Godziny po porażce taki zwrot dla Andriejewej. Jednak Mirra gra dalej w Indian Wells
Kilkadziesiąt minut po północy czasu polskiego okazało się, że Mirra Andriejewa nie obroni tytułu w singlu podczas turnieju WTA 1000 w Indian Wells. Rosjanka, która miała wyraźny problem z panowaniem nad emocjami, niespodziewanie uległa Katerinie Siniakovej. Dla 18-latki nie był to jednak koniec rywalizacji w Kalifornii. Niespełna dwie godziny po bolesnej porażce znów pojawiła się na korcie. I tam nastał dla niej niezwykły zwrot akcji. Dzięki temu wywalczyła awans kosztem m.in. Jeleny Ostapenko.

Do poniedziałku tegoroczna edycja turnieju WTA 1000 w Indian Wells układała się znakomicie z perspektywy Mirry Andriejewej. Obrończyni tytułu w singlu wygrała swój pierwszy mecz z Solaną Sierrą aż 6:0, 6:0. Sytuacja uległa jednak diametralnej zmianie podczas starcia z Kateriną Siniakovą. 18-latka nie tylko przegrała spotkanie 6:4, 6:7(5), 3:6, ale również dostarczyła mnóstwo kontrowersji poprzez swoje zachowanie. Gestykulowała do wszystkich - nawet na swoją trenerkę. Uderzała się rakietami o kolano, a momentami nimi rzucała i je rozwalała. Opuszczając obiekt Stadium 1 wskazywała też palcem w kierunku publiczności i wypowiadała przy tym wulgarne słowa.
Podczas singlowego starcia turniejowa "8" nie uniosła presji, jaka jej towarzyszyła. Mimo to wciąż pozostawała w grze o dobry rezultat w kalifornijskich zmaganiach. A to dlatego, że nadal była w deblowej drabince, w duecie z Victorią Mboko. Po wyeliminowaniu w pierwszej fazie mistrzyń Australian Open 2026, czyli Elise Mertens i Shuai Zhang, przyszedł czas na rywalizację przeciwko parze Hailey Baptiste/Jelena Ostapenko. Już samo zestawienie obu teamów generowało spore emocje. I takie też były na korcie. Andriejewa błyskawicznie dostała szansę na zrehabilitowanie się za wydarzenia z głównej areny. Już niespełna dwie godziny później rozpoczęła walkę o ćwierćfinał w grze podwójnej.
WTA Indian Wells: Mirra Andriejewa rozegrała mecz drugiej rundy debla
Początek spotkania należał do duetu Andriejewa/Mboko, szybko zrobiło się 3:0 z podwójnym przełamaniem. Baptiste i Ostapenko stopniowo odrabiały jednak straty i po ośmiu gemach był już remis. Amerykańsko-łotyska para do tego stopnia się rozpędziła, że prawie wyszła z 2:4 na 6:4. Podczas dziesiątego rozdania Mirra oraz Victoria obroniły jednak trzy setbole. Potem same wywalczyły przełamanie i w trakcie dwunastego gema miały setbola przy decydującym punkcie. Ostatecznie o losach partii decydował dopiero tie-break. W nim setbole uzyskiwały wyłącznie Rosjanka i Kanadyjka. Potrzebowały jednak czterech takich okazji, a pięciu łącznie, by zamknąć partię. Finalny rezultat brzmiał 7:6(7).
Na starcie drugiej części pojedynku obserwowaliśmy festiwal przełamań. Został on przerwany dopiero w piątym gemie, przez Andriejewą oraz Mboko. Od tamtej pory nastolatki nie zdobyły ani jednego "oczka", mimo że np. w siódmym gemie posiadały ku temu aż trzy okazje z rzędu. Wynik 6:3 dla Hailey i Jeleny oznaczał super tie-break. W decydującej rozgrywce było już 9-7 dla amerykańsko-łotyskiej pary, a to oznaczało dwa meczbole na wagę ćwierćfinału. Wtedy nastąpił kompletny zwrot akcji. Kolejne cztery punkty trafiły do teamu Mirra/Victoria. Ostatecznie to młode tenisistki zameldowały się w kolejnej fazie, triumfując 7:6(7), 3:6, 11-9. O półfinał powalczą z Anną Daniliną oraz Aleksandrą Krunic.
Główne zmagania w Indian Wells potrwają do 15 marca. Najważniejsze informacje dotyczące turniejów WTA i ATP można śledzić za pomocą tenisowej zakładki na stronie Interii.
















