Hubert Hurkacz. Uderzenie z zamkniętymi oczami

Tenisowi fachowcy na świecie zwracają uwagę nie tylko na znakomity występ Huberta Hurkacza w turnieju Indian Wells i wielki pojedynek jaki go czeka dziś z Rogerem Federerem, ale też na jego sposób uderzania piłki – z zamkniętymi oczami.

Na ten wyjątkowy aspekt gry Polaka zwrócił uwagę dziennik "L"Equipe". Dziennikarze francuskiej gazety zastanawiają się, jak to możliwe, że w tenisie, sporcie opartym na przewidywaniu ruchów przeciwnika, na śledzeniu trajektorii piłki, w którym refleks odgrywa kluczowe znaczenie, na szczyt rankingu wdrapuje się zawodnik, grający w ten nietypowy sposób. Podczas każdej tenisowej lekcji, od najmłodszych lat, jedna z głównych głośno wypowiadanych przez trenerów komend brzmi: "patrz na piłkę!".

Federer: U Hurkacza to działa i to się liczy

Reklama

Hurkacz rozmawiał na ten temat z dziennikarzami. - Przyznaję, że to prawda. Pewnie gram tak od zawsze i minęło sporo czasu, zanim to zostało zauważone. Wiem, gdy otworzę oczy podczas uderzenia piłki to powinno mi pomóc. To na przyszłość istotna zmiana, którą będę chciał wprowadzić - zwierzał się polski tenisista w Indian Wells.

Na ten temat wypowiedział się najsłynniejszy współczesny tenisista, z którym dziś zagra Hurkacz, Roger Federer. - To bardzo interesujące, nie wiedziałem o tym. Są zawodnicy, którzy opuszczają głowę i serwują. Niektórzy mają inne swoje sposoby: oddychają z pełnymi policzkami, inni otwierają szeroko usta. Takich przyzwyczajeń nabiera się w wieku juniora. Hurkacz to robi, ja wprost przeciwnie, staram się patrzeć jak najdłużej na piłkę. Ten przypadek trudno mi zrozumieć, ale jak widać, to działa i to się liczy - opowiadał Szwajcar.

Nowy trener Polaka Craig Boynton, który w przeszłości prowadził m.in. Jima Couriera, Jennifer Capriati, Sama Querreya, powiedział, że nie zdawał sobie sprawy z tego detalu gry Hurkacza. - W tenisie u każdego zawodnika następują momenty, kiedy uderza piłkę, nie widząc jej, zwłaszcza, gdy trafiają w bok i nie odbija się sprzed siebie. Ważne, że nie stanowi to problemu dla Hurkacza - tłumaczy na łamach "L’Equipe" Boynton.

Sprawa jest na tyle ciekawa, że wypowiadają się o niej również naukowcy. Profesor Nicolas Benguigi z Uniwersytetu w Caen zauważył, że w niektórych sportach, piłki lecącej z dużą szybkością czasami się nie widzi i uderza ją automatycznie, ale... - Zawodnik powinien nie zamykać oczu albo otwierać je 150-200 milisekund przed uderzeniem. Istnieją łatwe w użyciu badania okulograficzne (śledzą ruch gałek ocznych i punkt skupienia wzroku - przyp. ok). Widocznie, skoro zawodnik znajduje się na 60. miejscu z takim problemem, badania nie są dość zaawansowane - stwierdził francuski profesor.

Jak zagubiony w supermarkecie chłopczyk, ale na korcie nie odpuszcza

Tak czy owak tym bardziej trzeba docenić wyczyn 22-letniego tenisisty z Wrocławia i ze względu na ten detal jego zachowania na korcie i z powodu, czego ostatnio dokonuje. Rok temu o tej porze był na 212. miejscu w rankingu ATP. Grywał głównie w turniejach rangi challenger, czyli w tenisowej II lidze. Dziś jest 67., a po znakomitym występie w Indian Wells, pokonaniu renomowanych zawodników - półfinalisty Australian Open Lucasa Pouille’a, finalisty US Open z 2014 roku Kei Nishikoriego i 25. w rankingu Denisa Shapovalova, Polak ma już zapewniony awans na 53. pozycję. W najbliższym notowaniu listy najlepszych tenisistów świata może być wyżej, bo przecież gra dalej w turnieju, choć w meczu z Federerem nie jest faworytem.

Hurkacz wzbudza przed tym pojedynkiem wielkie zainteresowanie. Np. Francuzi przygotowali specjalnie transkrypcję jego nazwiska - Hourcatch. Docenia się jego grę, ale też sferę mentalną, umiejętność opanowania nerwów. Pozwoliło to Polakowi zachować zimną krew w kluczowych fazach meczu z Pouille, Nishikorim i Shapovalovem.

Francuski dziennik zwraca uwagę na nieśmiałość, pewne wycofanie się, jako na rys charakteru Hurkacza. "Przypomina czasami chłopczyka zagubionego w supermarkecie, którego mama wzywa przy głównej kasie" - pisze "L"Equipe", ale dodaje, że na korcie to walczak, który nie odpuszcza.

O Polaku i jego charakterze w samych superlatywach wypowiada się Boynton, który na razie pracuje z nim "na próbę" na czas Indian Wells. - To jest chłopak powściągliwy, inteligentny, pokorny. Przypomina chłopaka z sąsiedztwa, normalnego i uprzejmego - powiedział amerykański szkoleniowiec.

Tu nic się nie zmienia. Nie tak dawno o tym samym mówił w wywiadzie dla Interii, były trener Hurkacza, Aleksander Charpantidis. - Sodówka mu nie zagraża. Jest bardzo dobrze wychowanym i poukładanym chłopcem, pochodzi z dobrego domu, ma rozsądnych rodziców. Mentalnie nie ma możliwości, żeby robił głupoty, on wie, czego chce. Jest przy tym inteligentny. Sukces nie uderzy mu do głowy. Sportowo, zawsze będzie miał mało.

Warto śledzić tę karierę. Z szeroko otwartymi oczami.

Olgierd Kwiatkowski

Dowiedz się więcej na temat: Hubert Hurkacz

Reklama

Reklama

Reklama