Reklama

Reklama

Hubert Hurkacz dla Interii: Top 10 ATP? Myślę, że to jest realne

Najlepszy polski tenisista Hubert Hurkacz przed turniejem w Madrycie, który rozpoczyna się 2 maja (transmisja w Polsacie Sport), opowiada o swojej pasji do motoryzacji, ale przede wszystkim o planach na dalszą część sezonu – oczekiwaniach związanych z grą na mączce, o Wimbledonie i igrzyskach olimpijskich. Ma też rankingowe marzenie na koniec roku.

Olgierd Kwiatkowski, Interia: Kilka dni temu dostał pan wyjątkowy - choć spóźniony - prezent urodzinowy, okazję poprowadzenia samochodu McLarena. To pana ulubiona marka samochodów?

Hubert Hurkacz, 16. tenisista w rankingu ATP: - Tak. Po raz drugi otrzymałem okazję, by jeździć tym samochodem. Teraz trochę dłużej. To była niezwykła niespodzianka przygotowana dla mnie wspólnie przez moją agencję Stor9 i McLaren Polska. Jeździłem po Wrocławiu, dało mi to masę radości i pozwoliło się zrelaksować.

 Motoryzacja to pana druga - oczywiście po tenisie - pasja?

Reklama

- Lubię oglądać Formułę 1. Robię to jak mam czas i nie koliduje to z moimi meczami, czy treningami.

W życiu tenisisty rzadko zdarzają się takie chwile - prawie dwa tygodnie wolnego. Jak pan spędził ten czas?

- Starałem się odpocząć, zregenerować tak, żeby z nowymi siłami przystąpić do treningów i przygotowań do gry na mączce. Przez parę dni byłem we Wrocławiu. Spędziłem trochę czasu z rodziną, co mnie ogromnie cieszy. Potrzebowałem tego. No i mogłem nacieszyć się też jazdą samochodem.

Miesiąc temu wygrał pan turniej rangi ATP 1000 w Miami. Jak bardzo zmieniło się pana życie od tego czasu?  

- Sporo było wywiadów, również z dziennikarzami zza granicy. Z osobami ze swojego sztabu staram się to tak zaplanować, żeby móc się skupić na tenisie, ale żeby zawsze znaleźć czas dla mediów i kibiców. Wzrosło na pewno zainteresowanie moją osobą, ale czy coś tak bardzo się zmieniło? Raczej nie. Ja sam też nie. Cały czas staram się skupiać na tym, by być coraz lepszym tenisistą i człowiekiem.

To zwycięstwo miało miejsce na Florydzie. Jakie znaczenie miało to, że pan się tam świetnie czuje i spędza tam dużo czasu?

- W zeszłym roku długo mieszkałem na Florydzie. Myślę, że dzięki temu przyzwyczaiłem się do panujących tam warunków i Floryda stała mi się bliska. Lubię tam przebywać. Ale pochodzę z Wrocławia i najbardziej cieszę się, gdy mogę wrócić do tego miasta. Najlepiej czuję się właśnie tam, we Wrocławiu. Tam jest moje miejsce, moja rodzina, moi znajomi. 

Ostatni tydzień spędził pan właśnie we Wrocławiu. Z kim pan trenował?

- Sporo ostatnio trenowałem z Kacprem Żukiem, Kamilem Majchrzakiem i Mateuszem Terczyńskim. Mateusz pomagał mi trochę jak trener, bo był w ciągłym kontakcie z Craigiem Boyntonem.

Kacper Żuk wygrał w Splicie swojego pierwszego challengera w karierze, awansował do top 200 w rankingu ATP. Wróży mu pan miejsce w pierwszej setce?

- Kacper świetnie gra, już dziś reprezentuje taki poziom, żeby znaleźć się w pierwszej setce ATP. Może być bardzo wysoko. Jak dla mnie jego awans w rankingu to tylko kwestia czasu. W swoje treningi wkłada mnóstwo pracy. Lubię z nim trenować, cieszę się, że osiągnął taki poziom.

W tenisowym kalendarzu nastał czas turniejów na mączce. Z jakimi oczekiwaniami przystępuje pan do turniejów na tej nawierzchni?

- Dużo teraz trenowałem na mączce. Czuję się coraz lepiej w tych warunkach. Czas spędzony we Wrocławiu bardzo mi pomógł. Potrzebowałem takiego okresu przystosowania się do mączki, to wiąże się ze zmianą percepcji i widzenia gry. W najbliższych turniejach nie myślę o konkretnym wyniku, ale o tym, bym się rozwijał.

Lubi pan grać na cegle?

- Każda nawierzchnia ma swoją specyfikę, na każdej czuje się dobrze. Ważne, żeby dobrze przepracować ten czas przed cyklem turniejów na mączce, trawie albo na hardzie.

Zagra pan w Madrycie, Rzymie i w Paryżu również w deblu?

- Będę łączył singiel i debel. Gra podwójna bardzo dużo mi dała. Nabrałem pewności gry przy siatce, czuję, że rozwinąłem się w wielu innych aspektach tenisowych. Bardzo korzystam z gry w debla.

Poprawił pan też znacznie wolej, co szczególnie widać było w Miami. To dobry prognostyk przed Wimbledonem.

- Ta gra na trawie, moje woleje na pewno są lepsze niż były dwa lata temu na Wimbledonie (Hurkacz przegrał wtedy w III rundzie w czterech setach z Novakiem Djokoviciem - przyp. ok). Mój styl gry się zmienia i jest coraz lepszy, myślę, że pasuje do gry na trawie. Nie mogę się doczekać meczów na trawie

A igrzysk olimpijskich i gry w debla w parze z Łukaszem Kubotem?

- Czekam na igrzyska. W deblu na pewno zagramy z Łukaszem. Gra z nim to duża przyjemność. To doskonały zawodnik z wielkimi sukcesami, ale też wspaniały człowiek. 

Czy wierzy pan w pierwszą dziesiątkę ATP na koniec roku?

- Tak, myślę, że jest to realne. Walczę o to, żeby być jak najwyżej, grać jak najlepiej. Po to tak ciężko trenuję. Wierzę, że jak wszystko będzie dobrze szło, to wyniki też będą coraz lepsze i mój ranking również.

Rozmawiał Olgierd Kwiatkowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje