Reklama

Reklama

Historyczna szansa przeszła Hurkaczowi koło nosa. Brakowało tylko jednego

Hubert Hurkacz, przegrywając w finale turnieju ATP w Montrealu z Pablo Carreno Bustą stracił szansę nie tylko na szósty w karierze triumf w imprezie tej rangi i podtrzymanie stuprocentowej, "finałowej" skuteczności. Koło nosa przeszedł mu również inny, historyczny dla polskiego tenisa wyczyn.

Hurkacz dotąd wygrał wszystkie pięć finałów turniejów ATP w których występował. W starciu z Hiszpanem uznawany był za faworyta, lecz po trzysetowym boju musiał uznać jego wyższość. Spotkanie stało na kapitalnym poziomie. Obie strony imponowały ofensywną grą, a po jednej z wymian Polak dał upust emocjom, rzucając rakietą o kort.

Historyczny wyczyn Hurkacza był o krok

Nasz tenisista w najnowszym notowaniu rankingu ATP klasyfikowany jest na 10. pozycji. Oznacza to utrzymanie lokaty sprzed tygodnia, choć... gdyby Hurkaczowi udało się pokonać Carreno Bustę, napisałby nowy rozdział w historii polskiego tenisa.

Reklama

Wygrana w turnieju w Montrealu byłaby bowiem równoznaczna z doliczeniem na jego konto 1000 punktów rankingowych, co po odjęciu dorobku z ubiegłego roku (Polak dotarł wtedy do ćwierćfinału) oznaczało 820 oczek "na czysto". W najnowszym notowaniu rankingu taki zysk dałby Hurkaczowi awans na ósme miejsce - najwyższe nie tylko w jego karierze, ale i całej "polskiej" historii tenisa. Dotąd najlepszą lokatą pozostaje dziewiąta, jaką zawodnik z Wrocławia zajmował od listopada 2021 do stycznia 2022 roku.

Ostatecznie za grę w finale Polak zarobił 600 punktów, co po odjęciu wyniku za ubiegły rok dało 420 "oczek" na plus.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL