Reklama

Reklama

Jerzy Janowicz i Lleyton Hewitt dokończą mecz w piątek

Rozstawiony z numerem 15. Jerzy Janowicz i Australijczyk Lleyton Hewitt, były lider rankingu ATP World Tour, poczekają do piątku na możliwość dokończenia meczu drugiej rundy w wielkoszlemowym turnieju na trawiastej nawierzchni w Wimbledonie. Deszcz zmusił tenisistów, by udali się do szatni przy stanie 4:4 w drugim secie. Pierwszego wygrał Polak 7:5.

Ten mecz brytyjska prasa anonsowała w czwartkowych wydaniach gazet jako starcie "młodości i doświadczenia" albo "jednego z najszybszych serwisów z najlepszym returnem na świecie". Jednak pełna zgoda panowała jeśli chodzi o charakterystykę obu graczy słynących z waleczności, zaciętości, porywczości i emocjonalności.

Reklama

Bez dwóch zdań, obaj od pierwszych piłek potwierdzili, że oczekiwania te nie były na wyrost. Ich mecz przypominał bowiem pojedynek rewolwerowców na Dzikim Zachodzie. Obaj dosłownie strzelali piłkami po liniach, a grając na najwyższym poziomie ryzyka walczyli o każdy punkt, jakby miał decydować o losach całego spotkania.

Obustronne bombardowanie i dążenie do maksymalnego skracania wymian uczyniło to widowisko bardzo dynamicznym i ciekawym dla kibiców. Wśród nich najgłośniejsza - jak zwykle - okazała się grupka Australijczyków ubranych w żółte koszulki i zielone spodenki, nazywająca siebie "Fanatics".

Jeździ ona za swoimi tenisistami po Europie, z turnieju na turniej, a we wrześniu odwiedziła też Warszawę, gdzie na Torwarze wspierała swoją reprezentacje w barażu o miejsce w Grupie Światowej rozgrywek o Puchar Davisa. Zawsze budzi rozbawienie odpowiednim doborem repertuaru, jeśli chodzi o śpiewanie "przerobionych" odpowiednio standardów muzycznych, a także wymyślne bojowe okrzyki.

Równą pomysłowością wykazywała się w czwartek wspierając "Rusty’ego". Jednak ten doping nie przeszkadzał Janowiczowi, a chwilami można było odnieść wrażenie, że dodatkowo go motywuje, podnosząc poziom adrenaliny.

Obaj zawodnicy utrzymywali swoje podania w pierwszych dziesięciu gemach, zanim w jedenastym łodzianin nieoczekiwanie przełamał podanie Hewitta. Chwilę później utrzymał własny serwis i zapisał na swoim koncie pierwszego seta.

W drugim również nikomu nie udało się zdobyć "breaka" do stanu 4:4, gdy konieczne okazało się przerwanie spotkania ze względu na wzmagający się deszcz. Pół godziny później spiker ogłosił, że ze względu na "niezbyt dobrze rokujące prognozy na wieczór gry zostały przełożone na dzień następny". Oznacza to, że Janowicz i Hewitt wrócą na kort numer 2 w drugim z piątkowych pojedynków.    

Tego dnia o awans do trzeciej rundy już powinna walczyć Agnieszka Radwańska (nr 4.) z Portugalką Michelle Larcher de Brito. Jednak te plany morze nieco skorygować fakt, iż - jak donoszą królewskie służby meteorologiczne - "w poniedziałek przez cały dzień prawdopodobieństwo wystąpienia intensywnych opadów deszczu wynosi 70 procent".

W czwartek, przed pogorszeniem pogody, do trzeciej rundy singla awansował Łukasz Kubot, pokonując Serba Dusana Lajovicia 6:7 (4-7), 7:6 (7-4), 6:3, 7:6 (7-3). Teraz na drodze ubiegłorocznego ćwierćfinalisty stanie dziewiąty w rankingu ATP World Tour Kanadyjczyk Milos Raonic, rozstawiony z numerem ósmym.

Oprócz Kubota swoje mecze w grach podwójnych i mieszanych dokończyli wszyscy Polacy.

Po wycofaniu się jednej z par szansę na występ w tegorocznym Wimbledonie otrzymała Klaudia Jans-Ignacik, która razem z Ukrainką Julią Bejgelzimer były pierwszymi na liście oczekujących. Nie dość, że wskoczyły do głównej drabinki, to pokonały na otwarcie Belgijkę Kirsten Flipkens i Słowaczkę Domnikę Cibulkovą 6:4, 6:4.

W drugiej rundzie na ich drodze staną Su-Wei Hsieh z Tajwanu i Chinka Shuai Peng, para numer jeden w drabince.

Nie powiodło się za to Katarzynie Piter i Austriaczce Yvonne Meusburger, które poniosły w pierwszej rundzie porażkę z Amerykankami Liezel Huber i Lisą Raymond (nr 15.) 0:6, 5:7. Ich los w tej samej fazie podzielił polsko-amerykański debel Mariusz Fyrstenberg i Amerykanin Rajeev Ram, który przegrał z Czechem Radkiem Stepankiem i Leanderem Paesem z Indii (nr 5.) 2:6, 6:7 (4-7), 6:3, 4:6.

Udział w rywalizacji mikstów rozpoczął Tomasz Bednarek razem z Amerykanką Vanią King, prowadzoną przez polskiego trenera Macieja Synówkę. Po południu pokonali Divij Sharan z Indii i Japończyka Shuko Aoyamę 6:4, 6:4. Teraz polsko-amerykański duet spotka się z Hao-Ching Chan z Tajwanu i Białorusinem Maksem Mirnym (nr 14.).

Z Londynu Tomasz Dobiecki

Wyniki czwartkowych meczów 2. rundy gry pojedynczej mężczyzn:

Łukasz Kubot (Polska) - Dusan Lajovic (Serbia) 6:7 (4-7), 7:6 (7-4), 6:3, 7:6 (7-3)

Roger Federer (Szwajcaria, 4) - Gilles Muller (Luksemburg) 6:3, 7:5, 6:3

John Isner (USA, 9) - Jarkko Nieminen (Finlandia) 7:6 (19-17), 7:6 (7-3), 7:5

Denis Istomin (Uzbekistan) - Julian Reister (Niemcy) 7:6 (9-7), 6:4, 6:4

Stanislas Wawrinka (Szwajcaria, 5) - Lu Yen-Hsun (Tajwan) 7:6 (8-6), 6:3, 3:6, 7:5

Jo-Wilfried Tsonga (Francja, 14) - Sam Querrey (USA) 4:6, 7:6 (7-2), 6:7 (4-7), 6:3, 14:12

Tommy Robredo (Hiszpania, 23) - Adrian Mannarino (Francja) 6:4, 6:1, 7:6 (7-5)

Rafael Nadal (Hiszpania, 2) - Lukas Rosol (Czechy) 4:6, 7:6 (8-6), 6:4, 6:4

Nick Kyrgios (Australia) - Richard Gasquet (Francja, 13) 3:6, 6:7 (4-7), 6:4, 7:5, 10:8

Jiri Vesely (Czechy) - Gael Monfils (Francja, 24) 7:6 (7-3), 6:3, 6:7 (1-7), 6:7 (3-7), 6:4

Simone Bolelli (Włochy) - Philipp Kohlschreiber (Niemcy, 22) 4:6, 6:4, 6:3, 2:6, 7:5

Milos Raonic (Kanada, 8) - Jack Sock (USA) 6:3, 6:4, 6:4

Michaił Kukuszkin (Kazachstan) - Frank Dancevic (Kanada) 6:3, 6:3, 6:2

Kei Nishikori (Japonia, 10) - Denis Kudla (USA) 6:3, 6:2, 6:1

Dowiedz się więcej na temat: Jerzy Janowicz | Lleyton Hewitt | Wimbledon

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje