Reklama

Reklama

Janowicz po zabiegu, ale chce zagrać w Wiedniu

Mimo urazu i niedawnego zabiegu, Jerzy Janowicz przymierza się do startu w turnieju ATP w Wiedniu. Musi jednak uważać na kontuzjowane kolano.

Co? Gdzie? Kiedy? Bądź na bieżąco i sprawdź Sportowy Kalendarz!

Janowicz zagra w Wiedniu bez brania blokady na osłabione kolano. - Będzie czuł ból, ale dzięki temu będzie lepiej kontrolował sytuację - powiedziała matka tenisisty z Łodzi Anna Janowicz.

W ubiegłą środę Janowicz przeszedł w Warszawie zabieg wstrzykiwania komórek macierzystych do kolana. Wcześniej zdiagnozowano u niego naderwanie przyczepu więzadła rzepki. Tuż po zabiegu łodzianin zapewnił na portalu społecznościowym, że na rozpoczynający się 19 października turniej w Wiedniu będzie gotowy, ale jego matka zaznaczyła, że jest to optymistyczny wariant, istniało zagrożenie, że niespełna 25-letni zawodnik przedwcześnie zakończy sezon.

Reklama

- Syn postanowił jednak, że chce spróbować. To jego samodzielny wybór, bo tylko on wie, jak się czuje. Nie jest jeszcze gotowy na 100 procent, ale postanowił zaryzykować. Nie wiadomo jeszcze, jak się ułoży drabinka. Może będzie miał szczęście przy losowaniu? Przed nim trzy ważne imprezy, na których może zdobyć cenne punkty - podkreśliła w piątek Anna Janowicz.

Jak dodała, jej syn był zdecydowany na szybki powrót do rywalizacji już po pierwszym treningu po zabiegu, czyli w poniedziałek. Po turnieju w stolicy Austrii w planach łodzianina są jeszcze zmagania w Bazylei i Paryżu. Wszystkie są halowymi turniejami.

- Bardzo możliwe, że fakt, iż dobrze się czuje w takich imprezach miał też wpływ na jego decyzję. Nie myślał raczej o tym, by w pierwszej kolejności odpuścić Wiedeń, bo tam ma pewne miejsce w głównej drabince. W kolejnych zawodach będzie przebijał się przez eliminacje i to raczej z nich ewentualnie potem prędzej by zrezygnował - zaznaczyła matka 62. rakiety świata.

Przyznała, że łodzianin wciąż odczuwa ból, ale podczas gry sytuacja z kolanem nie powinna się pogorszyć.

- Mogłoby znowu dojść do naderwania rzepki i stanie się to uraz przewlekły, który niektórych tenisistów zmusił nawet do zakończenia kariery. Ale nie myślimy w ogóle o takim scenariuszu - zastrzegła.

Ból zaś ma mu pomóc kontrolować sytuację i dlatego nie zdecydował się on na zastosowanie blokady.

- Gdyby z niej korzystał, to grałby na maksa, bo nic by nie czuł. A tak będzie bardziej uważał na to kolano, żeby nie przesadzić - argumentowała.

Dodała, że uraz daje się jej synowi we znaki nie tyle przy zwykłym odbijaniu piłki, co raczej przy serwowaniu.

- Bo wychodzi do tego z tej lewej nogi. Ale zobaczymy. Zostało jeszcze kilka dni. Liczymy na to, że sytuacja jeszcze się poprawi. Syn leci do Wiednia w sobotę. Pierwszy mecz rozegra najprawdopodobniej w poniedziałek. Priorytet przy wtorkowych terminach będą mieli zapewne zawodnicy, którzy wrócą z turniejów w Azji. Chyba że Jerzy trafi na któregoś z nich, to może zagrać później - zaznaczyła.

Anna Janowicz zwróciła uwagę, że to już końcówka sezonu i wielu tenisistów ma kłopoty zdrowotne oraz jest zmęczonych. Daje to nadzieję, że potencjalni rywale jej syna również nie będą w swojej najlepszej dyspozycji.

- Większość ma kontuzje i Jerzy uznał, że w miarę możliwości musi spróbować zagrać. A próbować zawsze warto - skwitowała.

Reklama

Reklama

Reklama