Janowicz miał się pokazać w Katowicach, ale zachorował

Wydarzeniem dnia na BNP Paribas Katowice Open miał być pokazowy mecz Jerzego Janowicza z Łukaszem Kubotem, czyli reprezentantów Polski, którzy w niedzielę wywalczyli awans do baraży o Grupę Światową Pucharu Davisa pokonując RPA 3-1. "Jerzyk" niestety nie mógł zagrać, tłumacząc się chorobą.

- Bardzo żałuję, bo zależało mi, by tu zagrać. Niestety, po niedzielnym meczu z RPA (w Zielonej Górze - red.) lekarz stwierdził u mnie zapalenie gardła i górnych dróg oddechowych i nie pozwolił mi zagrać. Bardzo wszystkich przepraszam - powiedział Janowicz zebranym w "Spodku" kibicom.

Reklama

W takim wypadku na placu boju pozostał tylko Kubot, który spotkał się z dwoma młodymi tenisistami. Na pierwszy ogień poszedł Hubert Hurkacz. 16-letni wrocławianin pokazał kilka ciekawych zagrań, próbował nawet hot-doga, czyli uderzenia tyłem między nogami, które mu jednak nie wyszło, ale na starego wygę to było trochę za mało. Kubot wygrał 4:0.

Publiczność zebrana w "Spodku" więcej emocji przeżyła w następnym pojedynku. Naprzeciw Kubota stanął niespełna 18-letni Szymon Walków i postarał się o nie lada niespodziankę. Chociaż przegrywał 2:3, a serwis miał rywal, to Walków nie tylko przełamał doświadczonego Kubota doprowadzając do remisu 3:3, ale w rozgrywanym potem na normalnych zasadach tie-breaku zwyciężył 7-3!. Przed pierwszą piłką meczową jakiś kibic zebrany na trybunach krzyknął do Łukasza: Nie poddawaj się!, co wywołało burzę braw, ale mimo serwisu 30-letni Polak przegrał punkt i cale spotkanie.

Walków zaprezentował dobrą grę z głębi kortu, udane ataki przy siatce i podobnie jak Hurkacz popisywał się hot-dogiem, które to zagrania nie przyniosły mu może bezpośrednio punktów, ale kilka razy utrzymały go w walce.

- Osiągnęliśmy historyczny sukces w Pucharze Davisa. Już to mówiłem, ale sądzę, że w barażu spotkamy się z Niemcami, choć nie miałbym nic przeciwko, żebyśmy zagrali z Japonią u siebie - mówił Kubot już na konferencji prasowej. - Może być Japonia na własnym terenie - dodał Janowicz, który w Zielonej Górze walczył nie tylko z przeciwnikami, ale i chorobą. - Przeziębiłem się już we wtorek, prawie nie trenowałem. "Jechałem" jednak na Red Bullu i Apapie i w niedzielnym meczu nie miałem nawet chwili zwątpienia - stwiedził "Jerzyk".

"Biało-czerwoni" 13-15 września mogą się zmierzyć z jedną z ośmiu drużyn: Hiszpanią, Austrią, Chorwacją, Szwajcarią, Niemcami, Australią, Belgią i Japonią. Losowanie już w środę.

Z Katowic Paweł Pieprzyca


Dowiedz się więcej na temat: Jerzy Janowicz | Łukasz Kubot | WTA Katowice | Katowice

Reklama

Reklama

Reklama