Reklama

Reklama

Hurkacz - Murray. Andy Murray - szkocki wojownik

Hubert Hurkacz zagra dziś w ćwierćfinale turnieju ATP w Metz z Andym Murray’em. Brytyjczyk ma 34 lata, wygrał w tenisie prawie wszystko, co było do wygrania. Sukcesy opłacił ciężkimi kontuzjami, w biodrze ma metalową blaszkę, a mimo to wciąż chce grać. I rozstawionemu z „jedynką” Polakowi na pewno nie odpuści. Dzisiejsze spotkanie rozpocznie się około godziny 16.00. Transmisja w Polsat Sport Extra, relacja na żywo w Interii.

Na ten obrazek trudno się patrzy nawet dziś. Konferencja przed turniejem Australian Open w 2019 roku. Andy Murray przemawia do dziennikarzy, ale co chwila przerywa. Zalewa się łzami. Wyraźnie cierpi.

Andy Murray we łzach

- Chcę tu zagrać. Mogę to zrobić na pewnym poziomie, choć nie jest to ten poziom, który by mnie cieszył. Ból jest zbyt wielki. Granie z takim bólem nie jest czymś, co chciałbym kontynuować - mówił. - Potrafię grać z  ograniczeniami, ale to nie pozwala mi czerpać radości z treningu, z rywalizacji. Zrobiłem wszystko co mogłem, by poprawić sytuację z biodrem, ale to nie pomogło zbyt wiele - dodał.

Reklama

Załamany zapowiedział: - Chciałbym zakończyć karierę po Wimbledonie. Nie jestem pewny, czy będę w stanie to zrobić. Możliwe, że Australian Open będzie moim ostatnim turniejem - mówił.

Mimo straszliwego bólu zagrał jeszcze wtedy w Australian Open. Stoczył zacięty pięciosetowy bój z Hiszpanem Roberto Bautistą Agutem. Przegrał. W meczu na telebimie organizatorzy wyświetlili film. Powrotu do zdrowia życzyli Szkotowi najlepsi tenisiści świata: Novak Djoković, Roger Federer, Caroline Wozniacki. Murray znów płakał. Ze wzruszenia.

Dwa tygodnie później leżał na stole operacyjnym. Lekarze wszczepili mu w biodro metalową blaszkę. "Mam nadzieję, że wreszcie mój ból się skończy"- pisał na profilach społecznościowych po zabiegu.

Pół roku później zameldował się już na korcie. Zagrał w Cincinnai z Richardem Gasquetem. Francuz okazał się lepszy. Lepiej czy gorzej, ale Murray wciąż gra, nie poddaje się. Jeszcze w tym samym sezonie wygrał turniej ATP 250 w Antwerpii. W tym roku przeszedł dwie rundy Wimbledonu.

Hubert Hurkacz w tym roku wygrał z Murray'em

A przecież mógłby zrezygnować i żyć sobie spokojnie, cieszyć się życiem rodzinnym, zostać ekspertem telewizyjnym, albo zarządcą akademii tenisowej. Osiągnął tak wiele. W czasie kariery tylko na korcie zarobił 62 miliony dolarów. Wygrał trzy turnieje wielkoszlemowe, 14 turniejów rangi ATP Masters 1000, 46 łącznie rangi ATP, dwukrotnie zdobył złoto olimpijskie.

I tyle już wycierpiał, że ma prawo powiedzieć dość. Przeszedł dwie operacje biodra, jedną pleców. Lekarze mówili mu, żeby przestał grać, a on gra i choć kiedyś był 1. w rankingu ATP, a dziś jest 113. to czerpie ogromną radość z tenisa.

Co go pociąga? - Każdy traktuje sport tak, jak chce, ale dla mnie najważniejsze jest zwycięstwo. Zwycięstwo bez dobrej gry to dobra rzecz, ale dobrze grać bez zwycięstwa, to jest frustrujące. Dla mnie sport to przede wszystkim zwycięstwo. To jest tak bardzo satysfakcjonujące - tłumaczył Murray podczas turnieju w Metz.

Hubert Hurkacz grał ostatnio ze Szkotem podczas turnieju w Cincinnati. Nie miał łatwo. Wygrał 7:6 (4), 6:3 w drugiej rundzie. W Metz też będzie trudno. Murray nie zapomniał jak się gra w tenisa. A jego kariera, jego życie pokazuje, że nigdy się nie poddaje.

Olgierd Kwiatkowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje