Reklama

Reklama

Janowicz: Miałem tylko zagrać w kwalifikacjach

Zajmujący 69. miejsce w światowym rankingu Jerzy Janowicz, awansując do finału turnieju ATP Tour Masters 1000 w Paryżu, stał się największym odkryciem tej imprezy. Polski tenisista przyznał, że jadąc do stolicy Francji myślał, że skończy grę na kwalifikacjach.

- Nie mogę uwierzyć w to, co się dzieje. Jak to możliwe? Przyjechałem, żeby wystąpić w eliminacjach, a nagle po paru dniach jestem w finale. Sam nie wiem, jak tego dokonałem, ale jutrzejszy mecz już na mnie czeka - powiedział tuż po pokonaniu 20. w rankingu ATP World Tour Francuza Gilles'a Simona.

Reklama

Niespełna 22-letni Janowicz zyskał sympatię paryskiej publiczności kombinacyjną grą i ekspresyjnym zachowaniem. Po ostatniej akcji półfinału dał wyraz swojej radości, padając na kort i płacząc z radości.

- Miałem wtedy tysiąc różnych myśli w głowie. Przy piłce meczowej czułem się trochę dziwnie. Miałem nawet gęsią skórkę - dodał pochodzący z Łodzi tenisista.

Polak zaznaczył, że to, iż publiczność w hali Bercy wspierała w większym stopniu jego rywala, tylko go mobilizowało. - To, że kibice bili brawo, gdy popełniłem błąd lub zepsułem serwis tylko mi pomagało. Radzę sobie z takimi zachowaniami bez problemu - zapewnił.

Dzień wcześniej Janowicz, który dzięki świetnym występom w Paryżu w najnowszym rankingu prawdopodobnie awansuje do czołowej "30", wspominał o tym, że zainteresowały się nim wszystkie polskie stacje telewizyjne, które odwiedzają jego rodzinny dom. W sobotę na pomeczowej konferencji prasowej okazało się, że do grona jego sympatyków dołączył także Bronisław Komorowski. Łodzianin został zapytany, czy to prawda, że prezydent kontaktował się z nim. - Nie jestem pewny, czy mogę odpowiedzieć na to pytanie, ale prawdopodobnie tak - powiedział z uśmiechem.

Klasę Polaka docenił także Simon, który przyznał, że rywal niczym go nie zaskoczył. - Dokładnie wiedziałem, czego się spodziewać, ale to nie zmienia faktu, że nie mogłem zaprezentować swojego stylu gry. Janowicz był pewny siebie, a jego serwis był bardzo trudny do odbioru. Myślę, że mogę się zaliczyć do grona tenisistów najlepiej przyjmujących podanie przeciwnika, a i tak nie miałem najmniejszych szans przy jego zagraniach - podsumował Francuz.

Dowiedz się więcej na temat: Jerzy Janowicz | tenis | ATCCARGO

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje