Reklama

Reklama

Hubert Hurkacz imponuje formą. Dominic Thiem: Zagrał naprawdę dobrze

Hubert Hurkacz zaznaczył, że czwarty w rankingu tenisistów Dominic Thiem posiada duże umiejętności i zwycięstwo nad Austriakiem w 2. rundzie turnieju ATP rangi Masters 1000 w Miami nie przyszło mu łatwo. - Musiałem zagrać na najwyższym poziomie - podkreślił wrocławianin.

Zajmujący 54. miejsce na liście ATP Hurkacz wygrał z triumfatorem niedzielnego finału imprezy ATP Masters 1000 w Indian Wells 6:4, 6:4. Thiem to najwyżej notowany tenisista, którego jak na razie udało się pokonać Polakowi. Dotychczas był nim szósty Kei Nishikori. Z Japończykiem wygrał ostatnio dwukrotnie - w Dubaju i Indian Wells (podczas drugiej z tych imprez Azjata był siódmy w rankingu).

22-letni zawodnik z Wrocławia nigdy wcześniej także nie zmierzył się z wyżej sklasyfikowanym przeciwnikiem niż Austriak, a z graczem będącym czwartą rakietą globu spotkał się po raz trzeci. Do piątku nie był w stanie sobie jednak z takimi rywalami poradzić. W ubiegłym roku uległ w drugiej rundzie French Open sklasyfikowanemu wówczas na tej pozycji Chorwatowi Marinowi Ciliciowi, a w minionym tygodniu w ćwierćfinale w Indian Wells Szwajcarowi Rogerowi Federerowi.

Reklama

- To wspaniałe! Staram się teraz cieszyć każdą chwilą. Móc zagrać przeciwko Dominicowi dziś było dla mnie czymś wyjątkowym. On jest niewiarygodnym tenisistą, więc musiałem zagrać na najwyższym poziomie. Jestem bardzo szczęśliwy - zaznaczył cytowany na stronie organizacji ATP Hurkacz.

Jak podano, obecnie jego bilans z zawodnikami z Top10 jest remisowy - 3-3.

Polak imponuje formą w ostatnich tygodniach - zarówno w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, jak i w Kalifornii dotarł do "ósemki". Przed pierwszą z tych imprez nigdy nie znalazł się w ćwierćfinale zawodów cyklu, ale cenniejszy był wynik zanotowany w drugiej ze względu na jej wyższą rangę - Masters 1000. Tak samo prestiżowy jest turniej na Florydzie.

Młodszego o cztery lata za postawę w ostatnich startach pochwalił Thiem, który w Miami był rozstawiony z numerem trzecim.

- On zagrał naprawdę dobrze i ma za sobą bardzo dobre występy w Dubaju i Indian Wells, dwa razy wygrał z Nishikorim. Ja zaś nie spisywałem się generalnie źle, ale miałem trochę niewłaściwych zagrań. Przełamałem go na samym początku i powinienem był iść za ciosem z lepszym wykonaniem niż to, które zaprezentowałem. Ogółem był lepszy, a ja nie grałem na tym samym poziomie co w poprzednim tygodniu - podsumował finalista ubiegłorocznej edycji wielkoszlemowego French Open, który ma na koncie 12 tytułów.

Nie udało mu się więc zdobyć tzw. Słonecznego Dubletu, jak nazywany jest triumf w jednym sezonie zarówno w kalifornijskich zawodach, jak i na Florydzie. Od 1991 roku taka sztuka udała się tylko siedmiu graczom.

Pojawiły się głosy, że po dotarciu do Miami wciąż odczuwał skutki zmęczenia startem w Indian Wells lub we znaki dała mu się wilgotność, ale Austriak zaprzeczył tym teoriom.

- Warunki mi odpowiadały i czułem się dobrze podczas meczu - skwitował.

Jak dodał, zakończył tym samym jak na razie rywalizację na kortach twardych. Teraz wróci do ojczyzny po ośmiu tygodniach nieobecności i będzie przygotowywał się do startów na nawierzchni ziemnej.

Po tym zwycięstwie Hurkacz jest już o krok od pierwszego w karierze awansu do czołowej "50" rankingu. Według bieżących obliczeń piątkowa wygrana pozwoli mu prawdopodobnie przesunąć się o trzy lokaty. Znaleźć się w Top50 pozwoliłoby mu z kolei zwycięstwo w trzeciej rundzie nad Feliksem Augerem-Aliassime. Młodszy o trzy lata Kanadyjczyk, finalista lutowej imprezy w Rio de Janeiro, jest 57. rakietą świata. Będzie to pierwsza konfrontacja tych zawodników. Mecz zostanie rozegrany prawdopodobnie w niedzielę.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy