Reklama

Reklama

Iga Świątek w Wimbledonie: Nie jestem legendą jak Serena

Zdaję sobie sprawę, że to duży przywilej otwierać pierwszy wtorek Wimbledonu na Korcie Centralnym i być może kilka innych dziewczyn, które tu wygrywały cały turniej zasłużyły na to. Ale przez ostatnie tygodnie również dałam powód, żeby tu zagrać, a w ostatecznym rozrachunku to mecz jak każdy inny – trzeba go wygrać, zaprezentować się jak najlepiej na korcie - mówi Iga Świątek.

Na ile pierwszy mecz w Wimbledonie jest miarodajny, że twoja forma jest porównywalna do tej, którą imponowałaś na kortach twardych i ziemnych?

- Szczerze, trudno mi na to odpowiedzieć. Nie jestem tego w stanie określić. Faktycznie, gdy gram na mączce mam w sobie więcej pewności, że w każdej sytuacji sobie poradzę. Trawa jest o tyle specyficzna, że mam wrażenie, że wyrównuje szanse. Serwis robi główną robotę, w odbiorze jest trudniej wtedy przejąć inicjatywę. Ja wciąż muszę się jeszcze tego nauczyć i dostosować, ale z każdym meczem tutaj będę nabierała większego doświadczenia.

Reklama

Czy wiesz, skąd wzięła się swego rodzaju zapaść po pierwszym gładko wygranym 6:0?

- Nie nazwałabym tego zapaścią, po prostu trochę się zdekoncentrowałam. Nie grałam meczu przez trzy tygodnie, a to jest mimo wszystko długa przerwa, wcześniej przez długi czas byłam w rytmie meczowym. Ale najważniejsze, że szybko znowu się skoncentrowałam i nie sprawia to, że czuję się mniej pewnie. Wiem, że jak bardziej tego przypilnuję, to nie powtórzy się w kolejnym meczu.

Jakie masz odczucia po debiucie na Korcie Centralnym w Londynie?

- Bardzo dobrze się czuję, nawierzchnia nie jest tak wytarta jak na kortach treningowych. Ale też na pewno trzeba czasu, by dostosować się do warunków, a trawa jest bardzo podatna na temperaturę i wilgoć. Ale grać na tym korcie to prawdziwa przyjemność. Przyzwyczaiłam się już, że mam duże trybuny wokół siebie, mimo wszystko  łatwiej się skoncentrować, a publiczność zachowuje się elegancko.

A propos Kortu Centralnego, jak odniesiesz się jeszcze do opinii, że to nie ty powinnaś otwierać drugi dzień na nim, bo nie wygrałaś jeszcze Wimbledonu?

- Nie podchodzę do tego w ten sposób. Zdaję sobie sprawę, że to duży przywilej otwierać wtorek na korcie centralnym i być może kilka innych dziewczyn, które tu wygrywały - jak Serena Williams, Petra Kvitova czy Simona Halep, zasłużyły na to, podczas gdy moim największym osiągnięciem tutaj była do tej pory czwarta runda. Ale przez ostatnie tygodnie zapracowałam na to swoją regularnością, żeby mieć ten przywilej, w ostatecznym rozrachunku to mecz jak każdy inny - trzeba go wygrać, zaprezentować się jak najlepiej na korcie, to dla mnie najważniejsze. Potem mogę pomyśleć o tradycji i historii, ale cieszę się bardzo, że mogłam zaprezentować swój tenis przed tak liczną publicznością w tak ważnym miejscu.

Wygrałaś już po raz 36. z rzędu, dawno pobiłaś liczbą kolejnych zwycięstw siostry Williams. Czujesz już, że należysz do tej samej kategorii tenisistek?

- Nie do końca, Venus i Serena to tenisowe legendy, ja taką zupełnie nie jestem. Oczywiście dla mnie też niezwykłe jest osiągnąć taki rekord, to efekt ciężkiego treningu i podejścia do każdego meczu. Ale bicie takich serii to nie jest też cel sam w sobie oczywiście. Każdy mecz traktuję tak samo, chcę wygrać bez względu na to, czy to Wielkim Szlem czy każdy inny turniej. Tak naprawdę to nie ma znaczenia.

Jesteś inspiracją do poprawiania wyników dla innych tenisistów, co przyznały wczoraj Katarzyna Kawa czy Maja Chwalińska. Ale czy inspiracją dzisiaj dla Ciebie były wczorajsze niespodziewane zwycięstwa Kasi i Mai?

- Trudno mi się jakoś do tego odnieść, nie byłam przygotowana na to pytanie... To super, że wszystkie wygrałyśmy. Ale ja swoją motywację i sposób podejścia do meczu opieram na tym, co sama chcę zrobić. Czasami wręcz w ogóle nie śledzę gry innych zawodniczek, ale z wynikami Kasi i Mai byłam na bieżąco, interesowałam się i kibicowałam im od eliminacji jak koleżanka. Maja jest moją najlepszą przyjaciółką, nie patrzę na nią jak na rywalkę, tylko po prostu jej kibicuję i jestem naprawdę szczęśliwa, że tutaj gra. To dla niej ważne osiągnięcie. Jako juniorki przez pięć lat podróżowałyśmy na te same turnieje i teraz znowu to fajne, że przyjaciółka z tego samego kraju w tak dużym turnieju.

Pytał i notował w Londynie Tomasz Mucha, Interia

Wimbledon 2022. Transmisje na kanałach Polsatu

Mecze 135. edycji Wimbledonu, między innymi z udziałem Igi Świątek, oglądać można w kanałach telewizyjnych Polsat Sport, Polsat Sport Extra, Polsat Sport News oraz bez reklam w Polsat Sport Premium 1 i 2, a także w czterech specjalnych serwisach telewizyjnych Polsat Sport Premium 3, 4, 5, 6.

Przez cały czas trwania turnieju kibice zobaczą na żywo kilkaset godzin transmisji meczowych, a także codzienny program studyjny oraz kronikę meczową. Dzięki serwisowi Polsat Box Go wszystkie mecze ze sportowych anten Polsatu można także oglądać na wielu urządzeniach, również tych mobilnych.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL