Reklama

Reklama

Jans-Ignacik: Grałam w tenisa do siódmego miesiąca ciąży

Klaudia Jans-Ignacik jest jedną z nielicznych zawodniczek rywalizujących w turniejach WTA Tour, które po urodzeniu dziecka wróciły na kort. Polce niełatwo było zrezygnować chwilowo z tenisa. - Grałam jeszcze trochę do siódmego miesiąca ciąży - podkreśliła.

- Ciążę znosiłam bardzo dobrze, obyło się bez żadnych problemów. Dzięki temu cały czas przygotowywałam organizm na powrót, m.in. ćwicząc często jogę. To z pewnością pozwoliło mi szybciej wznowić treningi - zaznaczyła cytowana na stronie WTA Jans-Ignacik.

Specjalizująca się w grze podwójnej zawodniczka w sierpniu urodziła córeczkę Anielę, a trzy miesiące później już pojawiła się na zajęciach na korcie.

- Nie było łatwo, ale wiedziałam, że muszę włożyć więcej wysiłku niż zazwyczaj, by odzyskać dawną formę - dodała 29-letnia tenisistka.

Reklama

Jej pierwszym turniejem po przerwie związanej z macierzyństwem była rozgrywana w drugiej połowie stycznia impreza niższej rangi we Francji. W parze z Ukrainką Maryną Zaniewską dotarła do ćwierćfinału.

- Byłam bardzo podekscytowana tym startem. W inauguracyjnym meczu pojawiła się mała nerwowość, ale zniknęła po pierwszym secie. Potem grało mi się już tak, jakbym w ogóle nie zawieszała kariery - oceniła mieszkająca w Warszawie deblistka.

Tydzień później w duecie z Rumunką Raluką Olaru dotarła do tego samego etapu turnieju WTA w Paryżu. Obecnie zaś przebywa w Acapulco, gdzie w zawodach tej samej rangi - wraz z Zaniewską - czeka na półfinałowy mecz. Jak zaznaczyła, na razie w podróżach na kolejne występy nie towarzyszy jej córka.

- Jest jeszcze za mała, ale już wkrótce się to zmieni. Prawdopodobnie zabiorę ją ze sobą na kwietniowy turniej w Katowicach. Ustaliliśmy jednak z bliskimi, że za rok będzie mi towarzyszyć w Meksyku. Będzie się tu świetnie bawić, biegając po plaży, a i ja się będę dobrze czuła, mając ją obok siebie - zaznaczyła Jans-Ignacik.

Urodzona w Gdyni zawodniczka dodała, że pomocą w opiece nad pociechą służą jej i mężowi dziadkowie Anieli.

- Jesteśmy ogromnymi szczęściarzami, że ich mamy. Nasi rodzice uwielbiają spędzać czas z małą i jestem wówczas o nią spokojna. Codziennie dostaję wiadomość "Je, śpi i chodzi" i niczego więcej mi nie potrzeba - powiedziała.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne