Reklama

Reklama

Jennifer Capriati odpowie za prześladowanie i pobicie byłego chłopaka

Amerykanka Jennifer Capriati odpowie przed sądem za prześladowanie i pobicie byłego chłopaka, do czego miało dojść w walentynki. Rozprawę wyznaczono na 17 kwietnia, a do tego czasu była liderka rankingu tenisistek WTA Tour pozostanie na wolności.

Taką decyzję podjął na wstępnej rozprawie sąd stanowy Florydy w Palm Beach. 36-letnia Capriati spotykała się z młodszym od niej o osiem lat Ivanem Brannanem, od maja 2011 do lutego 2012 roku.

Reklama

Ostatnio spotkali się w walentynki w jednym z klubów sportowych w North Palm Beach i - jak wynika z zeznań świadka - była tenisistka krzyczała na mężczyznę i kilkakrotnie uderzyła go pięścią w klatkę piersiową. Przerwała atak dopiero po interwencji instruktora jogi.

Poszkodowany opowiedział podczas przesłuchań na posterunku policji także o siedmiu innych atakach byłej liderki rankingu na jego osobę. Wszystkie miały miejsce już po rozpadzie ich związku. Oskarżona nie przyznaje się do winy, a nawet twierdzi, że po prostu broniła się przed słowną napaścią mężczyzny, który ponoć od dawna ją dręczy i obraża.

Capriati wygrała 14 turniejów, w tym trzy wielkoszlemowe - Australian Open (2001-02) i Roland Garros 2001. Była też mistrzynią olimpijską w singlu w Barcelonie w 1992 roku. Po raz pierwszy świat usłyszał o niej, gdy w 1990 r., w wieku 14 lat, dotarła do półfinału paryskiej imprezy.

W 1993 r. jej kariera załamała się, do czego przyczyniło się poważne pogorszenie jej stosunków z ojcem i trenerem zarazem. Na dodatek policja zatrzymała ją za kradzież w sklepie oraz posiadanie marihuany. Po tych perturbacjach i trzyletniej przerwie wróciła na korty i po czterech sezonach objęła prowadzenie w klasyfikacji WTA Tour.

Ogłosiła zakończenie kariery w 2004 roku, z bilansem 430 wygranych meczów i 176 porażek, a także zarobionych ponad dziesięciu milionów dolarów. Zniknęła z życia publicznego, ale przed dwoma laty w prasie pojawiły się informacje, że trafiła do szpitala na oddział intensywnej terapii po - zdaniem jej rzeczniczki - "przypadkowym przedawkowaniu leków".

Dowiedz się więcej na temat: Jennifer Capriati

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje