłem młodszy też chciałem być jak Sampras, ale nigdy nie chciałem go naśladować. I tak naprawdę nigdy nikogo nie naśladowałem, nie chciałem kopiować, chciałem być sobą.

I to radzisz też młodszemu pokoleniu?

- Tak. Wydaje mi się, że każdy zawodnik powinien tworzyć swoją grę, a nie zachowywać się jak inni. Nie powinien kopiować innych.

Dowiedz się więcej na temat: Jerzy Janowicz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje